Tak Haaland nazwał mecz z Burnley. Nie miał wątpliwości
Piłkarz Manchesteru City Erling Haaland powiedział, że środowy mecz angielskiej ekstraklasy z Burnley będzie dla jego zespołu jak finał. "The Citizens" w przypadku zwycięstwa dogonią w tabeli lidera Arsenal Londyn, z którym wygrali w miniony weekend 2:1.

Przewaga "Kanonierów" nad drużyną Josepa Guardioli jeszcze niedawno wynosiła 9 pkt, ale dwie porażki z rzędu Arsenalu, przy jednoczesnych zwycięstwach City sprawiły, że Londyńczycy wyprzedają tego rywala już tylko o trzy punkty. Na dodatek drużyna z Manchesteru ma jeden mecz zaległy - w maju z Crystal Palace.
ZOBACZ TAKŻE: Na tym stadionie odbywało się Euro. Został wystawiony na sprzedaż
Na razie podopieczni Guardioli (67 pkt) zmierzą się w środę na wyjeździe z przedostatnim w tabeli Burnley i w przypadku zwycięstwa dogonią, a nawet - biorąc pod uwagę bilans bramek – wyprzedzą dotychczasowego lidera.
- W środę gramy finał. Mecz z Burnley jest równie ważny, jak ten z Arsenalem – powiedział Haaland, który w niedzielnym szlagierze strzelił decydującego gola.
- Musimy się skupić i zachować pokorę - dodał lider klasyfikacji strzelców Premier League (23 gole).
Trener Arsenalu Mikel Arteta zdaje sobie sprawę, że końcówka sezonu będzie emocjonująca.
- Premier League rusza praktycznie od nowa. Oni mają zaległy mecz, a my trzy punkty przewagi i pięć spotkań do końca, więc... gramy dalej. Wszystko jest jeszcze przed nami – stwierdził Hiszpan.
Obaj wielcy rywale mają jeszcze swoje obowiązki w innych rozgrywkach. Arsenal wystąpi w półfinale Ligi Mistrzów, gdzie zmierzy się z Atletico Madryt, natomiast Manchester City rywalizuje w Pucharze Anglii - w półfinale zagra z Southampton FC.
Przejdź na Polsatsport.pl
