Oto był trener i człowiek. Polska piłka nie była gotowa na Jacka Magierę

Mieliśmy to szczęście, że doświadczyliśmy Jacka Magiery. Jako piłkarza, trenera, ale przede wszystkim człowieka, którego scheda może być drogowskazem w czasach pełnych pułapek. Im więcej studiuję jego wywiadów, tym bardziej dochodzę do wniosku, że polska piłka nie zawsze była gotowa na fachowca tej klasy.

Trybuna stadionu wypełniona kibicami z flagami i racami, na środku ogromny transparent z podobizną twarzy mężczyzny i napisem „Panie Jacku dziękujemy”.
Cyfrasport
Tak kibice Legii Warszawa pożegnali Jacka Magierę

Jacek Magiera był trenerem, ale przede wszystkim był świetnym wychowawcą. Wykuwał młode charaktery, dbał o rozwój piłkarski młodzieży, ale przede wszystkim o ich postęp czysto ludzki: o wzbogacony sposób wysławiania się, oczytanie, wykształcenie, o ogólną wiedzę o świecie. Taki był jego etos pracy.

 

Jacek Magiera odszedł, ale jego piękna spuścizna zostanie z nami już na zawsze. Popularna jest teza, że trener opuścił nas przedwcześnie. Wydaje mi się, że nie nam o tym rozsądzać. Bezsprzecznie przez te niespełna pół wieku wypracował więcej niż niektórym nie uda się przez 100 lat. I to się liczy najbardziej.

 

Jego maksymy:

 

"Zawodnicy dzielą się na marchewki i ziarna kawy. Te pierwsze we wrzątku tracą kolor i robią się miękkie, te drugie nadal pozostają twarde, ale roztaczają wokół siebie wspaniały aromat"

 

"W lusterko wsteczne patrzę tylko w samochodzie"

 

"W życiu są przypadki i cuda. Dla mnie to są cuda, natomiast w wielu momentach mówimy o przypadkach i o nich myślimy. Uczciwie, po ludzku powiem, że nie zawsze rozumiemy, co się dzieje w naszym życiu, ale zaufaliśmy życie Bogu i chcemy robić małe rzeczy, na które zwracamy uwagę w codzienności"

 

Dwa przypadki z jego kariery trenerskiej dobitnie dowodzą, że Jacek Magiera wyprzedził polską piłkę klubową w rozwoju. Ona po prostu nie była jeszcze na niego gotowa.

 

ZOBACZ TAKŻE: Tłumy żegnają Jacka Magierę. "Odszedł człowiek prawy, który zawsze starał się pomagać innym"

 

W 2016 r. poprowadził Legię w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Listopadowy remis 3-3 z Realem przy Łazienkowskiej już na zawsze zostanie jednym z legendarnych meczów nie tylko dla legionistów, ale dla całej polskiej piłki klubowej. Mało tego, w LM ograł Sporting Lizbona, dzięki czemu awansował do 1/8 finału Ligi Europy, gdzie za mocny okazał się Ajax. Dziś takie wyniki to marzenie ściętej głowy dla naszych klubów. Magiera z Legią sięgnął po mistrzostwo. Przestało być różowy, gdy klub sprzedał: Nikolicia, Prijovicia, Bereszyńskiego, następnie Odjidję-Ofoę, Rzeźniczaka.

 

Transfery Necida, Chukwu, Pasquato, Sadiku nie wypaliły. Każdego z nich wybrał Mioduski, bo Magiera optował za sprowadzeniem Polaków: Mariusza Stępińskiego, Artura Sobiecha, Rafała Wolskiego.

 

Ale właściciel zwolnił pana Jacka, pod zarzutem złego sposobu konstruowania składu, który wybierał przecież sam Mioduski.

 

W interesie zespołu trener Magiera potrafił też postawić weto pomysłom doradców Mioduskiego, na czele z Tomaszem Zahorskim, którzy lansowali pomysł obozu na Florydzie.

 

– To bez sensu, wyprawa do innej strefy czasowej nadweręży siły zawodników. Trzymajmy się pierwszych planów, które zakładały zgrupowanie w hiszpańskim Benidormie. To gwarantuje dobre przygotowanie do sezonie. Względy marketingowe opowiadają się za Miami? Jedźmy lepiej na sparingi do Karczewa, Otwocka, Grójca. Wydaje mi się, że tam więcej ludzi przyjdzie na mecz Legii niż na Florydzie – oponował Jacek Magiera.

