Jego zespół przegrał w finale Pucharu Polski. "Trzeba to przełknąć"
- Trzeba to przełknąć, pozbierać się i powalczyć w lidze - przyznał trener Rakowa Częstochowa Łukasz Tomczyk po porażce z Górnikiem Zabrze 0:2 w finale piłkarskiego Pucharu Polski. Jak dodał, jego zespół zaprezentował się słabo, a szczególnie zbyt łatwo stracił pierwszego gola.


Rafał Janicki: Ten medal cieszy mnie szczególnie, bo nigdy nie udało mi się nic wygrać

Patrik Hellebrand: Finały gra się po to, by wygrywać

Erik Janża: Mówiłem trenerowi, że nie trzeba ćwiczyć karnych, bo wygramy to w 90 minutach

Fran Tudor: Nie mogliśmy znaleźć sposobu na wyjście spod pressingu Górnika

Paweł Bochniewicz: Cieszę się, że możemy przypomnieć młodszym kibicom świetne czasy Górnika

Marcel Łubik: Czułem przez cały tydzień, że nie ma żadnej opcji, że Raków nas pokona
- Ciężko opowiadać o tym spotkaniu. Chciałbym przede wszystkim podziękować kibicom za wsparcie, za doping, świetną frekwencję. Dziękuję zawodnikom za awans do finału, za walkę do końca, jak w meczu z GKS Katowice w półfinale, bo inaczej by nas tu nie było - zaczął Tomczyk.
Jak przyznał, jego zespół spisał się w sobotę słabo.
- Nie zagraliśmy dobrych zawodów, było słabo po prostu. Mieliśmy optyczną kontrolę od początku, ale straciliśmy bramkę w zbyt prosty sposób. To nie miało prawa się zdarzyć, nie w takim meczu jak finał Pucharu Polski. Po stałym fragmencie gry, za łatwo, za prosto, tak nie można - zaznaczył.
ZOBACZ TAKŻE: Wpadka Bayernu przed półfinałem Ligi Mistrzów z PSG
Przyznał też, że godzinę po meczu "nie ma pojęcia, dlaczego było tak słabo".
- To był mój pierwszy finał. Będziemy wyciągać wnioski, żeby to się nie powtórzyło - wspomniał.
Podkreślił, że teraz Częstochowianie muszą się skupić na rozgrywkach ligowych.
- Trzeba to przełknąć, ale podnieść się i walczyć dalej w lidze. Musimy się pozbierać, odpowiedzieć, bo wydaje mi się, że stać nas na walkę o najwyższe laury w ekstraklasie - dodał.
Przekazał, że nie rozmawiał jeszcze z Jonatanem Brautem Brunesem o brutalnym faulu na Lukasie Podolskim, który skończył się dla Norwega czerwoną kartką.
- Nie było czasu, a poza tym trzeba to zrobić na chłodno. Przeanalizować cały mecz, pokazać różne zagrania, momenty. Teraz to mogłoby się tylko skończyć awanturą - uciął Tomczyk.


