Adam Małysz rozwiał złudzenia ws. Kamila Stocha na IO! "To wyjadacz"

Michał BiałońskiZimowe

Konkursem na dużej skoczni olimpijskiej w Predazzo Kamil Stoch pożegna się dzisiaj z indywidualną rywalizacją na igrzyskach. Choć różnie bywało z jego formą, na igrzyskach nigdy nie zawodził. Jak będzie tym razem? – Kamil to wyjadacz, który potrafi się przygotować do imprezy czterolecia – powiedział nam Adam Małysz.

Kamil Stoch na podium olimpijskim, z szachownicą na kasku, w otoczeniu innych zawodników.
fot. AFP/Polsat Sport
Kamil Stoch z dwoma złotymi medalami igrzysk olimpijskich w Soczi był noszony na barkach przez Macieja Kota i Jana Ziobrę. Prezes Adam Małysz (z lewej) wierzy w Kamila

Kamil Stoch, z szachownicą na kasku, po złote medale w Soczi

Kamil Stoch z presją dobrego występu na imprezie czterolecia radził sobie zarówno w roli faworyta, jak i czarnego konia. Niespełna cztery lata po Smoleńsku, z biało-czerwoną szachownicą na kasku, na rosyjskiej ziemi w Soczi, rozmontował system sięgając po dwa złote medale. Wówczas w sezonie 2013/2014 wiodło mu się różnie. Wygrał tylko dwa grudniowe konkursy w Titisee-Neustadt i Engelbergu. Na osiem kolejnych tylko dwa razy stawał na podium: trzeci był w Innsbrucku i drugi w Wiśle. Tuż przed igrzyskami wskoczył w formę iście olimpijską, wygrywając obydwa zawody w Willingen.

 

ZOBACZ TAKŻE: Kacper Tomasiak – kto mu dał skrzydła? Rodzice odsłaniają kulisy drogi po medal ZIO

 

Cztery lata później, do Pjongczangu, podróżował w glorii chwały zwycięzcy Wielkiego Szlema, czyli wszystkich konkursów 66. Turnieju Czterech Skoczni. Dokonał tego jako dopiero drugi sportowiec, po Svenie Hannawaldzie w 2002 r. Ale walkę o medal na skoczni normalnej w Korei Południowej przegrał o zaledwie 0.4 pkt z Robertem Johannsonem z Norwegii. Triumfował Andreas Wellinger przed Johannem Andre Forfangiem, piąty był Stefan Hula, o zaledwie pół punktu za Orłem z Zębu.

 

W polskim obozie zapanowały minorowe nastroje. Ciężko było o wiarę i optymizm. – Spokojnie, mamy Kamila Stocha. On nigdy nie zawodzi – pocieszał mnie mój kolega z "GW" Dariusz Wołowski.

 

Popularny "Docent" miał rację. W konkursie na dużej skoczni, 16 lutego, Kamil wywalczył złoto, przed Wellingerem i Johannsonem. Do tego trzy dni później Stoch, wspólnie z Dawidem Kubackim, Hulą i Maciejem Kotem sięgnęli po brąz w rywalizacji drużynowej.

Orka na ugorze przed igrzyskami w Pekinie

Cztery lata temu sezon Kamila Stocha wyglądał niczym orka ugoru w Zębie, w trakcie której lemiesz tępi się o skały i kamienie rodzone przez Ziemię. W Kuusamo nie zakwalifikował się do punktującej "30", podobnie jak w Oberstdorfie i Ga-Pa, po czym zrezygnował z austriackiej części TCS. Trzecie miejsce w Klingenthal wyglądało jak wypadek przy pracy. Na dodatek kontuzja uniemożliwiła mu start w Zakopanem. 21. i 34 miejsca z Willingen, tuż przed odlotem do Chin, nie zapowiadały odrodzenia na IO. A jednak Kamil w Pekinie otarł się o podium właśnie na dużym obiekcie. Był czwarty, tracąc 4.1 pkt do brązowego medalisty Karla Geigera.

 

Również na skoczni normalnej potrafił się zmobilizować. Po tym, jak w kwalifikacjach był dopiero 36., w konkursie zajął szóstą lokatę i cieszył się z brązowego medalu swego przyjaciela Dawida Kubackiego.

Adam Małysz wierzy w Kamila Stocha

- Nie zapominajmy, że Kamil to jest wyjadacz, który wie, czym się to je i wie, jak skakać na igrzyskach. Wydaje się, że przez ostatnich parę lat chciał trochę za szybko wrócić do swej najwyższej formy i cały czas go to blokowało – powiedział Polsatowi Sport prezes PZN-u Adam Małysz.

 

- Ale poprzednie igrzyska, w których stawał na podium, pokazują, że Kamil jest w stanie przygotować się do danej imprezy. Zresztą każdy trener pomaga zawodnikowi w osiągnięciu szczytowej formy na główną imprezę. Ale czy to wypali i tym razem? Trudno powiedzieć, bo to jest wróżenie z fusów – uważa.

 

- Robisz wszystko, żeby wypaliło! Nie wszystkim się to udaje, ale ci najlepsi zawsze łapią bardzo wysoką formę, choć zdarzają się, i to bardzo często niespodzianki. Tak jak srebrny medal Kacpra Tomasiaka, czy Philippa Raimunda. Nikt nie stawiał, czy jest w stanie wygrać zawody na skoczni normalnej. Podobnie jak nikt nie dawał wielkich szans Deschwandenowi, który zdobył brązowy medal. To dowodzi, że jednak igrzyska olimpijskie zawsze rządzą się trochę swoimi prawami – zaznaczył prezes PZN-u.

 

Korespondencja z Predazzo, Michał Białoński

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie