Polacy walczą z faworytem MŚ o lepsze jutro całej dyscypliny. Trener już odcisnął mocne piętno
W starciu z Kazachstanem „Biało-Czerwoni” walczą nie tylko o powrót do światowej elity MŚ, ale także przywrócenie rangi hokeja na lodzie w Polsce. Nikt ich w tym nie wyręczy. Statystyki MŚ Dywizji 1A w Sosnowcu dowodzą, że nowy selekcjoner Pekka Tirkkonen odcisnął mocne piętno na ekipie. Początek meczu o godz. 19:30. Transmisja w Polsacie Sport 1.

Z jednej strony można biadolić, że potencjał polskiego hokeja ubożeje, ale z drugiej, można stanąć na głowie i postarać się coś zmienić tu i teraz. Tak jak to zrobili Słoweńcy czy Węgrzy. Bazując na zbliżonej liczbie lodowisk i zawodników, znacznie częściej grają w elicie, a czasem potrafią się w niej utrzymać.
Biorąc pod uwagę XXI wiek, „Bratankowie” w tym roku po raz piąty zagrają wśród najlepszych, a rok temu utrzymali się właśnie kosztem Kazachstanu.
W tym stuleciu Polacy cieszyli się tylko dwoma występami na turnieju, na którym gra toczy się o mistrzostwo świata: w 2002 i 2024 r. 24 lata temu spadliśmy przez porażkę ze Słowenią i idiotyczny przepis, który gwarantował utrzymanie słabszej od nas Japonii. Dwa lata temu, w Ostrawie, niemal z całą elitą graliśmy jak równy z równym, ale pokonały nas Francja i Kazachstan, co oznaczało degradację.
Dlatego dzisiejsze starcie z Kazachstanem na Stadionie Zimowym w Sosnowcu ma kluczowe znaczenie.
Pekka Tirkkonen rozwinął Polskę w kilku aspektach
Ale bez względu na to, czy Polacy awansują do elity MŚ czy nie, po dwóch kolejkach MŚ Dywizji 1A wyraźnie widać piętno, jakie odcisnął na drużynie Pekka Tirkkonen.
Fin prowadzi „Biało-Czerwonych” od października, miał weekendowe zgrupowanie także w listopadzie, lutym i to obecne, w ramach kampanii MŚ w Sosnowcu. Po starciach z mocnymi zespołami Ukrainą, która wygrała trzy wcześniejsze mecze z nami, i Francją, z którą na MŚ nie zapunktowaliśmy od 1987 r., mamy cztery punkty i wszystko w swoich rękach.
ZOBACZ TAKŻE: Czołowy bramkarz na MŚ nie kryje: Po wojnie każdy jest generałem. Jestem dumny z Polaków!
Statystyki pokazują, w jakich elementach rozwinął zespół Pekka Tirkkonen. Kluczem jest doprowadzona niemal do perfekcji gra w osłabieniach. „Biało-Czerwoni” bronią je na poziomie 90 procent. Jedyną bramką w osłabieniu stracili w starciu z Ukrainą. Drugie w zestawieniu Francja i Kazachstan – 75 procent. W obu meczach z mniejszą liczbą graczy na lodzie broniliśmy się przez 20 minut i 47 sekund, tracąc tylko jedną bramkę. Francuzi i Kazachowie tracę gole co 6.36 min gry w osłabieniu.
W ostatnich latach przechodziliśmy męczarnie w przewagach liczebnych. Np. dwa lata temu, na MŚ elity w Ostrawie na 22 przewagi, 44:41 min, strzeliliśmy tylko jedną bramkę. Przed rokiem w Rumunii z 13 przewag wykorzystaliśmy tylko dwie i ze skutecznością 15.38 procent wyprzedziliśmy tylko Rumunię i Ukrainę. Po dwóch kolejkach turnieju w Sosnowcu pod względem skuteczności przewag wyprzedza nas jedynie Litwa, która w okresie 4.36 min zdobyła jedną bramkę. „Biało-Czerwoni” na 14.05 min z większą liczną zawodników strzelili trzy bramki, czyli co 4.41 min gry w przewadze pokonują bramkarza rywali.
Widać, że w obu elementach – osłabienia i przewagi, działają opracowane systemy. Francuzom strzeliliśmy dwa gole w przewadze, bez wsparcia jednego z najlepszych środkowych Kamila Wałęgi, który już po 30 sekundach dostał karę meczu.
Polacy mają zespół, dla którego pracuje wielu liderów
Bardzo ciekawie prezentuje się też wyraźnie nakreślony kręgosłup drużyny, który stanowi nie tylko fenomenalnie interweniujący Tomasz Fucik, ale też pozostali liderzy:
Bartłomiej Pociecha (43.48 min na lodzie w obu meczach na MŚ w Sosnowcu),
Dominik Paś (43.21),
Michał Naróg (39.59),
Patryk Krężołek (38.02),
Szymon Kiełbicki (37.51),
Mateusz Bryk (36.33),
Kamil Górny (36.11),
Alan Łyszczarczyk (33.26),
Paweł Zygmunt (33:26),
Patryk Wronka (33.16),
Aron Chmielewski (33.11),
Filip Komorski (31.43),
Bartosz Ciura (31:34).
Oczywiście w gronie najwięcej grających byłby też Wałęga, który z Francją wystąpił tylko przez 30 sekund.
Kazachstan szlifuje talenty w lidze KHL
Jeśli chodzi o Kazachów, to ich skład opiera się na 16 zawodnikach z występującego w KHL Barysa Astana. To wprawdzie jedna z najsłabszych drużyn w tej lidze, ale są to rozgrywki bez porównania silniejsze od Tauron Hokej Ligi, na której gracza opiera się reprezentacja Polski. Mierzący aż 193 cm obrońca Tamirlan Gaitamirov trzyma napastników rywali z dala od bramki, a napastnik Artur Gatiyatov przewodzi statystykom MŚ w Sosnowcu dzięki bramce, czterem asystom i sześciu punktom w klasyfikacji +/-.
Polacy walecznością, duchem zespołu, Tomaszem Fucikiem, są w stanie się przeciwstawić z Kazachom. Na dodatek poniesie ich doping fanów na Stadionie Zimowym w Sosnowcu.
Mecz Kazachstan - Polska o godz. 19:30 w Polsacie Sport 1 i na Polsat Box Go. Początek studia od godz. 19.
Z Sosnowca Michał Białoński, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl


