Gamrot zabrał głos ws. ostatniej walki. "Nie mam już czasu na czekanie"

Mateusz Gamrot (26-4) pokonał Estebana Ribovicsa (15-3) przez poddanie w drugiej rundzie podczas gali UFC 327 w Miami. W wywiadzie udzielonym Pawłowi Wyrobkowi z Polsatu Sport "Gamer" opowiedział o swoich planach na obecny rok, a także o tym, jak zwycięstwo wpłynęło na jego pozycję w organizacji.

Zawodnik MMA z uniesioną ręką, w tle sędzia i inni członkowie personelu.
fot: Polsat Sport
Mateusz Gamrot

Polak odniósł zwycięstwo na gali UFC 327, poddając rywala w drugiej rundzie duszeniem trójkątnym rękoma. "Gamer" wyraźnie dominował w parterze i od samego początku szukał okazji do zakończenia pojedynku przed czasem. Gdy tylko nadarzała się szansa na obalenie przeciwnika, bez wahania z niej korzystał, celowo unikając ryzykownych wymian ciosów w stójce. Taka konsekwentna taktyka przyniosła mu zasłużony triumf.

 

- Wyobrażenia o mojej walce w stójce miałem odrobinę inne, ale wiedziałem, że to właśnie tam Ribovics będzie upatrywał swoich szans. Wszyscy mi powtarzali: "walcz swoje, nie wdawaj się z nim w wymiany", i miałem to z tyłu głowy. Moja praca na nogach i kontrola dystansu wyglądały dobrze, a sprowadzenia do parteru wychodziły mi już zupełnie naturalnie. W oktagonie to mój organizm decyduje i daje sygnał, kiedy obalić rywala. Te zapasy mam już tak wytrenowane, że ciało samo znajduje odpowiedni moment na atak - powiedział Gamrot.

ZOBACZ TAKŻE: UFC 327 z udziałem Mateusza Gamrota. Wyniki i skróty (WIDEO)

 

Po ostatnim występie 35-latka w sieci zaczęły krążyć interesujące statystyki. Zwrócono uwagę, że Polak wygrał wszystkie dotychczasowe starcia w UFC organizowane na terenie Stanów Zjednoczonych. Z kolei każdy wyjazd poza granice USA kończył się dla niego porażką. Miało to miejsce w pojedynkach z Guramem Kutateladzem, Beneilem Dariushem (oba w Abu Zabi), Danem Hookerem (w australijskim Perth) oraz Charlesem Oliveirą (w brazylijskim Rio de Janeiro).

 

- To dość ciekawa statystyka. Staram się nie być przesądny, żeby nie napinać się emocjonalnie na takie kwestie. Owszem, w Abu Zabi dałem dwie wyrównane walki, w Australii starcie również było bardzo bliskie. Tylko ten występ w Brazylii mi nie wyszedł i bardzo nad tym ubolewam. Chciałbym kiedyś znów zawalczyć poza USA, żeby przełamać ten stereotyp, ale jeśli tak ma być, to będę walczył w Stanach, by odnosić kolejne zwycięstwa. Tam jestem coraz bardziej rozpoznawalny, co jest bardzo przyjemne - zaznaczył "Gamer".

 

35-latek odniósł się również do swoich planów na najbliższą przyszłość. Wyraźnie zaznaczył, że obecny rok będzie dla niego niezwykle pracowity. Kibice mogą więc spodziewać się, że Polak już w niebawem ponownie zamelduje się w oktagonie UFC.

 

- Jestem w takim wieku, że nie mam już czasu na czekanie. Zapowiada się pracowity rok i nie zamierzam się rozluźniać. Wróciłem już na salę treningową, a niedługo zaczynam przygotowania motoryczne. Warto być cały czas w formie, bo mogą trafić się bardzo ciekawe walki, brane nawet w zastępstwie. Sam się zastanawiam, czy nie polecieć jeszcze w czerwcu do klubu American Top Team, żeby podszlifować umiejętności i być gotowym na wszystko - zakończył 35-latek.

 

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie