Szwoch przed finałem LM w hokeju na lodzie: Większe szanse na zwycięstwo ma Frolunda

We wtorek zostanie rozegrany finał hokejowej LM. Drugi raz w historii rozgrywek w decydującym meczu zagrają drużyny z jednego kraju. – Oba zespoły preferują ofensywny styl, więc czeka nas mecz walki – zapewnia Maciej Szwoch, były trener bramkarzy Farjestad Karlstad i konsultant Detroit Red Wings. Transmisja meczu Frolunda Goteborg – Lulea Hockey o 18:50 w Polsacie Sport 3 i online w Polsat Box Go.

Grupa hokeistów w zielonych kaskach i białych strojach świętuje lub omawia strategię.
fot. PAP
Maciej Szwoch o finale Ligi Mistrzów

Grzegorz Michalewski: Kto według Ciebie wygra finał tegorocznej edycji Ligi Mistrzów: Frolunda Goteborg czy Lulea Hockey?

 

Maciej Szwoch: Uważam, że większe szanse na zwycięstwo ma Frolunda, bo zagra u siebie, a wygrać mecz o stawkę w Goteborgu jest bardzo trudno. Od początku sezonu ich celem jest zdobycie mistrzostwa Szwecji i wygranie Ligi Mistrzów. Jutro mogą zrealizować pierwszy z nich i widać, że do tego meczu podchodzą bardzo mocno skoncentrowani. Wygrali te rozgrywki już cztery razy i chcą zdobyć to trofeum po raz piąty. W lidze zajmują drugie miejsca za Skellefteą, ale mają duże szanse, aby sezon zasadniczy zakończyć na pierwszej pozycji. W ostatnich meczach nie grają może olśniewająco, ale są jednym z głównych pretendentów do zdobycia tytułu mistrzowskiego.

 

Jakie atuty będzie miała po swojej stronie Frolunda?

 

Wspomniałem już, że finał z Luleą będzie rozgrywany na ich lodowisku, więc na pewno kibice będą dla nich dodatkowym wparciem. Zespół Frolundy jest znany ze świetnego przygotowania kondycyjnego. Potrafi rozgrywać mecze na pełnej intensywności przez sześćdziesiąt minut, co w takim spotkaniu będzie miało duże znaczenie. Poza dużym tempem rozgrywania krążka, grają przy tym bardzo twardo i agresywnie. Mają solidne oparcie w postaci bramkarza Larsa Johanssona, napastników Maxa Fiberga, Nicklasa Lasu, Maxa Lindholma czy obrońcy Christiana Folina.

 

Gdzie w takim razie upatrujesz szans na zwycięstwo drużyny Lulei?

 

Lubią grać blisko rywala, podobnie jak Frolunda, więc jestem przekonany, że to będzie bardzo szybki mecz. Trzeba pamiętać, że Lulea w zeszłym sezonie zdobyła mistrzostwo Szwecji. Potrafią grać bardzo widowiskowo i ich sty gry podoba się kibicom. Początek tego sezonu nie był najlepszy w ich wykonaniu, ale w ostatnich spotkaniach udowodnili, że ten słabszy okres chyba mają już za sobą. Na pewno nie nazwałbym tego kryzysem, bo nadal mają ogromne szanse, aby bezpośrednio zakwalifikować się do fazy play-off. Zespół Lulei, w przeciwieństwie do Frolundy, lubi grać bardziej agresywnie i twardo. Mocnymi punktami tej drużyny są Brian O’Neill, Markus Nurmi, Brendan Shinnimin oraz doświadczony Linus Omark, który odszedł po zdobyciu mistrzowskiego tytułu, ale w trakcie sezonu wrócił do Lulei.

 

Jaki element może okazać się kluczowy dla rozstrzygnięcia tego finału?

 

Wykorzystywanie gry w przewadze i umiejętne bronienie się podczas gry w osłabieniu, bo jest to bardzo ważny element w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Wspominałem, że oba zespoły preferują ofensywny styl gry, więc czeka nas mecz walki, a przy takiej szybkiej i agresywnej grze kary są nieuniknione.

 

Chciałbym zmienić temat i zapytać się Ciebie jak oceniasz poziom turnieju hokejowego podczas igrzysk olimpijskich w Mediolanie?

 

Powiem krótko – był świetny. Wystąpili w nim zawodnicy z ligi NHL, a więc w tym turnieju zagrali najlepsi hokeiści na świecie. Znakomicie było zobaczyć tych zawodników reprezentujących swoje reprezentacje narodowe. Nie da się ukryć, że obecność w turnieju olimpijskim graczy z ligi NHL sprawiła, że te zmagania stały na naprawdę bardzo wysokim poziomie.

 

Jednym z głównych pretendentów do podium była reprezentacja Szwecji. Niestety w ćwierćfinale ekipa „Trzech Koron” przegrała w ćwierćfinale po dogrywce z późniejszym złotym medalistą – zespołem Stanów Zjednoczonych. Dla Szwedów ten wynik był dużym rozczarowaniem.

 

To prawda. Nie był to najlepszy wynik uzyskany przez Szwecję. Oczekiwania były dużo większe, więc ten wynik na pewno nie był satysfakcjonujący. Mieliśmy naprawdę mocny zespół, ale drużyna jako całość nie zagrała tak jak powinna.

 

Odniosłem wrażenie, że trener Sam Hallan nie trafił z wyborem pierwszego bramkarza. W dwóch pierwszych meczach bronił Filip Gustavsson, który nie ustrzegł się błędów. Potem do bramki wszedł Jacob Markstrom i bronił zdecydowanie lepiej. Do tego zestawienie poszczególnych linii ataku też chyba nie do końca było trafione.

 

Teraz po zakończonym turnieju łatwo jest oceniać pewne decyzje. Nie byłem zaskoczony wyborem Gustavssona jako pierwszego bramkarza. Ma naprawdę znakomity sezon w zespole Minnesota Wild i prezentował się najlepiej ze wszystkich golkiperów, którzy otrzymali powołanie na ten turniej. Personalnie skład Szwedów prezentował się naprawdę nieźle, ale niestety nie zostało to poparte dobrym wynikiem. Pamiętam, gdy w 2017 byłem w Detroit na meczach Pucharu Świata, rozmawiałem wówczas z byłym znakomitym napastnikiem „Red Wings” Krisem Draperem i on mi wtedy powiedział, że takie turnieje wygrywasz lub przegrywasz zawodnikami, którzy mają największe doświadczenie z całego zespołu. I coś w tym jest, bo podczas tego turnieju olimpijskiego w Mediolanie poniżej oczekiwań zagrali liderzy szwedzkiej reprezentacji.

 

Nie da się ukryć, że mecz finałowy pomiędzy ekipami Stanów Zjednoczonych i Kanady okazał się fantastycznym spektaklem.

 

To był pokaz hokeja na najwyższym poziomie. Znakomite spotkanie, które trzymało w napięciu do samego końca. Wygrali go Amerykanie po dogrywce, ale równie dobrze to starcie mogło zakończyć się zwycięstwem Kanadyjczyków. Poziom meczu był kosmiczny.

 

Mecz Frolunda Goteborg – Lulea Hockey we wtorek 3 marca o 18:50 w Polsacie Sport 3 i online w Polsat Box Go.

Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie