"Wierzę w awans Finów i Słowaków"
Wieczorem w półfinałach turnieju hokejowego igrzysk olimpijskich Kanada zmierzy się z Finlandią, a Stany Zjednoczone zagrają ze Słowacją. - Amerykanie są mocni, ale wierzę w Słowaków, podobnie jak i w awans Finów w meczu z Kanadą - mówi Tomasz Valtonen, obecny szkoleniowiec Jokeritu Helsinki, a w przeszłości trener Podhala Nowy Targ i reprezentacji Polski.

Grzegorz Michalewski, Polsat Sport: W Mediolanie reprezentacja Finlandii broni olimpijskiego złota wywalczonego w Pekinie. W walce o awans do finału ekipa "Suomi" zmierzy się z Kanadą. Czy Finowie mogą wygrać tę konfrontację?
Tomasz Valtonen: Szanse zawsze są, ale to Kanadyjczycy będą w tym meczu zdecydowanym faworytem. Niestety, ale Finlandia na tym turnieju zagrała raptem tylko dwie dobre tercje w czterech spotkaniach. Jedną w starciu ze Szwecją oraz ostatnią w ćwierćfinale przeciwko Szwajcarom.
Ale to wystarczyło, aby najpierw z najlepszym wynikiem z drugiego miejsca awansować do ćwierćfinału, a w nim pokonać aktualnych wicemistrzów świata - Szwajcarów.
To prawda, ale na razie gra prezentowana przez Finów na pewno nie może zachwycać. Problemem nie jest skuteczność, czy gra bramkarza, bo Saros - poza błędem w meczu przeciwko Szwajcarii - gra naprawdę dobrze. Zespół nie gra jak typowa Finlandia, a więc zespołowo. Za dużo jest indywidualnych popisów, które nie dają wymiernych efektów, a zbyt mało jest zespołowości.
W składzie Kanadyjczyków awizowany jest Sidney Crosby, który po starciu z Radko Gudasem nie dokończył meczu z Czechami. To będzie ich atut?
Na pewno, bo jest liderem swojego zespołu, zresztą w składzie Kanadyjczyków jest bardzo wielu klasowych zawodników. Nie da się ukryć, że jest to główny pretendent do złota.
Mają jakieś słabsze strony?
Gra bramkarzy pozostawia wiele do życzenia, akurat na tej newralgicznej pozycji Kanadyjczycy nie mają takiego pewnego punktu, jakim jest Saros w bramce Finów. Do tego łapią dużo kar i w tym meczu będzie podobnie, a Finowie potrafią być bardzo skuteczni, jeśli chodzi o grę w przewadze.
Rozumiem, że umiejętne prowokowanie rywala plus duża liczba strzałów może okazać się kluczem do zwycięstwa. Coś jeszcze?
Finlandia przede wszystkim musi bronić bardzo dobrze, zdecydowanie lepiej niż w poprzednich meczach. Jeżeli ten czynnik będzie spełniony, plus świetna postawa w bramce Sarosa, to będzie szansa, aby wygrać z Kanadą.
W pierwszym meczu turnieju olimpijskiego Finowie przegrali ze Słowacją 1:4. Zlekceważyli rywala?
Nie, tutaj bardziej zabrakło odpowiedniego zgrania. Praktycznie cała kadra Finlandii opiera się na zawodnikach grających w lidze NHL. Nie było więc czasu, aby odpowiednio zestawić poszczególne formacje. W ostatnich dwóch meczach trener dokonał roszad w składzie i widać, że to przyniosło dobre rezultaty.
W drugim półfinale Amerykanie zmierzą się ze Słowacją. Kto z tej pary awansuje do finału?
Chciałbym aby to była Słowacja i będę im kibicował, ale chyba ich dobra gra na tym turnieju może nie wystarczyć na tak mocny zespół. Pracowałem w Michalovcach, na Słowacji mam bardzo wielu znajomych, więc będę za nich mocno trzymał kciuki. Świetnie gra Slafkovsky, do tego znakomicie broni Hlavaj. Podoba mi się Regenda i rosły obrońca Cernak. Amerykanie są mocni, ale wierzę w Słowaków, podobnie jak i w awans Finów w meczu z Kanadą.
Przejdź na Polsatsport.pl
