Fucik nie mydlił oczu po kosztownej porażce. "Nie dźwignęliśmy mentalnie presji"
Reprezentacja Polski nie wywalczyła awansu do Elity. W swoim ostatnim meczu na MŚ Dywizji 1A podopieczni Pekki Tirkkonena przegrali 1:2 z Litwą. - My nie wykorzystaliśmy tego, co już prawie było w naszych rękach. Uważam, że nie dźwignęliśmy mentalnie presji tego wielkiego meczu - powiedział tuż po spotkaniu rozżalony Tomas Fucik.

Mecz Polska - Litwa był ostatnim rozegranym podczas turnieju w Sosnowcu. Biało-Czerwoni znali wyniki swoich rywali i wiedzieli, że aby awansować do Elity, potrzebują zwycięstwa za pełną pulę. Kiedy po trzech kwartach na tablicy świetlnej widniał wynik 1:1, stało się jasne, że to się nie uda.
ZOBACZ TAKŻE: Polscy hokeiści rozczarowani. "Może za wcześnie myśleliśmy o awansie"
- Gra wyglądała dobrze, w drugiej tercji udało nam się doprowadzić do wyrównania. W trzeciej nadal atakowaliśmy, ale nie wcisnęliśmy bramki. W dogrywce, kiedy wiedzieliśmy już, że nie będzie awansu, uszło z nas powietrze. W efekcie to Litwini wygrali 2:1 - opisał mecz Fucik.
Tak, jak Biało-Czerwoni walczyli o awans, tak Litwini potrzebowali punktów, aby uniknąć degradacji do niższej dywizji. Zanotowali najlepszy występ podczas turnieju i przy okazji pierwsze zwycięstwo.
- Przeciwnik bronił się ze wszystkich sił. Oni walczyli o przetrwanie w Dywizji 1A, mieli ogromną motywację - powiedział bramkarz reprezentacji Polski.
Sam Fucik nie może mieć do siebie pretensji. Zakończył czempionat ze skutecznością interwencji na poziomie 93,5%, co dało mu tytuł najlepszego bramkarza turnieju.
- Nagroda oczywiście cieszy, ale kto dziś pamięta, który bramkarz zdobył ją poprzednim razem? Turnieje wygrywają całe drużyny i to liczy się najbardziej. My nie wykorzystaliśmy tego, co już prawie było w naszych rękach. Uważam, że nie dźwignęliśmy mentalnie presji tego wielkiego meczu - przyznał golkiper.
Polaków czekać będzie zatem kolejny sezon w Dywizji 1A. Marzenia o powrocie do Elity trzeba odłożyć na przyszłość.
- Musimy wyciągnąć wnioski z tego, co się stało. Jest to dla wielu z nas szkoła życia. Porażka boli, ale nie możemy się teraz użalać nad sobą. Pozostaje nam czekać na kolejną szansę - zakończył Tomas Fucik.
Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.




