Podróż do przyszłości. Jednym zdaniem skwitował ruchy Grbica, ale co stało się u pań?

Za nami kilka dni towarzyskiego grania obu reprezentacji Polski w siatkówce. Nikola Grbić dał szansę debiutu 13 zawodnikom, Stefano Lavarini musiał pozbierać drużynę po rezygnacji kilku zawodniczek. I Włoch to zrobił. Polki w Aia Aequilibrium Cup Women Elite pokazały charakter i zajęły drugie miejsce.

Trener siatkarskiej reprezentacji Polski i zawodnicy na boisku.
fot. PAP
Jak wyglądała kadra Nikoli Grbicia w meczu towarzyskim?

Polscy siatkarze zaczęli turniej towarzyski od porażki 2:3 z Serbią, ale potem pokonali 3:1 Ukrainę i 3:0 Bułgarię. Dla trenera Nikoli Grbica każde z tych spotkań było okazją do wielkich testów. W sumie zobaczyliśmy na parkiecie aż 13 debiutantów.

O to chodziło Grbicowi

- Wszyscy są zadowoleni, a trener Grbić dostał więcej, niż się spodziewał – mówi nam siatkarski ekspert Polsatu Sport Jakub Bednaruk, zwracając uwagę, że kadrowe ruchy szkoleniowca miały jeden jasny cel. - Ja myślę, że to wielkie testowanie było w istocie szykowaniem nazwisk do drużyny już na ten okres po igrzyskach. Chodziło o to, żeby nauczyć ich tego, jak się pracuje w reprezentacji. Chodziło też o przygotowanie materiału do budowy zespołu już na te następne igrzyska, które będą za sześć lat.

 

Zdaniem Bednaruka Grbić nie chce potem bawić się w rewolucję, dlatego już teraz zaczął sprawdzać, na kogo będzie mógł liczyć po Los Angeles. Niewykluczone, że w niedawno rozegranym turnieju zobaczyliśmy reprezentację przyszłości. - Bo jeśli chodzi o to, co tu i teraz, to w kadrze na Los Angeles może się znaleźć Lemański, może także Granieczny, ale trudno byłoby znaleźć kolejnych. Grbić myśli jednak perspektywicznie. Ma z czego wybierać, więc sprawdza i dobrze – kwituje Bednaruk.

Kadra Lavariniego nas zaskoczyła

O ile jednak o panów, teraz czy w przyszłości, jesteśmy względnie spokojni, o tyle reprezentacja siatkówki kobiet stanowiła w ostatnich tygodniach przedmiot szczególnej troski. Zwłaszcza po tym, jak okazało się, że kilka zawodniczek zrezygnowało z grania. Najbardziej bolesną stratą jest odejście Agnieszki Korneluk. Właśnie dlatego czekaliśmy na turniej towarzyski w Genui z dużym niepokojem. Jak się okazało, niepotrzebnie. Polki co prawda wygrały tylko jeden mecz, ale zajęły drugie miejsce, bo z Turcją i Włochami przegrały po walce. Oba spotkania kończyły się tie-breakiem.

 

- Raz, że turniej był fajny wynikowo, a dwa, że zobaczyliśmy dużo młodych i nowych twarzy – zauważa mistrzyni Europy Joanna Podoba-Malicka. - Jasne, że w sporcie liczą się przede wszystkim zwycięstwa, ale akurat ten turniej miał służyć przede wszystkim zebraniu materiału o młodych dziewczętach. Chodziło o to, żeby zobaczyć, na ile one są doświadczone, żeby już teraz uzupełnić reprezentację. No i mieliśmy fajne debiuty, a te zawodniczki, które chcą wejść do reprezentacji, pokazały charakter.

Fantastyczny debiut Kecher to nie wszystko

Jeśli wszystkie nasze obawy o postawę reprezentacji Stefano Lavariniego zestawimy z tym, jak wyglądała ta kadra w Genui, to możemy być zadowoleni. - Ja powiem, że jestem podbudowana tym, co zobaczyłam, bo miałam różne myśli – przyznaje Podoba-Malicka. - Tymczasem fajna była postawa Łukasik, która nie grała za dużo w tym sezonie. Było też widać dużą pewność siebie Czyrniańskiej. Damaske pokazała, że będzie walczyć o miejsce. Oliwia Sieradzka już w sezonie przekonała, że będzie wartościową zmienniczką Magdy Stysiak, a teraz dała już taki mocny sygnał do trenera: jestem gotowa, proszę mnie brać pod uwagę.

 

Oczywiście największe obawy budził środek i to, kto zastąpi Korneluk. - Do tego doszły jeszcze kłopoty zdrowotne Pierzchały i Gryki, które zawęziły pole wyboru. Tymczasem dostaliśmy fantastyczny debiut młodej Natalii Kecher. Pokazała, że się rozwija, że robi postępy sportowe i mentalne. A przecież mamy Magdę Jurczyk, która mało grała w Stanach, ale jest ambitna i szybko złapie formę – zauważa nasza rozmówczyni.

 

Po takim turnieju, jak ten w Genui będziemy z większym spokojem czekać na pierwsze mecze Ligi Narodów. - A to będą ważne mecze, bo na początek gramy z tymi zespołami, które są niżej w rankingu. I jeśli chcemy utrzymać pozycję, to musimy sobie z nimi poradzić. Presja będzie większa niż w turnieju towarzyskim, ale jak powiedziałam: jestem podbudowana i liczę, że znów zostaniemy pozytywnie zaskoczeni – kończy Podoba-Malicka.

Przejdź na Polsatsport.pl
ZOBACZ TAKŻE WIDEO: Francja - Japonia. Skrót meczu

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie