Śląsk Wrocław nie wykorzystał okazji
Gdyby Śląsk Wrocław pokonał w poniedziałek ŁKS Łódź na własnym stadionie, byłby już pewny awansu do Ekstraklasy. Spotkanie zakończyło się remisem 2:2. – Przy odrobinie szczęścia mogliśmy wygrać, ale remis jest sprawiedliwy – ocenił trener gospodarzy Ante Simundza.

Po tym, jak trzecia w tabeli Wieczysta Kraków przegrała u siebie z Miedzią Legnica (0:1), sprawa awansu Śląsk stała się prosta – wystarczyło wygrać z ŁKS. Łodzianie jednak też pozostają w walce o ekstraklasę i nie przyjechali na Dolny Śląsk tylko rozegrać mecz. W pierwszej połowie byli lepsi i udokumentowali to golem. Po godzinie prowadzili już 2:0, ale wystarczyło siedem minut i było już 2:2. Końcówka była bardzo nerwowa, Śląsk naciskał, ale kibice już goli nie zobaczyli.
- To był interesujący, pełen emocji mecz. Koniec końców musimy być usatysfakcjonowani z wyniku, bo w pierwszej połowie nie zagraliśmy, jak chcieliśmy. W drugiej byliśmy już lepsi od rywali i zdobyliśmy dwa gole. Wczoraj mieliśmy cztery punkty przewagi, a dzisiaj mamy ich pięć. W końcowych kilkunastu minutach przycisnęliśmy ŁKS, ale to bardzo dobrze zorganizowana drużyna. Chcieliśmy wygrać dla naszych kibiców, ale musieliśmy też cały czas być czujni w defensywie. Może przy odrobinie szczęścia mogliśmy wygrać, ale remis jest jak najbardziej sprawiedliwy – skomentował mecz opiekun Śląska.
Trener gości Grzegorz Szoka nie ukrywał natomiast, że nie jest zadowolony z remisu.
- Wiemy, w jak dobrej sytuacji byliśmy. Teraz musimy zrobić wszystko, jako sztab, drużyna i cała społeczność, aby ten remis nas nie podciął. Dzisiaj trudno spokojnie na ten wynik spojrzeć, bo chce się wyć i krzyczeć. Musimy poczekać aż emocje opadną i zacząć się przygotowywać do dwóch, a mam nadzieję, że czterech meczów, które jeszcze rozegramy w tym sezonie. Kiedy Śląsk zdobył kontaktowego gola, to stadion i kibice go ponieśli. Końcówka meczu była dla nas ciężka, ale wynik się już nie zmienił. Szacunek za to, że jest punkt, ale nie możemy być zadowoleni – dodał.
ŁKS już nie ma szans na bezpośredni awans, ale może zająć trzecie miejsce w tabeli na koniec sezonu, co daje rozstawienie w barażach. W znacznie lepszej sytuacji jest Śląsk, który w najgorszym wypadku na pewno zagra w barażach, ale nadal jest bliski awansu bezpośredniego. Wystarczy, że wygra jeden z pozostałych meczów: z Polonią Bytom na wyjeździe lub Pogonią Grodzisk Wlkp. w ostatniej kolejce. Możliwych jest kilka innych scenariuszy, nawet taki, że nie wychodząc na boisko Śląsk będzie pewny awansu, ale pod warunkiem, że rywale ponownie stracą punkty.
Przejdź na Polsatsport.pl
