Polscy hokeiści rozczarowani. "Może za wcześnie myśleliśmy o awansie"
Polscy hokeiści przegrali po dogrywce z Litwą 1:2 (0:1, 1:0, 0:0, d. 0:1) i zajęli czwarte miejsce w mistrzostwach świata Dywizji 1A rozgrywanych w Sosnowcu. – Jesteśmy po prostu smutni – powiedział po meczu obrońca reprezentacji Polski Bartosz Ciura.


Polska - Litwa. Skrót meczu

Aron Chmielewski: Ciężko znaleźć słowa po takim meczu

Jakub Ślusarczyk: Pierwsze odczucie, to ogromna pustka

Tomas Fucik: Przeciwnicy dali nam szansę, a my nie daliśmy rady

Krzysztof Woźniak: Chciałbym, żeby selekcjoner kontynuował pracę

Pekka Tirkkonen: Jestem zainteresowany, by kontynuować tę misję

Patryk Krężołek: Jeszcze nie podjąłem decyzji, co dalej

Kamil Górny: Na pewno jest to bardzo smutny moment

Filip Komorski: Jesteśmy naprawdę źli, smutni
Biało-Czerwoni do zajęcia drugiego miejsca premiowanego awansem do Elity potrzebowali wygranej w trzech tercjach, rywalom do utrzymania w tej dywizji wystarczał jeden punkt, czyli nawet porażka w dogrywce lub po rzutach karnych.
- Nie zagraliśmy tak, jak chcieliśmy, jak sobie założyliśmy. Pierwsza tercja była w naszym wykonaniu bardzo nerwowa. W drugiej strzeliliśmy gola, myśleliśmy, że pójdziemy za ciosem, bo wiedzieliśmy, że Litwini będą się bronić. W trzeciej tercji nic nam jednak nie wpadło – dodał Ciura.
Zaznaczył, że Polacy stworzyli kilka klarownych sytuacji.
- Szkoda, że przynajmniej jednej nie zamieniliśmy na gola, wtedy byłoby zupełnie inaczej. Byliśmy skoncentrowani, wiedzieliśmy, o co gramy, starsi zawodnicy wzięli presję bardziej na siebie. Jesteśmy po prostu smutni – podsumował.
Litwini wcześniej przegrali wszystkie cztery mecze podczas mistrzostw.
Napastnik Jakub Ślusarczyk podkreślił, że po zakończeniu spotkania był w szoku.
- Byliśmy w bardzo dobrej pozycji, wyniki innych meczów poukładały się po naszej myśli, mieliśmy wszystko w swoich rękach. Cały turniej graliśmy solidnie. W ostatnim nie dopięliśmy tego, co bardzo boli. Pierwszy raz przeżywam taki smutek, pustkę. Musimy dalej ciężko pracować – powiedział.
Przyznał, że być może Polacy czuli się przed spotkaniem zbyt pewni siebie, bo rywale wcześniej nie wygrali podczas turnieju.
- Może dzieliliśmy skórę na niedźwiedziu, za wcześnie myśleliśmy o awansie – stwierdził.
Kapitan Biało-Czerwonych Kamil Górny zauważył, że Polacy są sobie sami winni.
- Nie spodziewaliśmy się takiego wieczoru. Trochę źle weszliśmy w mecz. Nie wiem, czy w pierwszej tercji byliśmy sparaliżowani wagą tego meczu, bo nie tak to miało wyglądać. Wiedzieliśmy, że Litwini „zamurują” bramkę. Na pewno zawiodła skuteczność, by sytuacji stworzyliśmy więcej. Nie potrafiliśmy pokonać bramkarza rywali – ocenił.
Podkreślił, że Polakom uciekł w piątkowy wieczór główny cel.
- Możemy teraz tego żałować i za rok znów musimy się bić o awans – dodał.
Trener Polaków Pekka Tirkkonen podkreślił, że jego zespół walczył do końca.
- Wierzyliśmy w nasze marzenia, skończyło się koszmarem. Mieliśmy sporo szans bramkowych, ale byliśmy nieskuteczni. Wiedzieliśmy, że rywale mają bardzo dobrego bramkarza, że grają z poświęceniem w obronie, blokują strzały. Tu nie było zaskoczenia. W pierwszej tercji zagraliśmy zbyt nerwowo, w drugiej mogliśmy strzelić więcej goli. Jestem bardzo rozczarowany – powiedział Fin.
Do Elity awansowały zespoły Kazachstanu i Ukrainy, do niższej dywizji spadli Japończycy.
Przejdź na Polsatsport.pl