Niesamowite sceny w siatkarskich finałach w Polsce! "Nie ma lepszego rozwiązania"

Jakub BednarukSiatkówka

Nie ma lepszego rozwiązania od zakończenia sezonu play-offami, mimo że wielu taki system się nie podoba z powodu braku sprawiedliwości. Rozumiem argumenty, że liga rozgrywana tylko na zasadzie mecz i rewanż z każdym przeciwnikiem ma swoje zalety i pokazuje, kto był najlepszy cały sezon, ale emocji, przynajmniej w naszej dyscyplinie, z pewnością by nie dodawało, a w sporcie właśnie o emocje chodzi.

Siatkarz w białej koszulce z numerem 7 i nazwiskiem TILLIE na plecach balansuje na palcu żółto-niebieską piłkę do siatkówki.
fot. PAP
Dla kogo medale w PlusLidze?

Dodatkowo play-off musi był długi, a nie grany do dwóch zwycięstw, bo żeby napisać dobrą historię potrzeba na to czasu. Oczywiście nie zawsze w tej historii mamy zwroty akcji, nieoczekiwanych bohaterów i ciekawe zakończenie, ale jeżeli takie batalie jak BKS - Opole, Budowlani - Developres, Zawiercie - Lublin i Warszawa - Rzeszów są idealnym dowodem popierającym takie rozwiązanie.

 

ZOBACZ TAKŻE: Siatkarki i siatkarze, którzy zakończyli karierę w 2026 roku

 

Zazwyczaj kibiców kręcą nieprzerwane serie zwycięstw i dominacja, ale ja w sporcie uwielbiam przyglądać się upadkom, a raczej sposobie wychodzenia z kłopotów. Dlatego sport daje wszystkim tyle frajdy, bo jest nieracjonalny, gdzie często nic się nie zgadza i od tego właśnie są play-offy. Nie masz czasu na naprawienie formy treningiem, zostaje tylko głowa. W play-off idealnie widać różnice pomiędzy pragnieniem zwycięstwa a lękiem przed porażką. Jedynie w rywalizacji pomiędzy Bielskiem i Opolem nie zauważyłem „lęku przed porażką”. Obie drużyny naładowane, obie głodne i na koniec wygrał ten, kto po prostu grał lepiej w siatkówkę.

 

Znam uczucie lęku przed porażką i jakoś inaczej je definiuję od sportowej presji, ale to ja, bo nie jestem psychologiem i nie znam regułek. Znam za to okropne, paraliżujące uczucie i mam wrażenie, że jestem w stanie je na boisku dostrzec. Developres jest lepszym siatkarsko zespołem, biorąc pod uwagę cały skład, ale na boisku się bał. Na samą myśl o możliwej porażce w ostatnim meczu u siebie, a przede wszystkim po przegraniu pierwszego seta potrafił tylko przez chwilę się odgryźć drużynie z Łodzi, od której pragnienie zwycięstwa aż buchało.

 

Po meczu zamieniłem dwa zdania z Alą Grabką, która powiedziała mi „Nawet nie wiesz, jak my chciałyśmy zostać mistrzyniami i jak bardzo tego pragnęłyśmy”. Właśnie wiem, bo widziałem! Nawet wtedy oczy Ali płonęły od adrenaliny i chęci zwycięstwa, a było to już prawie godzinę po meczu! Ta rywalizacja pokazała, jak faworyt panikuje, jak nerwowo się zachowuje i jak traci głowę na boisku i na czasach. Budowlane zagrały prostą, ale do bólu skuteczną siatkówkę, a co najważniejsze nie dał się złamać szybkimi porażkami, szczególnie tą pierwszą. Developres trochę w pewnych sytuacjach przypominał zeszłoroczny ŁKS z końca sezonu i chyba nikt się nie spodziewał, że do tego dojdzie. Ostatnie piłki, a na ławce rezerwowych cztery liderki: Szczygłowska, Bannister, Piasecka i Heyrman. Tutaj play-off napisał piękną historię upadania, wstawania, przeciągania liny i na koniec złamania przeciwnika.

 

Można piękniej wstać od zbitego w pierwszym meczu Lublina? Można stracić jak Zawiercie głowę i poczuć lęk na samą myśl o kolejnym przegranym finale? Tutaj dopiero piękną historię pisze nam play-off! Nie było lepszego Zawiercia od tego do początku drugiego seta w Lublinie. Wszyscy w gazie, wszyscy bojowi, wszyscy pewni siebie, a tu nagle... Tavares gra na alibi, a piłki wylatujące mu z dłoni „nie mówią”. Bieniek był postrachem na środku, a zaczyna się kręcić bezproduktywnie wkoło, a co się dzieje z Kwolkiem, to nikt nie jest w stanie wytłumaczyć. Czy to ten lęk? Pewnie tak. Ale, żeby lęk się pojawił, to po drugiej stronie siatki musi się pojawić agresywna Damasake, Grabka, Leon czy Komenda. Żeby faworyt powoli tracił pewność, najpierw zawsze musi się coś zadziać po drugiej stronie. I się zadziało. Oczywiście w pięknej historii musi się też pojawić cud, a takim była seria na zagrywce McCarthiego i takim był blok Grabki na piłce przechodzącej przy 23-23 w czwartym secie.

 

Takim cudem był powrót Resovii z 0-2 w setach i 15-18 w trzecim. Bardzo lubię komentować mecze, siedząc bardzo blisko boiska, obserwując wszystkie gesty i zachowania ukryte przed kamerami. Mecz numer dwa - Resovia nie istnieje. Trener nie wie, co się dzieje na boisku, zawodnicy nie mają pojęcia kto, gdzie i jak ma grać. Lęk przed porażką kompletnie wszystkich sparaliżował, a Warszawa gra jak z nut. I znowu piękna historia się pisze na Torwarze, bo mamy już cuda, a potrzeba jeszcze nieoczekiwanych bohaterów. Na Podpromiu został nim bezsprzecznie Firszt, ale Resovia miała na to odpowiedź Buckiego i Vasiny. Przecież jeden skończony atak Kochanowskiego i już mielibyśmy medale na szyjach Projektu, a tak rywalizacja się otworzyła i teraz czekamy na odpowiedź Warszawy, która ten lęk przed porażką przejęła od czwartego seta, nie rozumiejąc dlaczego i jak ten mecz im ucieka.

 

Najlepsze w tych wszystkich historiach jest to, że nie mam pojęcia, jak mogą się skończyć. Nie jestem w stanie przewidzieć, jaką wersję Rzeszowa, Warszawy, Lublina i Zawiercia zobaczymy środę. Niby Resovia poczuła krew, ale nie zdziwi mnie 0-3 i nie zdziwi mnie 3-0. Będę zaskoczony, jeżeli Lublin tego nie zamknie, ale wygrana Zawiercia i MVP Kwolka jest całkiem realna. Piękne te play-offy i pewnie się narażę części kibiców z Warszawy i Lublina - chciałbym, żeby trwały jak najdłużej.

 

Szóstka tygodnia

 

Od razu zaznaczam, że łatwo nie było ze względu na dwa różne mecze Rzeszowa z Warszawą, bo jeżeli chodzi o drugą parę, to wątpliwości nie miałem.

 

Rozegranie

Marcin Komenda

 

Atak

Mateusz Malinowski, na spółkę z Jakubem Buckim.

 

 

 

Przyjęcie

Bartosz Firszt i Wilfredo Leon

 

 

 

Wiem, że Cebulj zagrał bardzo dobrze. Wiem, że Young mocno wspiera Leona, ale moja para zasłużyła najbardziej.

 

 

Środek

Jakub Kochanowski

 

 

Tak, wiem, nie skończył dwóch ważnych piłek w trzecim secie, ale gra świetnie.

 

Fynn McCarthy

 

 

Tak, wiem, ma średnie statystyki, ale bez niego w Lublinie powinien być tie-break, po którym Zawiercie mogło prowadzić 2-0.

 

Libero

Damian Wojtaszek

Przejdź na Polsatsport.pl
ZOBACZ TAKŻE WIDEO: Analiza Jakuba Bednaruka

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie