Napastnik reprezentacji Polski: Cały czas muszę szukać pokory i ciężko pracować

Napastnik JKH GKS Jastrzębie Jakub Ślusarczyk jest jednym z czterech debiutantów w kadrze Polski na mistrzostwach świata Dywizji 1A w hokeju na lodzie. – Cieszę się, że wykorzystałem swoją szansę – podkreśla 22-latek. Przed Biało-Czerwonymi dwa ostatnie mecze na turnieju w Sosnowcu. W czwartek gramy z Japonią, a w piątek z Litwą.

Dwóch zawodników hokeja na lodzie podczas meczu. Jeden w czerwonym stroju z białymi elementami i numerem 9 na rękawie, drugi w białym stroju z niebieskimi i czerwonymi detalami oraz numerem 9 na plecach.
fot. PAP
Jakub Ślusarczyk

Grzegorz Michalewski: To był bardzo dobry sezon ligowy w Twoim wykonaniu. Zespół JKH GKS Jastrzębie, którego jesteś zawodnikiem, od początku ostatniego sezonu zmaga się z dużymi problemami z natury organizacyjnej. Ze względu na remont lodowiska zmuszeni jesteście trenować i rozgrywać mecze w czeskiej Karwinie. Do tego klub dysponował mniejszym budżetem, więc wydawało się, że w tym sezonie raczej nie będziecie wymieniani w roli faworyta do tytułu. Tymczasem JKH zdobyło krajowy Puchar i przez cały sezon prezentowaliście się naprawdę bardzo dobrze.

 

Jakub Ślusarczyk: Myślę, że ciężkie warunki rodzą mistrzów. Udowodniliśmy to w Pucharze Polski, bo cała drużyna na to ciężko pracowała. Ogromne poświęcenie Fredrika Forsberga, który grał z kontuzją kolana, ale bardzo nam pomógł wygrać ten puchar. Cały sezon mierzyliśmy się z pewnymi przeszkodami takimi jak to ciągłe jeżdżenie do Karwiny. Nasze treningi czy dzień meczowy był bardzo skomplikowany. W dniu meczu jechaliśmy na rozjazd, po jego zakończeniu pakowaliśmy sprzęt i wracaliśmy na stadion piłkarski w Jastrzębiu-Zdroju. Rozpakowywaliśmy nasze rzeczy, następnie obiad, krótki odpoczynek i znowu na stadion piłkarski i stamtąd wyjazd do Czech na mecz. To nie było naprawdę łatwe, ale te ciężkie czasy nas hartowały i sprawiły, że zdążyliśmy się do tej niecodziennej sytuacji przyzwyczaić. Uważam, że byliśmy przygotowani w meczu dokładnie tak samo jak teraz podczas meczów reprezentacji. W każdym spotkaniu dajemy z siebie wszystko i myślę, że ten sezon w wykonaniu drużyny z JKH pokazał bardzo dobrze, że takie lodowisko za granicą i drużyna z okrojonym budżetem, to nie są wcale warunki do poddania się.

 

Od samego początku ta drużyna zmieniała się i stawaliśmy się innym zespołem, niż to było na przykład w sierpniu w czasie przygotowań do sezonu. To nas wzmocniło i widać było, że drużyna stawała się monolitem i to nam wszystkim wyszło na dobre. W tych ciężkich warunkach wytworzyliśmy sobie odpowiednie miejsce do rozwoju i do osiągania dobrych wyników.

 

Te skrajnie trudne warunki były dla Ciebie szansą, którą wykorzystałeś. Każdego zawodnika, a w szczególności napastnika, najbardziej kształtują zdobyte punkty, ale także czas spędzany na lodzie. W zespole JKH nie tylko dużo grałeś, ale byłeś też zawodnikiem, który pojawiał się na lodzie w czasie gry w przewadze. Prezentowałeś się na tyle dobrze, że otrzymałeś powołanie do gry w reprezentacji i tę szansę wykorzystałeś, bo obecnie grasz na mistrzostwach świata Dywizji 1A w Sosnowcu.

 

Jestem bardzo wdzięczny za to co się stało w tym sezonie. Te warunki jakie mieliśmy pozwoliły mi jako zawodnikowi, który był dopiero drugi sezon w seniorskim hokeju, grać w przewagach oraz w osłabieniach czy klasycznie pięciu na pięciu w drugiej piątce. To był dla mnie duży przeskok względem zeszłego sezonu i tak naprawdę bycie w kadrze, w dodatku z nowym selekcjonerem i na nowych warunkach, to dla mnie ogromne wyróżnienie. Cieszę się, że w ten sposób zaprezentowałem się w czasie zgrupowania przed mistrzostwami, że znalazłem się w kadrze na ten turniej. Wiadomo, że pierwsze wrażenie robi się tylko raz. Cieszę się, że wykorzystałem tę szansę i zaprezentowałem się tak dobrze za pierwszym razem, że byłem w stanie dostawać kolejne szanse na zgrupowaniach. To dla mnie duży powód do radości, że to wykorzystałem. Skupiam się na tym co tu i teraz, bo przed sezonem w życiu bym nie pomyślał, że będę na wszystkich zgrupowaniach reprezentacji, a ja to zrobiłem i jestem z tego bardzo zadowolony.

 

Co możesz dać tej reprezentacji? Jakie są Twoje mocne punkty?

 

Myślę, że szybkość oraz energię i nieustępliwość. Uważam, że potrafię grać zarówno w obronie jak i w ataku. A energią i szybkością na pewno pomogę chłopakom i zrobię wszystko dla Orła na piersi, żeby zaprezentować jak najlepiej podczas tego turnieju.

