Lech Poznań ma jeden cel. Liczą na szczęście
Piłkarze Lecha zdobyli 10. tytuł w historii klubu i w lipcu po raz kolejny rozpoczną walkę o Ligę Mistrzów. Jak przyznał trener poznańskiej drużyny Niels Frederiksen, szansa na grę w tych najbardziej prestiżowych rozgrywkach będzie większa niż rok temu.

Piłkarze z Poznania w sobotni wieczór na stadionie Radomiaka świętowali mistrzostwo Polski. Celebracja z kibicami miała później miejsce w środku nocy na jednym z parkingów na autostradzie A między Warszawą a Łodzią, a autokar z piłkarzami do Poznania dotarł nad ranem. Przed „Kolejorzem” jeszcze ostatni ligowy mecz z Wisłą Płock, oficjalna feta mistrzowska i czas na urlopy. A po nich kolejne wyzwania – największe to kwalifikacje Ligi Mistrzów. Mistrz kraju rywalizację rozpocznie od drugiej rundy eliminacyjnej.
- Przed nami ciekawa perspektywa, zarówno dla klubu, jak i piłkarzy. Znów zagramy w kwalifikacjach Champions League i będziemy nieco lepiej rozstawieni niż w poprzednim sezonie. A co za tym idzie, te szanse będą nieco większe. Natomiast nie znaczy to, że będzie łatwiej. To jest jednak długa droga, wiele trudnych spotkań – mówił krótko po spotkaniu w Radomiu Frederiksen.
Jak dodał, każdy marzy, by zagrać w Lidze Mistrzów, a Lechowi nigdy dotąd nie udało się tego dokonać.
- Bez wątpienia to jest coś bardzo atrakcyjnego zagrać w najlepszych rozgrywkach klubowych w Europie – zarówno dla kibiców, piłkarzy, klubu, ale i też trenerów – podkreślił.
W wielu krajach mistrzowie nie zostali jeszcze wyłonieni, ale potencjalnymi rywalami „Kolejorza” w drugiej rundzie kwalifikacji są m.in. są: Aarhus (Dania), FC Thun (Szwajcaria), Mjallby (Szwecja), Vikingur Reykjavik (Islandia), Kajrat Ałmaty (Kazachstan), CS Universitatea Craiova (Rumunia), Ryga FC (Łotwa), KI Klaksvik (Wyspy Owcze), The New Saints (Walia), Flora Tallinn (Estonia), Larne (Irlandia Północna) oraz Petrocub (Mołdawia). Mistrz Polski ma dużą szansę być rozstawionym w każdej rundzie eliminacyjnej.
Liga Mistrzów marzy się również prezesowi klubu Piotrowi Rutkowskiemu, który za swojej kadencji już kilka razy musiał obejść się smakiem.
- Na pewno trzeba mieć trochę szczęścia w losowaniu. Naszą ambicją, marzeniem jest, żeby w końcu awansować do tej Ligi Mistrzów. Nie udało nam się wiele razy – zdobyliśmy duże doświadczenie w odpadaniu w kwalifikacjach Ligi Mistrzów. Nabyliśmy tę umiejętność przegrywania meczów, ale po to, by później je wygrywać, co pozwoli nam awansować do Ligi Mistrzów – przyznał po zdobyciu 10. tytułu w historii klubu.
Przejdź na Polsatsport.pl