Dramatyczne wyznanie gwiazdy. "Obudziłam się i nie mogłam chodzić"
Marta Kostiuk rozgrywa swój życiowy sezon. Ukrainka niedawno cieszyła się z prestiżowej wygranej na turnieju WTA w Madrycie. Niestety, zwycięstwo kosztowało ją sporo zdrowia, co zdradziła w rozmowie z Andym Roddickiem w jego podcaście.

Kostiuk odniosła spory sukces, jakim jest wygrana w stolicy Hiszpanii, która wywindowała ją na 15. miejsce w rankingu WTA. Turniej kosztował ją sporo energii i zdrowia. W drodze do zwycięstwa musiała pokonać m.in. Jessikę Pegulę, Lindę Noskovą, Anastazję Potapową oraz Mirrę Andriejewą w finale.
Jak się okazuje, w końcowej fazie zmagań towarzyszył jej spory ból biodra. Największy kryzys nastąpił już po zakończonej rywalizacji. Problem był poważny do tego stopnia, że Kostiuk musiała wycofać się z turnieju w Rzymie, który padł łupem jej rodaczki Eliny Switolinej.
- Z moim biodrem nie było w porządku. Ten problem pojawił się w trzech ostatnich meczach. Kiedy obudziłam się po finale, nie mogłam chodzić. Byłam przerażona, ponieważ bałam się, że stało się coś poważnego. Zrobiłam badania i na szczęście nie było tak źle. Aczkolwiek nie było sensu nadwyrężać zdrowia w Rzymie, bo wiedziałam, że moja gra może skończyć się po pierwszym meczu - podkreśliła Kostiuk.
ZOBACZ TAKŻE: Świetna passa Polki trwa! Zrobiła pierwszy krok w stronę French Open
Ukrainka cieszy się, że zwycięstwo w stolicy Italii przypadło innej reprezentantce jej kraju.
- To niesamowite. Co tydzień turniej wygrywa Ukrainka. Nie można prosić o więcej, jak o to, aby przeżywać wspólnie takie chwile. Najważniejsze jest to, że ludzie w Ukrainie są szczęśliwi i mogą świętować razem z nami - powiedziała Kostiuk, której nie zabraknie na zbliżającym się Roland Garros.
Przejdź na Polsatsport.pl
