Bohater Polaków po zwycięstwie na MŚ! "Człowiek sobie planuje, a Pan Bóg się z tego śmieje"

Michał BiałońskiZimowe

- Człowiek coś sobie planuje, a Pan Bóg się z tego śmieje. W starciu z Ukrainą wszystko mi wychodziło, ale mogliśmy ten mecz przegrać. Wcześniej w trzech meczach w kadrze poniosłem porażki. Miałem to w głowie i strasznie chciałem znowu poczuć smak zwycięstwa, zaśpiewać Mazurka Dąbrowskiego, przeżyć fajne emocje po zwycięstwie - powiedział nam bramkarz hokejowej reprezentacji Tomasz Fucik.

Bramkarz reprezentacji Polski w hokeju na lodzie, Tomasz Fucik, podczas wywiadu.
Polsat Sport/Robert Szegda
Tomasz Fucik w rozmowie z Polsatem Sport po meczu z Ukrainą

Michał Białoński, Polsat Sport: Można powiedzieć, że zamurowałeś biało-czerwoną bramkę w Dniu Flagi Narodowej i walnie przyczyniłeś się do zwycięstwa nad Ukrainą.

 

Tomasz Fucik, bramkarz reprezentacji Polski: Kurczę, ciężko powiedzieć, bo ja prawie nic nie pamiętam z tego meczu. Po prostu chciałem się skupić. Mieć taką swoją czasoprzestrzeń, jak ja to nazywam, gdy w ogóle nie patrzę na to jak gramy. Nie wiem, myślę, że dokonaliśmy tego razem. Nie wydaje mi się, że to był taki mecz, w którym wszystko się sprowadzało do interwencji bramkarza. Może i Ukraina miała troszkę więcej z gry, wypracowała więcej szans stuprocentowych, ale my też mieliśmy swoje okazje. Myślę, że mecz był wyrównany.

 

ZOBACZ TAKŻE: Kapitan Polaków wychodzi z cienia w sam raz na MŚ! "To będzie nasz motor napędowy"

 

Nie denerwowały cię łatwe faule, w większości w tercji neutralnej, bądź ataku, po których Ukraina mogła robić zamieszanie pod twoją bramką?

 

Było dokładnie tak jak mówisz. Niestety, po tych faulach byliśmy źli na siebie. Ale może to bierze się z tego, że to dopiero początek turnieju, musimy się przyzwyczaić do poziomu gry. Większość naszej drużyny rekrutuje się z polskiej ligi, jesteśmy przyzwyczajeni do innego sędziowania. Ale w kontekście do następnych meczów musimy na to zwrócić uwagę. Wszyscy wiemy, że nie możemy popełniać takich fauli, łapać tak głupich kar. Dzisiaj się musimy cieszyć z tego, że przeciwnik nie wykorzystał wielu okazji. Wspólnymi siłami mamy całkiem niezłą statystykę gry w osłabieniach. Zresztą mieliśmy ją już podczas meczów przygotowawczych. Sądzę, że unikanie kar zespół zbuduje na następne mecze.

 

Legenda polskiego hokeja, członek zarządu PZHL Mariusz Czerkawski jest jednym z twoich idoli, co uwidoczniłeś na swym kasku, wręczał ci nagrodę dla zawodnika meczu. Można powiedzieć, że marzenia się spełniają?

 

Jo, tak, oczywiście. Jo, to po czesku (śmiech). Nie uchronię się przed tym, aby powiedzieć coś po czesku. Mariusz jest rzeczywiście legendą, nie musimy o tym nikomu przypominać. Jego koszulka wisi na honorowy miejscu hali w Tychach, pod dachem. To jest zaszczyt mieć go na kasku. Bardzo przyjemnie było usłyszeć od niego miłe słowa na początek turnieju. Zbudował mnie psychicznie i dziękuję mu za to.

 

Wspaniałą formę złapałeś już w półfinale play-offu, gdy twój GKS Tychy nie przegrał żadnego meczu w starciu z Zagłębiem, a później z GKS-em Katowice. Najważniejsze, że nadal bronisz jak w transie w reprezentacji Polski. To kwestia twojego nastawienia psychicznego, fizycznego, czy wszystkiego do kupy?

 

Wszystko trochę do kupy, a do tego jeszcze Pan Bóg, który na nas spogląda z góry, bo człowiek coś sobie planuje, a On się z tego śmieje, dużo rzeczy się może zdarzyć. Hokej jest bardzo nieprzewidywalną i szybką grą. Dzisiaj mi wszystko wychodziło, ale tak samo bym mógł ten mecz przegrać. Wcześniej w dwóch, a nawet trzech meczach w kadrze poniosłem porażki. Muszę przyznać szczerze, że ten fakt miałem w głowie i strasznie chciałem w kadrze znowu poczuć smak zwycięstwa, zaśpiewać Mazurka Dąbrowskiego, czego życzyłem sobie od dłuższego czasu, z fajnymi emocjami po zwycięstwie.

 

Gdy parę lat temu zdecydowałeś się ożenić z Polką i zostać Polakiem spodziewałeś się, że cały Stadion Zimowy w Sosnowcu będzie śpiewał: „Tomek Fucik!”?

 

To są naprawdę piękne momenty. Trzeba przyznać, że ja jestem zwykłym chłopakiem, nie różniącym się niczym od dzieci, które przychodzą na to lodowisko. Gdy byłem młody marzyłem o tym, żeby grać w reprezentacji (Czech), ale wyszło tak, że gram dla reprezentacji Polski i jestem z tego bardzo dumny. Mecz z Ukrainą był piękny, ale z drugiej strony musimy bardziej kontrolować emocje, bo jest to tylko pierwszy mecz. Nadal dużo roboty przed nami. Mam dużą radość w sobie, ale staram się utrzymać emocje na wodzy, przy ziemi.

 

Czy wytrzymasz fizycznie? Już za kilkanaście godzin gramy z Francją, która miała siedem godzin więcej na odpoczynek. Przy rozgrywanych spotkaniach dzień po dniu to spora przewaga.

 

Ciężko powiedzieć, rzeczywistość zweryfikuje jak będziemy wyglądać w niedzielę. Z naszej strony musimy profesjonalnie podejść do regeneracji, zrobić wszystko, aby się przygotować. Z mojego punktu widzenia, kiedy jest człowiek zmęczony, i tak musi się przygotować dobrze mentalnie. I myślę, że to właśnie będzie słowem-kluczem na mecz z Francją.

 

Przejdź na Polsatsport.pl
ZOBACZ TAKŻE WIDEO: Polska - Japonia. Skrót meczu

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie