Redzimski i Wielgos najlepsi w Polsce
Miłosz Redzimski (Bogoria Grodzisk Mazowiecki) obronił tytuł mistrza Polski singlistów w tenisie stołowym. Po ubiegłorocznym triumfie w Białymstoku, tym razem potwierdził swoją dominację podczas championatu w Szczecinie. Nową królową polskiego singla została Zuzanna Wielgos z Politechniki Rzeszów.

W Szczecinie zakończyły się 94. Mistrzostwa Polski seniorów w tenisie stołowym. Mistrzowska impreza po raz pierwszy w historii zagościła w stolicy Pomorza Zachodniego. Spora w tym zasługa prężnie rozwijającego się szczecińskiego klubu Griffin’s-Spin, którego reprezentant, Kamil Nalepa, przed rokiem zdobył tytuł mistrzowski w deblu w parze z Patrykiem Dziubą z Politechniki Rzeszów. Tym razem panowie podjęli próbę obrony tytułu mistrzowskiego, ale musieli się zadowolić brązowymi medalami.
ZOBACZ TAKŻE: 5:0 z Francją, 6:1 z Włochami. Reprezentacja Polski ze srebrem mistrzostw Europy!
W ostatnim dniu zawodów odbyły się trzy finały gry podwójnej oraz półfinały i finały singla.
Już na etapie półfinałów w rywalizacji kobiet doszło do rewanżu za ubiegłoroczny finał. Naprzeciwko siebie stanęły bowiem broniąca tytułu Natalia Bajor (ZKS Zielona Góra) i Paulina Krzysiek z AZS UJD Częstochowa. Wygrała ta druga 4:1, która zdecydowanie dominowała w pierwszych trzech setach.
- Gdy się przegra trzy premierowe sety, to potem bardzo trudno odrobić stratę. Natalia za gładko je przegrała. W czwartym secie, gdy obroniła meczbola myślałem, że zdoła odwrócić pojedynek. Niestety ona znacznie lepiej prezentuje się na imprezach międzynarodowych rozgrywanych zagranicą. Dzisiaj zagrała na 50 procent swoich możliwości. Tak to jest, że faworytki czują na sobie dużą presję. Pretendentkom do tytułu gra się łatwiej bez takiego obciążenia – przyznał po przegranym meczu swej podopiecznej trener i najbardziej utytułowany zawodnik w historii mistrzostw Polski (33 złote medale) Lucjan Błaszczyk.
Po tym triumfie Krzysiek stanęła przed szansą zdobycia pierwszego tytułu mistrzowskiego, ale ponownie musi zadowolić się tylko srebrem. Nową mistrzynią Polski w grze pojedynczej pań została bowiem Zuzanna Wielgos z Politechniki Rzeszów, która już przed mistrzostwami zapowiadała, że chciałaby ponownie zagrać w finale (dwa lata temu zdobyła srebro) i tym razem go wygrać.
- Marzyłam o tym, by w końcu złoto było moje. Dotychczas w po mistrzostwach nie byłam do końca zadowolona ze swojej gry. Tym razem marzenia się spełniły – mówiła, chwilę po finale, nowa mistrzyni.
Wielgos zagrała świetne trzy pierwsze sety przeciwko Krzysiek, ale potem rywalka zaczęła grać lepiej i dwie kolejne partie rozstrzygnęła na swoją korzyść.
- Od czwartego seta Paulina zaczęła inaczej serwować i nie mogłam sobie dłuższy czas poradzić z tym serwisem. Dopiero jak się do niego przyzwyczaiłam, znalazłam sposób na rozstrzyganie kolejnych piłek na swoją korzyść – przyznała Wielgus.
Dodała przy tym, że kluczem do ostatecznego triumfu były zwycięstwa nad siostrami Węgrzyn w ćwierć- i półfinale.
- Z Anią wygrałam 4;2, z Kasią, półfinał, 4:3 i do tego w ostatnim secie 11:9. Takie zwycięstwa dodają siły – stwierdziła Wielgus, która do złota w singlu dodała mistrzowski tytuł z debla w parze z Bajor.
Niekwestionowanym królem polskiego tenisa stołowego jest 20-letni Mateusz Redzimski. Mistrz Europy U-21 z lat 2023i 2024 obronił tytuł zdobyty przed rokiem w Białymstoku.
- Tamto złoto było trudniej zdobyć. Musiałem wtedy ograć w ćwierćfinale Kubę Dyjasa (tym razem zmierzyli się z sobą w wielkim finale – red.), a potem jeszcze Samuela Kulczyckiego. To były bardzo trudne mecze – przyznał reprezentant Bogorii. Tym razem finał rozstrzygnął bez straty seta. Chociaż wynik 4:0 nie oddaje dramaturgii spotkania.
- Trzy z czterech setów rozstrzygnąłem w samej końcówce. Byłem przygotowany na trudny mecz, bo Kuba jest obecnie w bardzo dobrej formie. Starałem się utrzymać sto procent koncentracji, a w końcówkach coś zmieniać w grze, by zaskoczyć przeciwnika – komentował po zawodach Redzimski.
Przyznał przy tym, że równie trudnym meczem, jak finał, była jego rywalizacja z klubowym kolegom 29-letnim Markiem Badowskim.
- Znamy się z Markiem od zawsze. To znaczy ja, trenuję z nim od dziecka. Przez lata niemal codziennie gramy z sobą. Dlatego wolałbym mierzyć się z nim w finale. Niestety drabinka ułożyła się inaczej i graliśmy półfinał. Ktoś musiał wygrać, ktoś przegrać. Cieszę się, że wygrałem – powiedział Redzimski.
Przejdź na Polsatsport.pl
