Piękne słowa Wojtaszka. "Duma mnie rozpiera, że mogłem być kapitanem tej drużyny"
PGE Projekt Warszawa nie sięgnie po brązowy medal Ligi Mistrzów. - Jestem dumny z chłopaków niemiłosiernie. Wręcz duma mnie rozpiera od środka, że mogłem być kapitanem tej drużyny - powiedział po porażce Damian Wojtaszek w rozmowie z wysłannikiem Polsatu Sport do Turynu, Marcinem Lepą.


PGE Projekt Warszawa - Ziraat Bankkart Ankara. Skrót meczu

Damian Wojtaszek: Duma mnie rozpiera od środka
Za nami mecz o brąz Ligi Mistrzów. O trzecie miejsce w międzynarodowej imprezie walczyły PGE Projekt Warszawa i Ziraat Bankkart Ankara. Turecka ekipa przechyliła szalę zwycięstwa na swoją stronę po bardzo wyrównanym starciu, którego wynik musiał rozstrzygnąć tie-break.
ZOBACZ TAKŻE: Poznaliśmy siatkarskiego mistrza Japonii! Były trener ZAKSY i Asseco Resovii wywalczył złoto
W rozmowie z Marcinem Lepą po zakończonym spotkaniu wypowiedział się Damian Wojtaszek. Siatkarz ocenił pracę arbitrów podczas niedzielnego spotkania.
- Sędzina nie może wziąć challenge'u na taką sytuację, gdzie raz za szybko zagwizdała. Mieliśmy freeballa do wykorzystania w pierwszej akcji możliwej. Następnie prowokuje Nimira - najlepszego atakującego na świecie, który mi mówił przed losowaniem, że ledwo żyje. Daje mu dodatkowego bodźca. Wiemy, że takiego zawodnika się nie rusza. Odpalił. Potem wróciliśmy do gry. Następna za szybka decyzja sędziny, gdzie mamy akcję na freeballa. Nie możemy jej wykorzystać, bo zagwizdała za szybko. Pamiętajmy, że tie-breaka się gra do 15. To zmotywowało rywali i było bardzo ciężko. Mieliśmy swoją szansę i wszystko dobrze szło z tym tie-breakiem. Nie wykorzystaliśmy tego - stwierdził zawodnik.
Doświadczony libero przyznał, że jest dumny ze swoich kolegów z zespołu.
- Jestem dumny z chłopaków niemiłosiernie. Wręcz duma mnie rozpiera od środka, że mogłem być kapitanem tej drużyny. Po pierwsze, zrobiliśmy kawał roboty w PlusLidze. Wiadomo, apetyty były bardzo duże, ale mamy brązowy medal, Ligę Mistrzów, byliśmy w Final Four Pucharu Polski. Jako nie jakiś pewniak awansowaliśmy do Final Four Ligi Mistrzów, gdzie są takie drużyny. Chcieliśmy sprawić niespodziankę. Niestety się nie udało. Robiliśmy co w naszej mocy. Pamiętajmy, że ten Final Four dla niektórych chłopaków to jest coś niesamowitego, bo niedawno dwa razy któryś z zawodników spadał z ligi, a teraz nagle gra i jest wiodącą postacią w naszym zespole, więc wielkie brawa dla nich i cieszę się, że mogłem być kapitanem tej drużyny - podsumował.
Całość rozmowy w załączonym materiale wideo.