 

Trzy dni później, we wrześniu 2017 r. został zwolniony, a na jego miejsce zatrudniono Romeo Jozaka, który od razu ogłosił, że Legia pojedzie na Florydę. Nikomu w Legii nie przeszkadzało, że Jozak nie miał żadnego doświadczenia w charakterze pierwszego trenera. W Chorwacji był asystentem lub dyrektorem sportowym.

 

Przypadek Jacka Magiery dobitnie pokazał, że Śląsk Wrocław nie potrafi się uczyć na własnych błędach. Najpierw zwolnił pana Jacka po roku pracy, w marcu 2022 r., a gdy zaczął się palić grunt pod nogami, Śląskowi zajrzało w oczy widmo degradacji, w kwietniu 2023 r. Magiera został przywrócony do pracy, jego kontrakt nadal obowiązywał. Z roli strażaka wywiązał się znakomicie, a w następnym sezonie 2023/2024 wywalczył z "Wojskowymi" wicemistrzostwo Polski. Szybko się jednak okazało, że finansowo i kadrowo klub nie był gotów dzielić walkę o Ligę Konferencji z tą w Ekstraklasie i Pucharze Polski. 12 listopada 2024 r. Magiera został zwolniony przez człowieka, który był ekspertem w dziedzinie marketingu i PR-u, ale piłki nożnej mógłby się od niego uczyć. Do nikogo nie docierało, że Śląsk miał w zanadrzu zaległy mecz z Radomiakiem u siebie, którego wygranie wydostałoby zespół ze strefy spadkowej. Efekt tej misji ratunkowej? Śląsk spadł z Ekstraklasy.

 

Zarówno w Legii, jak i w Śląsku Magierę odprawiali ludzie, którzy nie mieli kompetencji piłkarskich, by uczciwie ocenić jego pracę. Nie potrafili mu przygotować właściwego warsztatu pracy (czytaj: szeroka, mocna kadra). Wybrali zatem tańszą i prostszą opcję: zrobić z trenera kozła ofiarnego. Wszak to łatwiejsze niż konsekwentna, strategiczna budowa klubu.

 

Widząc, jak piłka klubowa traktuje Jacka Zielińskiego, ówczesny prezes PZPN-u Zbigniew Boniek, po zaledwie jednym spotkaniu z Jackiem Magierą, polecił swoim ludziom: "Musimy go mieć w federacji. To świetny fachowiec".

 

13 grudnia 2017 r. Jacek Magiera został zastępcą dyrektora sportowego Marcina Dorny. Odpowiadał za rozwój piłki młodzieżowej. W marcu 2018 został selekcjonerem reprezentacji Polski do lat 20, która szykowała się do domowych MŚ. Awansował z nią do 1/8 finału.

 

Z PZPN-u odszedł na własną prośbę, gdy dostał ofertę od Śląska.

 

Czekał na samodzielną pracę w klubie, ale gdy w lipcu 2025 r. zadzwonił Jan Urban, oferując mu stanowisko asystenta w reprezentacji Polski, nie mógł odmówić. Wszak na początku swej przygody trenerskiej asystował Urbanowi w Legii, w latach 2007-2010.

 

"To tu toczy się walka codzienne. Robić. Nie robić. Chcę. Nie chcę" – taki zostawił przekaz w swym telefonie, zanim 10 kwietnia wyszedł pobiegać. Ten ostatni raz.

 

Requiem Jacka Magiery do prezesów i właścicieli klubów jest proste: szanujcie trenerów i zastanówcie się pięć razy, zanim ich zwolnicie.

 

Przekaz do piłkarzy jest jeszcze bardziej banalny: praca, pokora i poświęcenie, wyciąganie wniosków z popełnionych błędów. Tylko tak możecie dojść do celu.

 

W ostatniej drodze Jacka Magiery uczestniczył prezydent RP Karol Nawrocki, który pośmiertnie odznaczył trenera Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. W uroczystości wziął udział także minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki, prezes PZPN-u Cezary Kulesza, selekcjoner reprezentacji Polski Jan Urban i kapitan Robert Lewandowski.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie