Orlen Wisła Płock przegrała w Portugalii

Piłka ręczna

Piłkarze ręczni Orlen Wisły przegrali ze Sportingiem w Lizbonie 29:33 (12:19) w meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów. Mecz był bardzo dramatyczny, w 39. min Płocczanie przegrywali 15:25, ale zdołali w końcówce zmniejszyć stratę.

Zawodnicy drużyny piłki ręcznej podczas meczu, jeden z nich próbuje wykonać rzut, drugi blokuje.
fot. PAP

Zaczęło się od remisu 2:2 w 4. min, w 5. min Płocczanie nawet wyszli na prowadzenie, ale w 9. min na tablicy był wynik 5:3. Sporting wykorzystywał bezlitośnie każdy błąd „Nafciarzy”, a dodatkowo Mohamed Aly, bronił nawet idealne strzały płockich rzucających.

 

ZOBACZ TAKŻE: Porażka Industrii Kielce w Lidze Mistrzów

 

W 19. min przy wyniku 12:7, trener Xavi Sabate zdecydował się poprosić o przerwę w grze, bo widać było, że drużynie potrzebne są wskazówki, jak dotrzymywać kroku rywalom. Brakowało obrony, z której Orlen Wisła jest znana w Europie i celnych rzutów, ale przede wszystkim skupienia i wykorzystywania stworzonych sobie sytuacji.

 

Rozmowa z trenerem niewiele dała, bo w 22. min gospodarze prowadzili już 14:7, nadal bezlitośnie wykorzystując najmniejszy nawet błąd. Różnica siedmiu bramek utrzymała się do końca pierwszej połowy.

 

Druga połowa rozpoczęła się dla Orlen Wisły tak samo źle jak pierwsza. Płocczanie popełniali seryjnie błędy, nie potrafili wykorzystać stworzonych sytuacji. W 36. min gospodarze wyprowadzili swoją drużynę na 10-bramkową przewagę 23:13. Szanse na to, że polski zespół awansuje do ćwierćfinału coraz bardziej się oddalały.

 

A jednak Orlen Wisła nieprzypadkowo znana jest z tego, że potrafi odwrócić losy meczu. W 46. min "Nafciarze" zmniejszyli rozmiary porażki do wyniku 27:20, a w 49. min całkowicie pogubili się goście. Na tablicy był wynik 27:22 i trener Ricardo Costa poprosił o minutę rozmowy ze swoimi zawodnikami.

 

Na niewiele się zdało, bo w 50. min Orlen Wisła doprowadziła do wyniku 27:23 i szanse na poprawienie rezultatu były coraz większe. Płocczanie utrzymywali czterobramkową przewagę, ale Sporting, a właściwie bracia Costa, nie pozwolili jeszcze bardziej zmniejszyć rozmiarów porażki.

 

W 57. min gospodarze prowadzili 31:28 i to był już wynik, który zadowalał płockich kibiców. Na dodatek w tej jakże ważnej części spotkania znakomicie spisywali się Michał Daszek i Przemysław Krajewski, którzy mieli stuprocentową skuteczność i to była ich zasługa, że różnica się utrzymywała.

 

45 sekund przed końcem spotkania, przy stanie 33:29, Melvyn Richardson nie rzucił karnego i goście mieli jeszcze sześć sekund akcji, ale wynik się już nie zmienił.

 

Rewanż odbędzie się 9 kwietnia w Płocku.

 

Sporting Lizbona - Orlen Wisła Płock 33:29 (19:12)

 

Sporting Lizbona: Andre Kristensen, Mohamed Aly – Edney Silva 1, Emil Berlin, Carlos Alvarez 1, Francisco Costa 10, Jan Gurri 3, Pedro Martinez, Salvador Salvador 3, Orri Torkelsson 6, Mamadou Gassama, Diogo Branquinho, Filipe Graca, Christian Moga, Martim Costa 9, Victor Romero.

 

Orlen Wisła: Torbjorn Bergerud, Mirko Alilovic – Michał Daszek 5, Mitja Janc 3, Jakub Szyszko, Abel Serdio 3, Leon Susnja, Kirył Samojla, Melvyn Richardson 5, Miha Zarabec 2, Gergo Fazekas 4, Przemyslaw Krajewski 5, Dawid Dawydzik, Lovro Mihic 1, Zoran Ilic 1, Sergei Kosorotow.

 

Karne minuty: Sporting – 12 min, Orlen Wisła – 8 min. Sędziowali: Robert Schulze i Tobias Tonnies (Niemcy).

PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie