Królewski i Jop dopięli swego! Wisła Kraków pobiła kolejny rekord!

Choć Wiśle Kraków pozostał do rozegrania jeszcze ostatni mecz z Pogonią Siedlce, już pobiła ważny rekord. Żaden z mistrzów zaplecza Ekstraklasy w XXI wieku nie osiągnął bariery 70 bramek. Krakowska piłka w najlepszym wydaniu wraca do krajowej elity. Jak do tego doszło?

Mężczyzna w kurtce sportowej z kciukiem w górę, obok portret Jarosława Królewskiego.
PAP/Leszek Szymański
Mariusz Jop i Jarosław Królewski dopięli swego. Wisła Kraków z przytupem wraca do Ekstraklasy

Cztery lata w 1. lidze były dla “Białej Gwiazdy” jak droga przez mękę. Po spadku w 2022 r. kibice łudzili się, Ekstraklasie mówili: “Do zobaczenia za rok". Nawet w koszmarach nie widzieli gorzkich pigułek, jakie ich czekają: przegrany baraż 1-4 z Puszczą Niepołomice, w czerwcu 2023 r., dopiero 10. miejsce w 1. lidze rok później, porażka 0-1 w barażu z Miedzią Legnica w maju 2025 r. Te klęski barażowe były tam bardziej dotkliwe, że dochodziło do nich na własnym stadionie. 

 

ZOBACZ TAKŻE: Lewandowski na ustach hiszpańskich mediów! Nawiązali do Messiego

Jarosław Królewski zaordynował w kryzysie ucieczkę do przodu

Ale w tym kryzysie sportowym szefowi Wisły Jarosławowi Królewskiemu udało się zrobić ucieczkę do przodu. Pod wieloma względami. Zwłaszcza obudzenia mody na Wisłę. Dowodzi tego nie tylko imponująca średnia frekwencja na meczach domowych – 26,7 tys. (druga w Polsce, po Lechu Poznań), ale też popularność klubowych mediów. Na Facebooku losy Wisły śledzi 337 tys. fanów, na Instagramie – 147 tys. i blisko 92 tys. na platformie X. 


Wyprowadzając klub na prostą, Królewski zachęcił do zainwestowania weń menedżera światowej klasy Petera Moora, a na 120-lecie wespół zakontraktowali uroczysty mecz z Wrexham. 


Za tym wszystkim idą rekordowe przychody, które już za ubiegły sezon przekroczyły 50 mln zł i były siódme w polskiej piłce. Oczywiście sytuacja finansowa klubu nadal daleka jest od różowej, ale strategia i upór w jej realizacji Królewskiego doprowadziły do tego, że Wojciech Kwiecień nie jest dziś jedynym inwestorem z grubym portfelem, który chce wskoczyć na ten pokład. To pokazuje odwrócenie tendencji. Wisła dziś w niczym nie przypomina klubu, który u progu 2019 r. leciał w przepaść, a PZPN zawiesił mu licencję. 

Mariusz Jop dostał drugą szansę i nie zawiódł

Kluczowe znaczenie miała też stabilizacja w sztabie szkoleniowym. Mariuszowi Jopowi rok temu nie wyszły baraże, ale i tak dostał zielone światło na kontynuowanie misji. Rewanżuje się awansem z przytupem, opartym na renesansie krakowskiej piłki. Choć zdecydowana większość rywali parkowała autokar przegubowy we własnym polu karnym, wiślacy i tak dziurawili defensywę. 70 bramek, jakie zaaplikowali rywalom i tak było najniższym wymiarem kary. Trafiali do siatki także bez kontuzjowanego Angela Rodado, bezapelacyjnie najlepszego piłkarza 1. ligi. Najświeższy przykład otrzymaliśmy w ostatnim starciu z Polonią w Warszawie. Wisła wygrała tylko 1-0, a najjaśniejszym punktem "Czarnych Koszul" był bramkarz Mateusz Kuchta. Wiślacy oddali aż 26 strzałów. 

 

- Gratuluję zespołowi efektownej gry i dobrego nastawienia do meczu, bo to nie jest takie łatwe, gdy masz już w kieszeni tytuł mistrza ligi - powiedział Mariusz Jop. 

Wisła Kraków z wychowankami na sztandarze

Podobnie jak Lech Poznań, Wisła również afirmuje swoją młodzież. Maciej Kuziemka, Kacper Duda, Jakub Krzyżanowski, Mariusz Kutwa, czy Patryk Letkiewicz wywalczyli już swoje miejsce w piłce zawodowej, teraz muszą piąć się wyżej.  


- Wolałbym, żeby w składzie była co najmniej równowaga między Polakami a obcokrajowcami. Gdy zdarzają się mecze, w którym naszych jest jak na lekarstwo, aż ciężko mi przełknąć ślinę - powiedział Polsatowi Sport legendarny obrońca Wisły Kraków i Orłów Górskiego Antoni Szymanowski. 


Ale w tej sprawie nie zawsze wszystko jest w rękach klubu. Przy Konwiktorskiej otrzymaliśmy symboliczny obraz: Aleksander Buksa stał w szpalerze piłkarzy "Czarnych Koszul", bijących brawa mistrzowskiej Wiśle. Sześć lat temu, jako siedemnastolatek, zdobył cztery bramki w barwach Krakowian i to w Ekstraklasie. Jakub Błaszczykowski woził go na treningi do ośrodka treningowego w Myślenicach, był mężem opatrznościowym młodszemu koledze. Wspólnie z tatą Olek wybrał karierę zagraniczną we Włoszech, a później Belgii i Austrii. Po powrocie nie zagrzał miejsca w Górniku Zabrze, GKS-ie Katowice, a teraz jest rezerwowym Polonii Warszawa. Nisko, coraz niżej, choć lat przybywa.

 

- Olek nie jest jedynym zawodnikiem, który nie dostał szansy przeciw Wiśle. Olek pracuje, to jest dobry piłkarz, natomiast trzeba podejmować wybór.  Przychodził do nas zimą, Kacper Kostorz przyszedł wówczas także i zapewnił Olkowi rywalizację. Ja muszę podejmować decyzje. Szkoda mi Olka. W tygodniu pracuje "na maksa", a tak naprawdę nie gra - powiedział nam trener Polonii Warszawa Mariusz Pawlak. 


Takich przypadków porywania się z motyką na słońce jest oczywiście więcej. Ale nie chce się do nich zaliczać 22-letni obrońca Mariusz Kutwa, który pod skrzydłami Jopa trafił do młodzieżowej reprezentacji Polski Jerzego Brzęczka. W kończącym się sezonie rozegrał w Wiśle 22 mecze i ma apetyt na więcej. 


- Czekam na rozmowy w klubem odnośnie nowego kontraktu. Mają nastąpić w przerwie między sezonami – nie kryje Kutwa. 

 

W ostatnim akordzie tego sezonu Wisła Kraków w niedziele podejmuje Pogoń Siedlce. Wiadomo, że jako drugi zespół do Ekstraklasy awansował Śląsk Wrocław. Zapewniony udział w barażach mają: Wieczysta Kraków i Chrobry Głogów, a o pozostałe dwa wolne miejsca powalczą: Ruch Chorzów, ŁKS, Polonia Warszawa i Miedź Legnica. Wieczysta w barażach gościć będzie rywali na stadionie Wisły, a nie Zagłębia Sosnowiec, jak do tej pory.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie