Napastnik zabrał głos przed MŚ. "Z Polską jesteśmy praktycznie na takim samym poziomie"
Reprezentacja Ukrainy będzie pierwszym rywalem Biało-Czerwonych na mistrzostwach świata Dywizji 1A w Sosnowcu. Przed rokiem w rumuńskim Sfantu Gheorghe Polacy przegrali z Ukrainą 1:4. - Ten mecz też był wyrównany i według mnie o naszej wygranej zadecydowało tylko to, że my mieliśmy szerszy skład – mówi napastnik KH Energi Toruń i reprezentacji Ukrainy, Andrij Deniskin.

Grzegorz Michalewski, Polsat Sport: Przed rokiem podczas MŚ Dywizji 1A w rumuńskim Sfantu Gheorghe byłeś najlepiej punktującym zawodnikiem tego turnieju. Przed ostatnim meczem z Japonią, która już miała zapewnione utrzymanie, potrzebowaliście zwycięstwa, aby awansować do Elity. Przegraliście jednak to spotkanie 2:3 i ostatecznie awans wywalczyły reprezentacje Wielkiej Brytanii i Włoch. Co zadecydowało o waszej porażce z Japonią?
Andrij Deniskin, reprezentant Ukrainy: Bardzo niechętnie będę wspominać to spotkanie. Ogromnie żałuję straconej szansy zagrania na najwyższym poziomie. Ten przeciwnik nam nie "leży" i już od kilku lat nie możemy z nim wygrać. Trudny rywal dla nas i czasami tak bywa. Wyszliśmy maksymalnie skoncentrowani do tego meczu i chcieliśmy go wygrać, ale wszystko poszło niezgodnie z naszym planem. Po dwóch tercjach przegrywaliśmy 1:3 i w ostatniej odsłonie udało nam się odrobić jedną bramkę. Ta tercja była całkiem niezła w naszym wykonaniu, ale po prostu krążek nie wpadał do siatki.
Dzień wcześniej graliście mecz z Polską. Po pierwszej odsłonie Polacy prowadzili 1:0, a po dwóch tercjach był remis 1:1. Ostatecznie wygraliście to spotkanie 4:1, a ty asystowałeś przed dwóch golach Zacharova. Jak wspominasz tamto spotkanie?
Uważam, że z Polską jesteśmy praktycznie na takim samym poziomie i zazwyczaj w meczach między nami o wygranej decyduje jedna bramka. Podczas ostatnich mistrzostw świata można powiedzieć, że było podobnie, bo ostatni gol, to był strzał do pustej bramki. Ten mecz też był wyrównany i według mnie o naszej wygranej zadecydowało tylko to, że my mieliśmy szerszy skład, bo Polakom zabrakło trzech czy czterech ważnych zawodników i to zadecydowało o końcowym wyniku tego spotkania,
Teraz mistrzostwa świata odbędą się w Sosnowcu i w pierwszym meczu zagracie z Polską. Grasz w lidze polskiej, jesteś zawodnikiem KH Toruń, z którym niedawno przedłużyłeś kontrakt. Jak podchodzisz do tego meczu?
Zawsze jest ciekawe grać z kadrą Polski tym bardziej, że mistrzostwa odbędą się w Sosnowcu. Będzie pełna hala, bardzo lubię kibiców w Polsce, bo głośno dopingują. Teraz nie myślę o tym, tylko skupiam się na treningach indywidualnych. Później będziemy mieli zgrupowanie i po nim poznamy skład jaki zagra na mistrzostwach. Wtedy będę już myślał o konkretnych meczach. Na pewno nasi trenerzy przekażą nam odpowiednie wnioski i przygotowują nas jak najlepiej do tego turnieju.
Na pewno waszym atutem będzie też to, że do tego turnieju będziecie przygotowywali się na zgrupowaniu w Bytomiu. Kto według ciebie jest głównym faworytem do awansu?
Rywalizacja na poziomie Dywizji 1A jest bardzo wyrównana. Tutaj praktycznie cały czas cztery pięć tych samych zespołów walczą albo o utrzymanie w Elicie lub o to, aby awansować z Dywizji 1A. Myślę, że poziom większości tych zespołów jest taki sam i teraz trochę mocniejsze kadry będą mieli obaj spadkowicze z Elity, a więc reprezentacje Francji i Kazachstanu. Ich zawodnicy w większości grają w tak zwanych lepszych ligach i mają też doświadczenie z gry na tym najwyższym poziomie światowego hokeja. Te czynniki sprawiają, że te ekipy będą faworytami do awansu, ale na pewno łatwo im nie będzie.
Co będzie waszą siłą podczas zmagań w Sosnowcu?
Uważam, że będzie to taktyka, bo od kilku lat trenujemy w podobnym zestawieniu. Kilku młodych zawodników teraz dołączy do zespołu, aby go wzmocnić. Większość kadry jest taka sama, więc jesteśmy już zgrani pomiędzy sobą, doskonale wiemy, co trener od nas wymaga i jaką preferuje taktykę. Przygotujemy się do tego turnieju robiąc to, co przynosi nam dobre wyniki.
A nad czym musicie jeszcze popracować, aby ta forma była optymalna na mistrzostwach świata i abyście walczyli o awans do Elity lepiej niż przed rokiem w Rumunii.
Trudno powiedzieć. To będzie krótki turniej, gdzie jeden mecz może o wszystkim zadecydować. Nie powiem, że mamy dużo mocnych stron czy z drugiej strony, że mamy jakieś słabsze strony. Jesteśmy jednym zespołem, musimy robić swoje i słuchać się trenera. Wtedy jest szansa, że wszystko nam się uda. Nie mogę podać jakichś konkretnych słabych stron, nawet nie ze względu że nie chcę odkrywać kart przed turniejem w Sosnowcu. Nawet nie wiem, jakie to byłyby rzeczy. Wszyscy zawodnicy występujący w kadrze, traktują grę w reprezentacji jako zaszczyt i w każdym meczu dają z siebie wszystko.
Z racji tego, że turniej będzie rozgrywamy w Sosnowcu, to będziecie mogli liczyć na wsparcie bardzo dużej grupy kibiców. To będzie dla was na pewno duży atut.
Tak, zdecydowanie. Ze względu na wojnę teraz w Polsce mieszka bardzo dużo Ukraińców. Ostatnio jak graliśmy jakiś mecz, to dużo ludzi przychodziło aby nas dopingować. Podobnie było choćby przy meczach piłki nożnej, gdy tutaj swoje mecze rozgrywała nasza reprezentacja, to stadiony były praktycznie pełne. Chciałbym zaprosić wszystkich w naszych kibiców na nasze mecze mistrzostw świata w Sosnowcu, bo zawsze nam się bardzo miło gra, kiedy jest głośno na trybunach.
Od czterech lat grasz w Polsce. Najpierw w Oświęcimiu, potem krótko w Nowym Targu, a obecnie w Toruniu, gdzie zresztą niedawno przedłużyłeś kontrakt. Wpływ na twoją decyzję miał chyba nie tylko bardzo dobry sezon w Polskiej Hokej Lidze, ale także to, że dobrze czujesz się w Toruniu.
Właśnie to był jeden z kluczowych momentów, który zadecydował, że tak szybko przedłużyłem kontrakt, bo bardzo mi się podoba w Toruniu. Lubię to miasto, tych ludzi, którzy tutaj mieszkają i wspierają mnie oraz naszą drużynę. Po prostu czuję się tutaj dobrze i po czterech latach gry w Polsce chciałem mieszkać w tym mieście, gdzie będę czuł się prawie tak, jakbym mieszkał w domu. Akurat w Toruniu tak się czuję i po prostu mi się tutaj podoba.
W zakończonym sezonie PHL występowałeś w jednym ataku razem z reprezentantem Polski Nikołajem Sytym i pochodzącym z Kazachstanu Rusłanem Baszyrowym. Wasza trójka, nie tylko świetnie rozumie się na lodzie, ale także poza nim. Zaangażowaliście się w pomoc podopiecznym jednego z domów dziecka w Toruniu. Skąd pomysł aby wspierać takie inicjatywy?
To są naprawdę fajni ludzie. Kiedy dołączyłem do zespołu, to oni grali już ze sobą w jednym ataku. Bardzo szybko udało nam się znaleźć wspólny język nie tylko na lodzie czy w szatni, ale też prywatnie. To bardzo fajnie znaleźć od razu takich przyjaciół i to w nowym zespole. Pewnego razu rozmawiając na różne tematy, to powiedzieliśmy, że dostajemy dużo wsparcia tutaj w Toruniu. Wszystko nam się podoba i chcielibyśmy też dołożyć swoją cegiełkę dla społeczności tego miasta. I wspólnie podjęliśmy taką decyzję, że chcemy coś zrobić od siebie, żeby pomóc w Toruniu. Kiedy grałem jeszcze na Ukrainie, to widziałem dużo takich podobnych akcji robionych dla domu dziecka. Zaproponowałem chłopakom, żeby zrobić taką akcję i od razu Rusłan i Nikołaj zgodzili się w to zaangażować. Powiedzieliśmy o tym pomyśle w klubie, który nam pomógł to wszystko zorganizować i zrobić zbiórkę.
Na czym ona polegała?
Dowiedzieliśmy się, że w domu dziecka, któremu chcieliśmy pomóc, brakowało dużego stołu przy którym ci podopieczni mogliby wspólnie jeść posiłki. Chcieliśmy zebrać pieniądze, aby im taki stół kupić. Bardzo mnie cieszy, że ta nasza inicjatywa spotkała się z tak dużym zainteresowaniem, bo nie tylko zebraliśmy fundusze potrzebne na zakup tego stołu, ale też udało się jeszcze kupić cztery szafy. Bardzo się z tego cieszę i chciałbym też podziękować wszystkim osobom, które brały w tym udział i mam nadzieję, że to będzie nie ostatnia taka nasza akcja i będziemy na dalej wspierać toruńską społeczność, tak jak ona wspiera nas.
Piękne słowa. Wiem też, że wasza pomoc nie ograniczyła się tylko do zbiórki pieniędzy na zakup stołu i szaf, ale też wspieracie w inny sposób, jak choćby poprzez zorganizowanie dzieciom możliwości oglądania waszego meczu czy wyjścia na ślizgawkę. Dla nich to były znakomite atrakcje.
Tak, to prawda. Zaprosiliśmy dzieciaki na nasz trening, byli u nas w szatni i widzieli, jak wygląda nasz sprzęt i jak się w niego ubieramy. Później zaprosiliśmy ich na nasz mecz. Wszystkim bardzo się podobało, mówili że będą chcieli chodzić oglądać mecze hokeja. Nie było z tym problemu, bo zawsze załatwiamy im bilety i bardzo chętnie będziemy ich chcieli widzieć na trybunach na naszych meczach. Udało się z panem Bartkiem załatwić lód i dzieci mogły pojeździć na łyżwach. Teraz też myślimy, jak to można jeszcze zaplanować, żeby można było robić te ślizgawki, aby dzieci mogły dalej przychodzić na lodowisko i jeździć na łyżwach. Teraz jest już po sezonie, więc mamy trochę czasu, aby to wszystko przemyśleć, co jeszcze można zrobić i jakie będą możliwości.
Zanim udasz się na zasłużone wakacje, przed tobą jeszcze mistrzostwa świata w Sosnowcu i walka o awans do Elity. A co lubisz robić w wolnych chwilach?
Akurat wolnych chwil teraz nie mam, bo obecnie skupiam się na treningach indywidualnych. Bardzo lubię spacerować, bo Toruń jest pięknym miastem. Takim moim hobby jest wędkowanie. Czekam na koniec lata, bo lubię też zbierać grzyby i znam się tym. Znalazłem sobie w okolicy kilka pięknych miejsc, gdzie jeżdżę na grzyby, ale nie powiem gdzie, bo każdy grzybiarz ma swoje miejsca, których nikomu nie zdradza. Poza tym lubię z kolegami wybrać się gdzieś na kolacje i spędzać razem wolny czas.
Mistrzostwa Świata Dywizji 1A w hokeju na lodzie w Sosnowcu – od 2 maja do 8 maja na sportowych antenach Polsatu i online w Polsat Box Go.
Przejdź na Polsatsport.pl