Trudna sytuacja Widzewa. "To nie jest gra komputerowa"
- Polskie kluby często mają taki problem, że im więcej pieniędzy jest w klubie, tym więcej pieniędzy niestety jest do zmarnowania - powiedział Sebastian Chabiniak w programie "Polsat Futbol Cast". Jednym z tematów dyskusji podczas czwartkowego odcinka była obecna forma Widzewa Łódź.

Widzew nadal walczy o pozostanie w PKO BP Ekstraklasie. Ostatnio zespół z Łodzi przegrał 0:1 z jednym ze swoich bezpośrednich rywali w walce o utrzymanie - Koroną Kielce.
- Dla mnie ten mecz z Koroną Kielce był symboliczny, no bo nawet strzelec gola, Błanik, to jest taki piłkarz, po którego pewnie Widzew na żadnym etapie w ostatnich latach by nie sięgnął. Musiałby zagrać taki sezon, jak swego czasu Mariusz Fornalczyk w Koronie, być w takim wieku, żeby Widzew wydał na niego wielkie pieniądze. Czyli pokazuje nam to, że niekoniecznie musisz mieć gwiazdozbiór, tylko piłkarzy, którzy nad pewnymi rzeczami pracują i potrafią to świetnie wykorzystać, jak chociażby stały fragment wykorzystany przez drużynę Jacka Zielińskiego, a Korona też w trudnym momencie przystępowała do meczu z Widzewem - powiedział Sebastian Chabiniak w czwartkowym odcinku programu "Polsat Futbol Cast".
ZOBACZ TAKŻE: Zna sposób na Ligę Europy! To już jego piąte zwycięstwo
Łódzkiemu klubowi nie pomogły nawet wielomilionowe transfery. Czy sposób, w jaki obecnie zarządzany jest Widzew, jest odpowiedni?
- Przepalanie pieniędzy w Widzewie Łódź. Mam wrażenie, że polskie kluby często mają taki problem, że im więcej pieniędzy jest w klubie, tym więcej pieniędzy niestety jest do zmarnowania. I dlatego musimy doceniać te przypadki, kiedy polskie kluby są mądrze zarządzane. Lech Poznań zdobywa dzisiaj drugie mistrzostwo Polski z rzędu, cały czas pojawiają się tam młodzi, polscy piłkarze. I nawet w kontekście tych zagranicznych piłkarzy sprowadzanych do Lecha, to nie jest tak, że mamy przekonanie, że to są ludzie sprowadzani na chwilę. No bo zobaczmy, ile lat już ci piłkarze są w Lechu Poznań - ocenił Chabiniak.
Ekspert przekonuje, że klubu nie da się zbudować z dnia na dzień.
- Może doradcy nie byli w stanie powiedzieć panu Dobrzyckiemu (Robertowi Dobrzyckiemu, większościowemu właścicielowi Widzewa - przyp. red.), że nie zrobimy czegoś na już, że to nie jest gra komputerowa, że można sobie piłkarzy sprowadzić i oni od razu odpalą, bo mają dobre parametry w komputerze zaznaczone. Trzeba pewnej strategii, a chyba tego brakuje. Wszystko dzieje się, czy działo się na hura w Widzewie i jeżeli utrzyma się w Ekstraklasie, to jestem bardzo ciekaw tego, czy to nie będzie kolejne lato, kiedy tych pieniędzy zostanie mnóstwo wydanych, ale właśnie w jaką to pójdzie stronę, czy poukładaną, czy dalej chaos - podsumował komentator.
Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.