 

Zapewne zdajesz sobie sprawę, że gdziekolwiek będziesz grał, to zawsze będziesz porównywany do swojego taty Artura, który przez wiele lat grał w reprezentacji Polski, włącznie z turniejami rangi mistrzostw świata. Czy dużo rozmawiacie ze sobą i ewentualnie jakich wskazówek od niego oczekujesz?

 

Do pewnego momentu były to trochę inne relacje między nami. Jeszcze rok czy dwa lata temu, gdy byłem w wieku juniora, to te wskazówki były zupełnie inne niż te obecnie, gdy osiągnąłem już wiek seniorski. To się zmieniło. Czuję o wiele mniej krytyki, a otrzymuję więcej wsparcia. Jak byłem jeszcze juniorem, to tej krytyki potrzebowałem dużo więcej, a teraz mam bardzo dużo wsparcia, za co mu bardzo dziękuję, bo czuję, że to idzie w dobrą stronę. Zdaję sobie sprawę, że tata też zmienił podejście dlatego, że jestem już bardziej dojrzałym zawodnikiem. Myślę, że zrobił to dobrze, gdyż teraz kiedy potrzebuję najwięcej wsparcia w tym co robię, to on mi go daje. Wiadomo, że zawodnik kształtuje się przez bardzo długi okres i właśnie wtedy gdy byłem juniorem, to potrzebna mi była krytyka do tego, aby zachować chłodną głowę i nie „fruwać” nigdzie w górze. Mam nadzieję, że teraz też tak nie jest, bo dbam o to i tata zresztą też, gdyż to jest bardzo ważne, żeby zostać nogami na ziemi i mimo tego, że jest dobrze, to cały czas muszę szukać tej pokory i ciężko pracować aby osiągać dobre wyniki.

 

Wytyczyłeś już sobie ten umowny sufit czy ewentualnie tę górną granicę, co chciałbyś osiągnąć w hokeju?

 

Żyjemy tu i teraz i skupiam się na tym co jest dzisiaj. Nie wychodzę daleko w przyszłość i niczego nie planuję jeśli chodzi o jakieś cele, bo można sobie planować życie, ale tak naprawdę to nikt z nas nie wie co będzie jutro.

 

Jesteś osobą, która lubi mieć wszystko dokładnie poukładane i zaplanowane w najmniejszych detalach, nie tylko w kwestiach związanych z hokejem, ale również w życiu prywatnym. To pomaga?

 

Nauczyłem się tego, kiedy grałem w Czechach. Tam mieliśmy dokładnie poukładany plan dnia. I to mi bardzo pomogło zaplanować pewne rzeczy w przyszłości. Kiedy wchodzę na trening, to dokładnie wiem w danej chwili, co będę robił. Nie mam niepotrzebnego zamieszania czy chaosu, którego nikt nie lubi. Nikt nie lubi pracować w chaosie, dlatego jeżeli poukładam sobie wszystko tutaj na lodowisku od momentu gdy wejdę do szatni, aż do momentu jak z niej wyjdę, to myślę, że wtedy pracuje mi się najlepiej.

 

Jako młody zawodnik byłeś w Czechach razem Krzysztofem Maciasiem i jego bratem Kacprem. W Jastrzębiu-Zdroju, czy w Karwinie w zakończonym sezonie dzieliłeś szatnię z Szymonem Kiełbickim. Krzysztof wrócił do Vitkovic, gdzie wspólnie graliście w zespołach młodzieżowych tego klubu i zresztą obaj zaliczyliście debiuty w pierwszej drużynie. Szymon Kiełbicki, który miał znakomity poprzedni sezon w barwach JKH, przed rozpoczęciem mistrzostw świata w Sosnowcu podpisał kontrakt z GKS-em Tychy.

 

Szymon miał dwa poprzednie sezony bardzo udane. Tak naprawdę jest to zawodnik, który nie był w reprezentacjach młodzieżowych, a mimo to rozkwitł bardzo dobrze. Życzę mu aby w Tychach rozwinął jeszcze bardziej swoje skrzydła, które uważam, że ma już w pełni rozpięte, ale może dałoby się o te kilka centymetrów jeszcze bardziej je rozpiąć. Wierzę, że wzniesie się na wyższy poziom i tego mu życzę. Jest to super chłopak, do tego bardzo pozytywny i naprawdę dobrze dzieliło mi się z nim szatnię jak i pokój na wszystkich zgrupowaniach kadry. Dogadujemy się dobrze i życzę mu jak najlepiej. Nieważne czy w Jastrzębiu-Zdroju czy w Tychach. Zdaję sobie sprawę, że teraz będziemy na lodzie walczyć przeciwko sobie i zrobię wszystko, aby go zatrzymać i nie dać mu możliwości strzelenia nam gola. Poza lodem na pewno się klepniemy i się uśmiechniemy, ponieważ mamy wspólne fajne wspomnienia.

 

Razem z Krzysztofem Maciasiem i Szymonem Kiełbickim walczycie razem w kadrze Polski na mistrzostwach świata Dywizji 1A. Przed wami mecze z Japonią i Litwą. Jakie są Twoje sportowe marzenie jeżeli chodzi o ten turniej w Sosnowcu?

 

W każdym meczu robię wszystko co w mojej mocy, aby zaprezentować się jak najlepiej. Chcę grać z meczu na mecz, wychodzić w nich z jak największą ilością zmian i w każdym ze spotkań zostawiam serce na lodzie, a resztą już niech się zajmie ten na górze.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie