Lekkoatleci podsumowali halowe mistrzostwa świata. "Sportowcy zostawili na bieżni serce"
Nie milkną echa zakończonych w niedzielę lekkoatletycznych halowych mistrzostw świata, podczas których reprezentacja Polski zdobyła cztery medale. – Zostawiliście na bieżni w Toruniu serce, bardzo wam za to dziękuję – powiedział prezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki Sebastian Chmara.


Jarosław Skrzyszowski: Kibice nie pozwolili na to, żeby biegać wolno

Anastazja Kuś: Wykorzystałam szansę

Pia Skrzyszowska: Rekord Polski nie był moim celem, to taki dodatek

Sebastian Chmara: Nie możemy spocząć na laurach

Jakub Szymański: Złoty medal to był mój cel nadrzędny
W niedzielny wieczór w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń zakończyła się dwudziesta pierwsza edycja lekkoatletycznych halowych mistrzostw świata. W historii globalnego czempionatu pod dachem zawody w Grodzie Kopernika okazały się najlepszymi pod względem sportowym. Reprezentacja Polski zdobyła podczas tych zawodów cztery medale i zajęła drugie miejsce w klasyfikacji punktowej.
– Lekkoatletyka jest sportem wymiernym. Wystarczy spojrzeć w tabele, żeby mieć obraz możliwości sportowych. Mieliśmy szans medalowych więcej niż 5-6. Czasem mówiono o siedmiu. Natomiast gdyby ktoś powiedział mi przed mistrzostwami, że zdobędziemy cztery krążki, to brałbym to w ciemno. Cieszę się, że jako polska reprezentacja dowieźliśmy większość szans. Chciałbym podkreślić, że drugie miejsce w klasyfikacji punktowej pokazuje, że mimo iż poziom sportowy w lekkiej atletyce na świecie przyspiesza, to my jesteśmy blisko. Wielkie słowa uznania należą się zatem przede wszystkim naszym sportowcom, oni zostawali na bieżni w Toruniu serce – podkreślił prezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki Sebastian Chmara.

Jedyny złoty medal dla reprezentacji Polski zdobył w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń Jakub Szymański. Specjalista od biegania przez płotki ma za sobą świetne tygodnie. W sezonie halowym wygrał wszystkie czternaście biegów, w których startował. Rekord Polski doprowadził do poziomu 7.37, a mistrzostwo świata wywalczył z czasem 7.40. Te sukcesy sprawiają, że nasz płotkarz z optymizmem patrzy na występy stadionowe, w biegu na dystansie 110 metrów przez płotki.
– Czas gra na naszą korzyść, jeśli chodzi o mój zespół – trenerów i mnie. Z pewnością z pozytywną energią i inną głową wejście na 110 metrów przez płotki będzie ciekawe. Mam nadzieję, że uda się latem biegać w granicach wyników zdecydowanie lepszych niż obecny rekord Polski – zapowiada Szymański.

Niezwykłą precyzją imponuje Pia Skrzyszowska. Wraz ze swoim tatą-trenerem Jarosławem przygotowują formę idealnie na imprezę docelową. Tak było przed rokiem, gdy w Nankinie zdobywała medal halowych mistrzostw świata, ta sama sytuacja miała miejsce we wrześniu 2025 roku podczas mistrzostw świata w Tokio – w finale warszawianka uzyskała najlepszy czas sezonu. Teraz sytuacja powtórzyła się po raz kolejny.
– Wiemy, kiedy są mistrzostwa i wiemy, do czego się szykujemy. Jeśli wszystko idzie zgodnie z planem, jestem zdrowa, a trening idzie pomyślnie, to staramy się wycelować w ten odpowiedni moment – podkreśliła halowa rekordzistka Polski i brązowa medalistka z Torunia w biegu na 60 metrów przez płotki Pia Skrzyszowska.

Po wywalczeniu brązowego medalu przez sztafetę mieszaną polscy kibice z nadzieją patrzyli też na start tradycyjnej sztafety 4 x 400 metrów. Polki długo biegły na medalowej pozycji, ale na ostatniej prostej medal odebrały im Hiszpanki. Mimo to Anastazja Kuś – najmłodsza członki naszej sztafetowej drużyny – podkreśla, że to był dobry start, w którym wszystkie zawodniczki dały z siebie wszystko.
– W eliminacjach i finale pobiegliśmy blisko rekordu Polski. Zrobiłyśmy co w naszej mocy. Każda z nas pobiegła najlepiej, jak mogła. Rywalki były po prostu lepsze. Nie zmienia to faktu, że ten start to dobry prognostyk przed sezonem letnim. Hala pokazała, że mogę w nim pokładać duże nadzieje. Pobiegłam niedawno z pierwszego toru na hali rekord Polski. Mój krok biegowy nie sprzyja bieganiu krótkich wiraży, zatem w sezonie letnim powinno być również szybko – zapowiedziała Anastazja Kuś, dla której imprezą docelową w kategorii U20 będą lekkoatletyczne mistrzostwa świata w Eugene, zaplanowane na początek sierpnia.

Za sukcesami sportowców zawsze stoi też praca trenerska. Jak podkreślał Jarosław Skrzyszowski, bardzo ważnym elementem jego specjalności jest wymiana doświadczeń z innymi, także zagranicznymi, kolegami po fachu.
– W treningu są elementy, które się nie zmieniają. Natomiast świat idzie do przodu. Pojawiają się nowi zawodnicy, nowi trenerze. Za tym idę też koncepcje szkoleniowe. Nie wszystkie się sprawdzają. Jestem typem analitycznym i staram się rozmawiać z innymi trenerami, podglądać ich pracę. Rozmawiamy i wymieniamy się poglądami. To powoduje, że jestem zmuszony do myślenia, ale przejmuję też sporo informacji. Na tej bazie buduję moją wiedzę i dopasowuje ją do Pii. I tak to działa. Podróżowanie po świecie i podglądanie innych jest bardzo istotnym elementem pracy trenerskiej – zaznaczył Jarosław Skrzyszowski.

Z opinią trenera Pii Skrzyszowskiej zgadza się Maciej Ryszczuk, który wspólnie z Mikołajem Justyńskim sprawuje pieczę szkoleniową nad Jakubem Szymańskim, halowym mistrzem świata w biegu płotkarskim.
– Podstawy treningu się nie zmieniają. Cechy motoryczne kształtuje się w taki sam sposób. Jedyne co to więcej jest gadżetów, którymi można się wspomagać. To pomaga dowiedzieć się, czy obieramy dobrą drogę – powiedział Maciej Ryszczuk.
Lekkoatletyczna reprezentacja Polski zakończyła halowe mistrzostwa świata z czterema medalami i dorobkiem 58 punktów. Kolejny duży sprawdzian formy odbędzie się już na stadionie – w pierwszy weekend maja w Gaborone rozegrany zostanie festiwal sztafet World Athletics Relays. Imprezą docelową latem będą zaplanowane na okres 10-16 sierpnia mistrzostwa Europy w Birmingham.
Przejdź na Polsatsport.pl