"Legia na pewno się utrzyma". Były trener stołecznego klubu nie ma wątpliwości
Legia Warszawa pokonała Widzew Łódź 1-0 dzięki bramce Rafała Adamskiego w ostatniej akcji meczu. Swoimi przemyśleniami po klasyku Ekstraklasy podzielił się Dariusz Kubicki, były obrońca i trener stołecznego zespołu.

Tomasz Lach: W slangu komentatorów funkcjonuje taki zwrot "0-0 po bezbarwnym". O klasyku Legia – Widzew można powiedzieć "1-0 po bezbarwnym". Dlaczego ten mecz był tak nudny ?
Dariusz Kubicki (były piłkarz i trener Legii Warszawa, 46-krotny reprezentant Polski): Ciężar gatunkowy spotkania był naprawdę ogromny. Trzeba zrozumieć trenerów i zawodników obu drużyn. Oczywiście chodziło im o to, aby mecz wygrać, ale przede wszystkim o to, aby go nie przegrać. Właśnie dlatego to spotkanie nie stało na wysokim poziomie. Nie spodziewałem się wielkiego widowiska, raczej spodziewałem się, że dominować będzie pragmatyzm ze strony obu trenerów. Decydującym czynnikiem o tym, jak ten mecz wyglądał, była sytuacja w tabeli.
Nigdy nie jest łatwo wyjść z dołka, aczkolwiek Legia idzie w dobrym kierunku. Miała ogromną serię spotkań bez porażki i plan minimum po zwycięstwie nad Widzewem wykonała. Legia na pewno się utrzyma.
Co zadecydowało o wygranej stołecznego zespołu?
Choćby to, że w Legii są zawodnicy, którzy dłużej ze sobą grają. Niby Widzew jest naszpikowany jakościowymi piłkarzami, ale oni są krótko w zespole. W Legii większość zawodników jest od dłuższego czasu i ma wypracowane automatyczne zachowania. Nie wpłynęła na to zmiana trenera zimą, bo Legia zbudowała to w ostatnich dwóch sezonach. Wydaje mi się, że za kadencji Marka Papszuna najbardziej poprawiła się gra obronna i mówię tu o grze obronnej całego zespołu. Nikt może w Legii na kolana nie rzuca, ale wszyscy idą do przodu.
Zdobywca zwycięskiej bramki Rafał Adamski gra z ogromną determinacją i bardzo się przydaje. To nie jest jakiś wybitny zawodnik, ale dostał szansę i na pewno trener Papszun jest z niego zadowolony.
Oglądając wcześniejsze mecze Widzewa Łódź należało się spodziewać, że jakości indywidualnej i zespołowej jest więcej po stronie Legii i tak rzeczywiście było. Gdyby Widzew wygrał to spotkanie, to byłaby to ogromna niespodzianka.
Mecze Legii z Widzewem, w których ty grałeś, były meczami o tytuł mistrzowski bądź o puchary. W piątek na Łazienkowskiej oglądaliśmy mizerne widowisko 15-tej z 16-tą drużyną w tabeli. Nie boli Cię tak niski poziom meczu, tak przeciętna gra obu ekip?
Jako człowieka związanego z Legią przez wiele lat w rolach zawodnika, trenera pierwszego i drugiego zespołu, a teraz pracownika akademii klubowej, ta sytuacja boli mnie ogromnie. Przed sezonem nikt by się nie spodziewał czegoś podobnego, ale właśnie dlatego piłka nożna jest tak atrakcyjna. Nawet najlepsi eksperci nie byliby w stanie nakreślić takiego scenariusza. Pragnę jednak podkreślić, że po tym, co działo się z Legią jesienią, to widoczna jest ogromna poprawa.
W sytuacji, w jakiej znalazła się Legia, nie spodziewałem się cudów po przyjściu trenera Marka Papszuna. Wiedziałem, że będzie spokojne utrzymanie, ale spodziewałem się go szybciej. Jednak wszystkie drużyny z dołu punktowały solidnie.
Jak widzisz Legię Warszawa w sezonie 2026/2027? Obecnie jest to przeciętny zespół, w którym brakuje gwiazd, zawodników robiących różnicę.
Nie jest łatwo z drużyny, która walczy o uniknięcie spadku, szybko zrobić drużynę, która walczy o mistrzostwo, ale trener wie, jakich zawodników potrzebuje do realizacji swoich celów. Na pewno będą wzmocnienia, a ci, którzy nie spełniają oczekiwań, odejdą. Niektórzy spełniający oczekiwania też odejdą, bo mają inne plany życiowe. Na pewno klub zrobi wszystko, aby Legia ponownie była jednym z najmocniejszych zespołów w lidze.
Teraz, kiedy sytuacja w tabeli się poprawiła, będą prowadzone decydujące rozmowy z zawodnikami. Słyszymy, że Radovan Pankov ma inne plany, a to jest solidny gracz, który u Marka Papszuna wystąpił praktycznie we wszystkich meczach. Legia Warszawa jest zawsze wymieniana wśród drużyn, które będą walczyć o mistrzostwo i nie wyobrażam sobie, by w przyszłym sezonie było inaczej.
Na koniec zapytam o Widzew Łódź. Właściciel wydał 100 milionów złotych na zawodników, a najdroższy z nich Osman Bukari siedzi na ławce. Zespół gra bezbarwnie, w Warszawie w ofensywie nie istniał i jest mocno zagrożony spadkiem. O co chodzi z tym Widzewem?
To przykład tego, że nie zawsze z najlepszych czy najbardziej wartościowych piłkarzy można zrobić dobry zespół. Zawsze musi być część zawodników, którzy zrobią otoczkę do gry dla gwiazd. W zespole potrzebni są zarówno jakościowi piłkarze, jak i wyrobnicy, którzy zrobią robotę dla tych gwiazd, żeby ich geniusz czy niekonwencjonalność mogła zabłysnąć. Przykład Widzewa pokazuje że nie jest łatwo te proporcje wyważyć, pomimo ogromnych nakładów i posiadanych środków finansowych. Nie jest łatwo zbudować zespół. To nie trwa 3-4 miesiące, jak się wszystkim wydaje, ale zdecydowanie dłużej.
Przejdź na Polsatsport.pl
