"Nie było podjazdu". Mocne słowa Kochanowskiego po przegranym półfinale Ligi Mistrzów

Siatkówka

Siatkarze PGE Projektu Warszawa wyraźnie przegrali z broniącą trofeum Sir Sicoma Monini Perugia w półfinale Ligi Mistrzów w Turynie 0:3. Środkowy polskiego zespołu Jakub Kochanowski ocenił po meczu, że włoska drużyna miała więcej jakości i "przyćmiła" Warszawian.

Siatkarze świętują na boisku podczas turnieju Final Four w Turynie.
fot. CEV
Siatkarze PGE Projektu Warszawa

Warszawianie byli w stanie nawiązać wyrównaną walkę z włoskim rywale na początku pierwszego i drugiego seta, jednak wraz z kolejnymi akcjami coraz lepiej grała ekipa z Perugii. Podopieczni trenera Kamila Nalepki byli natomiast bardzo blisko zwycięstwa w trzeciej partii i przedłużenia meczu, doprowadzili do wyrównania po 22. W grze na przewagi zaprocentowała jednak mocna zagrywka przeciwnika.

 

- Przez dwa pierwsze sety oni mieli o wiele więcej jakości, niż w drugiej połowie trzeciej partii. Chyba trochę ich przyłapaliśmy po prostu na rozluźnieniu i prawie wykorzystaliśmy szansę, którą nam podarowali. Generalnie grając z taką drużyną, to właśnie chodzi o wykorzystywanie szans. Mieliśmy w tym meczu jedną, prawie ją wykorzystaliśmy, niestety się nie udało. No i oni się zasłużenie cieszą ze zwycięstwa - przyznał Kochanowski.

 

ZOBACZ TAKŻE: Semeniuk zabrał głos po awansie do finału siatkarskiej Ligi Mistrzów. "Wytrzymaliśmy"

 

- My musielibyśmy naprawdę zagrać perfekcyjnie w każdym elemencie, żeby się im przeciwstawić, bo oni grali naprawdę świetnie i trzeba im po prostu pogratulować. Oprócz tej drugiej połowy trzeciego seta, nie mieliśmy za bardzo szans na zwycięstwo - dodał.

 

Siatkarze Projektu jeszcze przed rozpoczęciem turnieju finałowego w Turynie byli uznawani za najsłabszą ekipę w stawce. Mimo że nie byli faworytami tej rywalizacji, to porażka nie jest dla nich łatwa.

 

- Nie jest to zbyt fajne uczucie, jak się przegrywa mecz, wiedząc, że nie było "podjazdu" do rywala, ale generalnie najdłużej w głowie siedzą porażki takie, które się decydują na przewagi w tie-breaku, kiedy faktycznie wiesz, że miałeś realną szansę wygrać to spotkanie, a gdzieś się ono wywinęło. Porażki nigdy nie są przyjemne, generalnie jakiekolwiek one by nie były. W tym meczu po prostu nie mieliśmy wielkich szans, żeby wygrać, więc trzeba to zaakceptować - ocenił zawodnik PGE Projektu.

 

- Mocno nas po prostu Perugia przyćmiła. My podeszliśmy do tego spotkania na luzie. Wiedzieliśmy, że nie jesteśmy faworytem i chcieliśmy po prostu zagrać swoje. Przez większość spotkania Perugia nam po prostu na to nie pozwoliła. Potem wykorzystaliśmy poniekąd tę małą szansę, którą nam rywale dali w drugiej połowie trzeciego seta, ale niestety nie wyszło - dodał.

 

Zespół z Perugii, najlepsza ekipa ostatniej edycji LM i faworyt tegorocznych rozgrywek, jest naszpikowany gwiazdami, wśród których znajduje się reprezentant Polski Kamil Semeniuk.

 

- W niedzielę się okaże, czy to jest najlepsza drużyna na świecie, czy nie. Ale na pewno jest jedną z dwóch najlepszych, więc nie jest to żaden wstyd z nią przegrać. Szkoda, że powalczyliśmy tylko w trzecim secie, ale głów na pewno nie zwiesimy. Będziemy w niedzielę walczyć o to, żeby wrócić z medalem. Myślę, że na pewno nie jesteśmy na przegranej pozycji - podkreślił reprezentacyjny środkowy.

 

Zawodnik Projektu był pewny, że jego zespół ma argumenty, by w niedzielę wywalczyć brązowy medal.

 

- Nasze mocne strony to na pewno linia przyjęcia, obrona i myślę, że całkiem nieźle radzimy sobie w ataku w tym sezonie. I na tym zawsze bazujemy. Jan Firlej ma prawie zawsze dograną piłkę, w miarę w trzech metrach i może robić swoją robotę, żeby rozprowadzać blok. To na pewno musimy wykorzystać, żeby się w niedzielę przeciwstawić przeciwnikowi. Nieważne, czy to będzie Aluron, czy Ziraat - zapowiedział Kochanowski.

 

Ma on dobre wspomnienia z Inalpi Arena w Turynie, bowiem był częścią reprezentacji Polski, która w tej samej hali w 2018 roku wywalczyła tytuł mistrza świata drugi raz z rzędu.

 

- Ja prawie nic nie pamiętam z tamtego turnieju, to było tak dawno temu, ja byłem młody i mocno zestresowany. Mam w głowie tylko przebłyski, głównie z ceremonii zakończenia. Fajnie tutaj sobie powspominać, fajnie pogadać, to były naprawdę fajne czasy - przyznał.

 

 

Kolejnego przeciwnika Projektu wyłoni drugi sobotni półfinał między Aluronem CMC Wartą Zawiercie a tureckim Ziraatem Bankkart Ankara. Transmisja tego spotkania w Super Polsacie, Polsacie Sport 1, Polsacie Sport Extra 2 oraz na platformie Polsat Box Go.

KP, PAP
Przejdź na Polsatsport.pl
ZOBACZ TAKŻE WIDEO: Ukraina - Polska. Skrót meczu

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie