Drugie zwycięstwo Polaków na MŚ! Biało-Czerwoni wciąż w grze o Elitę
Reprezentacja Polski w hokeju na lodzie wygrała z Japonią 4:2 w swoim kolejnym meczu podczas mistrzostw świata Dywizji IA. Biało-Czerwoni wciąż zachowują szanse na awans do Elity. W tabeli aż trzy ekipy zgromadziły do tej pory po siedem punktów, co oznacza, że wszystko rozstrzygnie się dopiero w ostatniej serii spotkań.


Polska - Japonia. Skrót meczu

Patryk Wronka: Wiedzieliśmy, o co gramy

Patryk Krężołek: Cieszę się, że mogę pomóc tej drużynie

Szymon Kiełbicki: Będziemy walczyć o każdy centymetr lodu

Filip Komorski: Jestem dumny z drużyny
Trwają mistrzostwa świata Dywizji IA w Sosnowcu. Reprezentacja Polski do tej pory rozegrała trzy spotkania - najpierw pokonała Ukrainę, następnie przegrała po rzutach karnych z Francją, a w trzecim starciu musiała uznać wyższość Kazachstanu.
Mecz z Japonią rozpoczął się znakomicie dla Biało-Czerwonych, którzy już w szóstej minucie objęli prowadzenie. Polacy wykorzystali grę w przewadze po tym, jak na ławkę kar powędrował jeden z rywali. Bartłomiej Pociecha uderzył z dystansu, a krążek odbił się jeszcze od Dominika Pasia i wpadł do siatki.
ZOBACZ TAKŻE: Napastnik reprezentacji Polski: Cały czas muszę szukać pokory i ciężko pracować
Podopieczni Jarroda Skaldego naciskali i przejęli inicjatywę, natomiast defensywa Biało-Czerwonych długo pozostawała szczelna i nie pozwalała rywalom na zdobycie gola. Taki stan rzeczy utrzymał się do 16. minuty, kiedy Japończycy za sprawą trafienia Chikary Hanzawy doprowadzili do remisu.
Druga tercja była już bardziej wyrównana, ale obie ekipy zaczęły grać zdecydowanie agresywniej, co skutkowało licznymi wykluczeniami i częstą grą w przewadze. Ostatecznie lepiej "power play" wykorzystali podopieczni trenera Tirkkonena, którzy w 32. minucie odzyskali prowadzenie. Po świetnej wymianie podań akcję sfinalizował Filip Komorski.
Scenariusz z pierwszych 20 minut się jednak powtórzył i zawodnicy z Kraju Kwitnącej Wiśni zdołali doprowadzić do remisu. Sposób na Tomasa Fucika znów znalazł Hanzawa, tym razem po asyście Yu Sato.
Polacy nie odpuszczali do ostatnich sekund i na osiem minut przed finałową syreną zaliczyli bardzo ważne trafienie. Jak się okazało, decydującą bramkę zdobył Patryk Wronka. Japończycy ambitnie walczyli o zmianę rezultatu, ale nie zdołali po raz trzeci doprowadzić do remisu. Tymczasem, triumf podopiecznych trenera Tirkkonena w samej końcówce przypieczętował Patryk Krężołek, który posłał krążek do pustej bramki.
Biało-Czerwoni wciąż zachowują szanse na awans do Elity. Aby ten cel zrealizować, potrzebują jednak przychylnych wyników w ostatniej serii gier. Polacy zapisali na swoim koncie do tej pory siedem punktów, ale identycznym dorobkiem mogą pochwalić się zarówno Ukraińcy, jak i Francuzi.

Polska - Japonia 4:2 (1:1, 1:1, 2:0)
Bramki: Dominik Paś 6; Filip Komorski 32; Patryk Wronka 52; Patryk Krężołek 59 - Chikara Hanzawa 16, 38.
Polska: Tomas Fucik (bramkarz) - Patryk Krężołek, Kamil Wałęga, Paweł Zygmunt, Bartłomiej Pociecha, Bartosz Ciura - Kamil Górny, Michał Naróg, Dominik Paś, Alan Łyszczarczyk, Patryk Wronka - Jakub Wanacki, Mateusz Bryk, Filip Komorski, Aron Chmielewski, Christian Mroczkowski - Karol Biłas, Jakub Ślusarczyk, Krzysztof Maciaś, Szymon Kiełbicki, Nikolai Sytyi. Rezerwowy: Michał Kieler (bramkarz). Trener: Pekka Tirkkonen.
Japonia: Yuta Narisawa (bramkarz) - Yushiroh Hirano, Fuji Suzuki, Jordan Keller, Jiei Halliday, Seiya Hayata - Chikara Hanzawa, Teruto Nakajima, Yu Sato, Ray Murakami, Koki Yoneyama - Kenta Takagi, Taiga Irikura, Taiki Takebe, Yusei Otsu, Yuki Miura - Sota Isogai, Tohi Kobayashi, Madoka Suzuki, Yuto Osawa. Rezerwowy: Issa Otsuka (bramkarz). Trener: Jarrod Skalde.
Przejdź na Polsatsport.pl
