Tak niemieckie media skomentowały anulowanie finału skoków. Zadają wymowne pytanie

Zimowe

Niemiecka prasa w wyważony sposób komentuje poniedziałkowy konkurs duetów w skokach narciarskich na igrzyskach olimpijskich. Dziennik „Sueddeutsche Zeitung” decyzję organizatorów o anulowaniu finałowej serii ocenia jako słuszną i pyta, czy Niemcy protestowaliby, gdyby byli wtedy na podium?

Skoczek narciarski w kasku i goglach, ubrany w strój sportowy z numerem 45.
fot. PAP
Philipp Raimund

Według monachijskiego dziennika po przerwaniu poniedziałkowego konkursu Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) powinna postawić sobie pytanie, czy nie zabrakło jej wyczucia. „Niemniej jednak niemiecka drużyna nie powinna protestować” – podkreślono.

 

„Sueddeutsche Zeitung” zaznacza, że ostatecznie decyzja organizatorów była słuszna.

 

ZOBACZ TAKŻE: Miał być następcą Stocha, wreszcie spełnił oczekiwania. Wielki sukces Wąska

 

„Po pierwsze, warunki stały się wyraźnie nieregularne: gdy Philipp Raimund skakał jako piąty od końca, czwarty od końca Polak Kacper Tomasiak ruszał z rozbiegu z prędkością o 3 km/h mniejszą i uzyskał ponad 10 metrów mniejszą odległość. Po drugie, ponowne rozegranie ostatniej serii wymaga czasu” – napisała gazeta.

 

Komentując rozżalenie niemieckiej kadry oraz dyrektora sportowego federacji (DSV) Horsta Huettela po anulowaniu finałowej serii, „Sueddeutsche Zeitung” oceniła, że reakcja jest zrozumiała, jednak „pozostaje pytanie, czy tak samo reagowaliby, gdyby po drugiej serii zajmowali trzecie miejsce”.

 

Portal tygodnika „Spiegel” zauważył, że Raimund, „zazwyczaj uprzejmy i pogodny, potrafiący dostrzegać pozytywy nawet po porażkach i podnosić na duchu siebie oraz zespół”, tym razem stracił panowanie nad sobą. „Można się domyślać, że jest naprawdę zły” – oceniono.

 

„Medal dla Niemiec był realny. Jednak jury ponownie zwlekało. (...) Wygrała Austria przed Polską – tą samą, która w trzeciej serii spadła za Niemcy” – napisał „Spiegel”.

 

Gazeta „Sueddeutsche Zeitung” wskazała również, że być może Niemcy powinni raczej zastanowić się nad postawą innych swoich sportowców podczas tych igrzysk, których rozczarowujące wyniki przyćmiły wcześniejsze zwycięstwo Raimunda na normalnej skoczni.

 

„Trener reprezentacji Niemiec Stefan Horngacher powiedział po swoich ostatnich zawodach olimpijskich w tej roli, że wieczorem musi wypić piwo z frustracji. Być może po tym wszystkim zwykle tak pogodny Philipp Raimund znów spojrzy na świat nieco bardziej optymistycznie” – podsumował „Spiegel”.

 

W olimpijskim konkursie duetów na dużej skoczni w Predazzo srebro zdobyli Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek. Złoto wywalczyli Austriacy Jan Hoerl i Stephan Embacher, a brąz Norwegowie Johann Andre Forfang i Kristoffer Eriksen Sundal. Niemcy zajęli czwarte miejsce, tracąc do podium 0,3 pkt.

 

Przez większość rywalizacji warunki były równe. W finałowej serii rozpętała się jednak śnieżyca. Po próbach trzech zawodników jury zdecydowało o anulowaniu ostatniej rundy i uznaniu wyników po dwóch za ostateczne.

 

Decyzja wywołała rozżalenie w niemieckiej kadrze. Philipp Raimund mówił o „gównianym zakończeniu” i przyznał, że jest wściekły. Dyrektor sportowy DSV Huettel ocenił, że konkurs został „fatalnie przeprowadzony”, argumentując, że intensywne opady szybko ustały. 

BS, PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie