Bożydar Iwanow: Z czym do ludu? Z kim do Europy?
Pięć zespołów PKO BP Ekstraklasy walczy o grę w eliminacjach do europejskich pucharów, więc także dlatego ten sezon jest wyjątkowy. Absolutnie unikatowy jest przede wszystkim z tego powodu, że wciąż nic do końca nie jest jasne, poza tym, że Bruk Bet Termalica wróci do 1. Ligi. Ale w Niecieczy nikt przecież nie miał międzynarodowych ambicji.

W Legii Warszawa po piątkowym zwycięstwie nad Zagłębiem pojawił się kontakt wzrokowy z "wymarzoną" strefą, ale w tamtym momencie dzieliło od niej "Wojskowych" tyle samo punktów (6), co od lokaty oznaczającej ból degradacji. Nadzieje na windę w górę bardzo szybko stracił Widzew. Korona też spogląda już nie przed siebie, a za siebie. Wiele wskazuje na to, że o kwalifikację do pucharów zmaga się siedem klubów. W tym aż cztery, które mogą wrócić do niej po długiej, bądź bardzo długiej przerwie.
Jeżeli każdy międzynarodowy nowicjusz w ostatnich latach mówił o tym, że Europy trzeba się nauczyć nie tylko ze względu na grę co trzy dni, ale także pod kątem "ogarnięcia" całej logistyki, to samo z pewnością może dotyczyć Górnika Zabrze, Wisły Płock, Zagłębia Lubin i GKS-u Katowice. Co najmniej dwa z tych trzech zespołów znajdzie się latem w wyśnionej, choć tej też bardzo wymagającej, sytuacji. Już dziś trzeba poważnie myśleć o tym, żeby przygotować się na takie rarytasy. A stworzenie Ligi Konferencji otwiera zdecydowanie więcej możliwości, niż wtedy, gdy mieliśmy "dwa puchary", do których w ostatnich latach dostawali się tylko nieliczni. I to najczęściej wtedy, gdy odpadali z walki o Champions League.
ZOBACZ TAKŻE: Feio zwrócił się do Pietuszewskiego! Oto co mu powiedział
"Gieksa" w "poprzedniej" epoce przez dziesięć lat z rzędu grała w Europie. Grała, gdy… jeszcze mieliśmy rozgrywki o Puchar Zdobywców Pucharów. Górnik zrobił to ostatnio zaraz po awansie do Ekstraklasy, a zespół prowadził Marcin Brosz. Zagłębie zrobiło dokładnie to samo pod wodzą Piotra Stokowca, też zaraz po promocji do elity. Wisła – dwadzieścia lat temu. W sześciu meczach eliminacji do Pucharu UEFA wygrała tylko raz, głównie dzięki Dariuszowi Gęsiorowi, Ireneuszowi Jeleniowi i młodziutkiemu wtedy Sławomirowi Peszce. Historia oczywiście nie ma znaczenia w kontekście teraźniejszości, chodzi bardziej o otoczkę, do której i tak w przypadku powrotu – nomen omen – się wróci.
Na lotnisko najbliżej miałyby Katowice. Potem - Lubin (Wrocław). Wisła na Okęcie ma prawie dwie godziny drogi, do Modlina jest zdecydowanie krócej. "Gieksa" miałaby też inny atut: najdłużej pracującego trenera, więc to przy Nowej Bukowej najlepiej działają automatyzmy. Nikt też z podstawowych zawodników może nie odejść. Płock "straci" co najmniej Wiktora Nowaka (wróci z wypożyczenia do Zabrza), Zagłębie nastawione jest na "produkcje" i sprzedaż, więc nie wiadomo, czy ktoś będzie czekał na europejską promocję i zatrzyma np. Regułę na dłużej. Choćby do końca eliminacji.
Jest jednak druga strona medalu. Mniej radosna dla całej polskiej piłki. Co prawda Raków i Jagiellonia miały w ubiegłym roku nie najbardziej krętą drogę do grupy (na koniec przez Bułgarię i Albanię), to europejscy nowicjusze mogą trafić na mniej dogodnych rywali. Komplet drużyn w Lidze Konferencji we wciąż trwającym sezonie mocno nas rozpieścił i rozbudził apetyty. Nadchodzącego lata o pełny brzuch może być jednak zdecydowanie trudniej. Bo jak zawsze, nie tylko w sporcie, ważna jest nie ilość, a jakość. W sile o puchary wystąpimy większej. Czy będziemy dość silni, przekonamy się już wkrótce.
Przejdź na Polsatsport.pl
