Marek Magiera: Do trzech razy sztuka?
Perugia ponownie została najlepszym męskim klubem siatkarskim w Europie. Aluron CMC Warta Zawiercie podobnie jak rok temu w Łodzi musiała uznać wyższość włoskiego potentata. Tym razem w Turynie. Trzecie miejsce wywalczył Ziraat Ankara. PGE Projekt Warszawa zakończył rywalizację w Final Four na czwartym miejscu. Brązowy medal przegrał trochę na własne życzenie.


Sir Sicoma Monini Perugia - Aluron CMC Warta Zawiercie. Skrót meczu

PGE Projekt Warszawa - Ziraat Bankkart Ankara. Skrót meczu
Zawiercianie mieli swoje szanse w pierwszym secie finałowego meczu, ale ich nie wykorzystali. A wiadomo, że grając na tym poziomie i z takim rywalem jak Perugia, kiedy ma się jedną szansę, to trzeba ją wykorzystać, bo drugiej może już nie być. Pytanie, co wówczas, kiedy tych szans jest więcej, tak jak w przypadku wczorajszego meczu, a i tak nie udaje się ich na koniec wykorzystać? Odpowiedź jest jedna. Po prostu rywal był wyraźnie lepszy. I koniec i kropka.
ZOBACZ TAKŻE: Wielkie wzruszenie po zakończeniu Ligi Mistrzów. "Nie można znaleźć słów"
Aluron CMC Warta po raz drugi dotarła do wielkiego finału Ligi Mistrzów. Może uda się zawojować Europę Zawiercianom za trzecim razem, w myśl powiedzenia "do trzech razy sztuka". Swojego trzeciego ścisłego finału poszuka w nowym sezonie klubowym Tomasz Fornal, który dwa razy grał o Puchar Europy w barwach Jastrzębskiego Węgla, obydwa przegrał – raz z Zaksą, raz z Trentino Volley. Tutaj z Ziraatem, tak jak rok temu z Jastrzębiem wywalczył brąz. A że w nowym sezonie będzie reprezentował barwy klubu z Zawiercia, to kto wie, może powiedzenie "do trzech razy sztuka" nabierze jeszcze większej mocy? Z polskich siatkarzy najwięcej powodów do radości ma na razie Kamil Semeniuk, który po raz czwarty w swojej karierze wygrał Champions League. Po raz drugi zrobił to z Perugią, wcześniej dwa razy z Zaksą Kędzierzyn-Koźle.
Po turyńskim Final Four jest kilka pytań. Dwa podstawowe dotyczą samej organizacji finału i ciekawe, czy ktoś z organizatorów zada sobie odrobinę trudu, aby spróbować na nie odpowiedzieć, choć szczerze w to wątpię. Pierwsze pytanie dotyczy marnej frekwencji na trybunach, a drugie nominacji sędziowskich.
Bardzo chciałbym poznać klucz, według którego wybierani są sędziowie do prowadzenia najważniejszych meczów pod egidą CEV. Czy przez federację jest prowadzony jakiś ranking sędziowski? Co decyduje o nominacjach oprócz zwykłego "widzimisię"? I kto o tych nominacjach personalnie decyduje? Czy jakaś komisja, czy może jakiś pojedynczy działacz, czy jak to się często mówi delegat sędziowski?
I ostatnia rzecz, pewnie też z odniesieniem do wspomnianej wcześniej frekwencji, czy naprawdę wejściówki w cenach 150 euro (I kategoria), 120 euro (II kategoria) i 97 euro (III kategoria), to wynik jakiejś przygotowanej symulacji, racjonalnej oceny sytuacji i możliwości finansowych siatkarskich kibiców, czy po prostu "bo tak i już"?

