Zdobył bramkę na wagę awansu na mistrzostwa świata. "Why always me?"
Reprezentacja Polski w piłce ręcznej zapewniła sobie awans na mistrzostwa świata. - Któryś z kolegów podczas świętowania krzyknął "why always me?". Uśmiałem się z tego. Cieszę się, że mogę pomóc reprezentacji - powiedział w pomeczowym studiu Polsatu Sport Michał Daszek, który zdobył bramkę decydującą o grze Biało-Czerwonych na mundialu.

W niedzielę rozegrany został drugi mecz pomiędzy reprezentacjami Polski i Austrii w bezpośredniej rywalizacji o awans na mistrzostwa świata. Biało-Czerwoni wygrali pierwsze wyjazdowe spotkanie 26:25. Podopiecznym Joty Gonzaleza do szczęścia potrzebny był zatem tylko remis. Zawodnicy znad Wisły nie zawiedli, remisując 30:30 i zapewniając sobie miejsce na mundialu.
ZOBACZ TAKŻE: Kiedy Polacy grają na mistrzostwach świata piłkarzy ręcznych?
Głos po awansie w pomeczowym studiu Polsatu Sport zabrał Michał Daszek, który zdobył ostatnią bramkę niedzielnego spotkania, tym samym zapewniając Biało-Czerwonym awans.
- Nie wiem, jakim cudem piłka znowu wylądowała na prawym skrzydle. Austriacy chcieli, żebym rzucał. To było widoczne. Fanie, że udało się to zakończyć golem. Któryś z kolegów podczas świętowania krzyknął "why always me?". Uśmiałem się z tego. Cieszę się, że mogę pomóc reprezentacji. To fantastyczne uczucie, zwłaszcza, że ten remis daje nam awans na mistrzostwa świata - powiedział doświadczony reprezentant Polski w rozmowie z Szymonem Rojkiem.
Austriacy postraszyli naszą reprezentację, kilka razy wychodząc na prowadzenie. Co na temat gry rywali powiedział Daszek?
- Austriacy dobrze wyglądali w pierwszej połowie. Na pewno więcej biegali niż w pierwszym meczu. Zdobyli kilka łatwych bramek po kontratakach i wykorzystali naszą złą organizację w obronie. Wiedzieliśmy, że rzucą się na nas na lwy. Byliśmy na to przygotowani, ale być przygotowanym, a tego doświadczyć, to dwie różne rzeczy. Fajnie, że nie pękliśmy - ocenił.
Całość rozmowy w załączonym materiale wideo.



