Najwięksi wygrani i przegrani sezonu. Pracował przy kadrze, teraz przemówił
Jan de Zeeuw wybrał wygranych i przegranych minionego sezonu Eredivisie. Kto wpadł w oku byłemu dyrektorowi reprezentacji Polski?

Liga holenderska to 7. najlepsze rozgrywki w rankingu UEFA. Jaki był sezon 2025/2026 w Eredivisie?
Jan de Zeeuw (dyrektor reprezentacji Polski w latach 2006–2009): Jako kibic Feyenoordu mogę powiedzieć, że to był bardzo słaby sezon, ale ogólnie rzecz ujmując, rozgrywki były dziwne i zarazem ciekawe. PSV jest najlepszą drużyną, daleko przed wszystkimi. Zdobyło ponad 100 bramek. Feyenoord Rotterdam i Ajax Amsterdam wypadły bardzo słabo. Rewelacyjnie zagrało NEC Nijmegen, które kończy sezon na 3. miejscu. Ciekawostką jest fakt, że Telstar – mały klub z budżetem 8 milionów euro – utrzymał się dzięki wygranej w ostatniej kolejce.
Poziom był nieciekawy. Holenderski klasyk Feyenoord – Ajax był najsłabszy w historii. Na taki mecz trafił obecny na trybunach Jan Urban (śmiech). Stadiony były pełne, loże biznesowe także, natomiast ogromnie zawiodły 2 wielkie kluby, czyli Feyenoord i Ajax.
Feyenoord przynajmniej załapał się na grę w Lidze Mistrzów. Ajax musi przejść holenderskie baraże, by marzyć o Lidze Konferencji, więc to chyba Ajax jest największym przegranym?
Ajax jest w fatalnej sytuacji już od kilku lat. Tam jest chaos w zarządzie, w strukturach i organizacji. Wszystko, co złe, zaczęło się w czasie, kiedy dyrektorem technicznym został Niemiec Sven Mislintat, który teraz pokazał swoją „jakość”, spadając z Fortuną Düsseldorf do 3. Bundesligi. Mislintat miał w Ajaksie wolną rękę, sprowadzał piłkarzy za dużą kasę. Nie rozumiem, jak akurat do Ajaxu mógł przyjść niemiecki dyrektor. Rada nadzorcza w ogóle nie pilnowała Mislintata, a ten ściągał drogich zawodników. A jak nas uczył Johan Cruijff, worek pieniędzy niczego nie wygra. Dzisiaj dyrektorem Ajaxu jest jego syn Jordi Cruijff, ale potrzebuje czasu. Trener drużyny Oscar Garcia to dla mnie „śmiech na sali”.
Feyenoord ma z kolei bardzo dobrą sytuację finansową, bo potrafi dobrze sprzedawać zawodników. Ostatni sportowy sukces Feyenoordu to był czas trenera Arne Slota. Jego następca, Duńczyk Brian Priske, został zatrudniony, bo znał język holenderski i był doświadczony. Robin van Persie był wówczas dla zarządu Feyenoordu zbyt młody i niedoświadczony. Raptem pół roku później, po zwolnieniu Priskego, klub zatrudnił van Persiego, co ja publicznie krytykowałem. Robin van Persie robi takie błędy, których na tym poziomie nie możesz popełniać. Najpierw był cyrk z kapitanem, którym został nowy zawodnik Sem Steijn. Jako trener oglądasz treningi i widzisz, kto rządzi w zespole. Nie może być tak, że nowy chłopak, który jest z innej części Holandii, który nie ma tego twardego charakteru Feyenoordu, zostaje kapitanem. Ta decyzja go zniszczyła. Oprócz tego sprowadzono kilku niewłaściwych zawodników, jak choćby Portugalczyka Gonçalo Borgesa z Porto za 11 milionów euro. Kolejna sprawa to ogromna liczba kontuzji w zespole. Coś jest tam nie tak ze sztabem medycznym. Prawdziwe „jaja” miały miejsce w styczniu, kiedy przyszło 3 kolejnych zawodników, w tym Raheem Sterling. W Arsenalu Londyn jako drugi trener pracuje Albert Stuivenberg. Wystarczył krótki telefon z Feyenoordu do niego z pytaniem, dlaczego Sterling u was nie gra. Decyzję o sprowadzeniu Sterlinga zaakceptował jednak van Persie. Decyzja ta okazała się niewypałem. Drugie miejsce Feyenoordu w końcowej tabeli to nie jest sukces. To słabość konkurencji. Robin van Persie powiedział, że teraz on będzie rządził, ale to nie jest Arsène Wenger czy Gérard Houllier. Kibice Ajaxu i Feyenoordu krytykują działania decydentów w obu klubach.
Kto najbardziej skorzystał na słabości Ajaxu i Feyenoordu?
Twente Enschede i NEC Nijmegen. Twente miało słaby start, ale zmieniło trenera. Przyszedł John van den Brom i sezon skończył się pozytywnie, bo 4. miejsce daje szansę na Ligę Europy. Chociaż w niedzielę, w swoim ostatnim meczu w życiu, Przemysław Tytoń nie miał powodów do radości (Twente przegrało z PSV 1:5).
Bardzo ciekawa sytuacja jest w NEC Nijmegen, bo trener Dick Schreuder proponuje tam grę bardzo ofensywną. Cały czas „gaz”, wysoki pressing i odważny, atrakcyjny futbol. Piłka nożna to sport, który ma dawać radość i być przyjemny dla oka. W Holandii taki trener jak Czesław Michniewicz nie może funkcjonować. Ostatnie mecze NEC były gorsze, bo brakowało im już energii. Oni mają bardzo bogatego sponsora, który po zwycięstwie z Go Ahead Eagles, dającym 3. miejsce, był w euforii. Nijmegen zagra w eliminacjach Champions League (w razie przegranej zespół ma zagwarantowaną fazę ligową Ligi Europy).
Kto Pana zdaniem zasłużył na miano MVP sezonu i jacy młodzi piłkarze wyróżnili się najbardziej?
Najlepszym piłkarzem sezonu był Ismael Saibari z PSV Eindhoven. Był wyjątkowy. W porównaniu do poprzednich rozgrywek stracił parę kilogramów, ale zyskał na jakości. Słyszałem, że już są za niego oferty w wysokości 50 milionów euro.
Co do młodzieży, to podobał mi się pomocnik Ajaxu Sean Steur. W AZ Alkmaar jest bardzo dobre szkolenie i błyszczy tam Kees Smit. Nie jest wykluczone, że pojedzie na mistrzostwa świata. Selekcjoner Ronald Koeman porównuje tego chłopaka do talentów Barcelony – Pedriego i Gaviego.
W minionym sezonie Eredivisie oglądaliśmy w akcji 7 Polaków, ale nie było to chyba siedmiu wspaniałych jak w słynnym westernie. Wyróżnia Pan któregoś z naszych piłkarzy?
Chyba tego najmłodszego – Jana Faberskiego. Wypożyczenie z Ajaxu do PEC Zwolle to był dla niego dobry krok, chociaż nie dostał wystarczająco dużo minut gry. Szymon Włodarczyk w Excelsiorze Rotterdam już w grudniu usłyszał, że nie będzie za dużo grał. W kontekście młodych polskich piłkarzy warto powiedzieć, że w Holandii treningi stoją na bardzo wysokim poziomie. Warto tu w młodym wieku przyjść, zainwestować w siebie. Masz mecz raz w tygodniu i odpowiednio dużo czasu na trening, czego brakuje w Anglii. Podróże na mecze są krótkie, maksymalnie 200–300 kilometrów, i możesz się tu krok po kroku rozwijać.
