Legenda Wisły Kraków punktuje. "Królewski zbudował klub wzorcowy"
- Jarosław Królewski z Wisły zbudował klub wzorcowy. Od samego początku obserwuję jego poczynania w klubie. Były wzloty i upadki, drużyna grała lepiej i gorzej, ale nigdy się nie załamywał, cały czas parł do przodu, wierzył w zespół i w trenera Jopa. Z tego wziął się awans w wielkim stylu - powiedział nam legendarny obrońca Wisły Marek Motyka.

Michał Białoński, Polsat Sport: Jak zareagowałeś na imponujący awans Wisły Kraków do Ekstraklasy? Zespół Mariusza Jopa prowadził od pierwszej do ostatniej kolejki.
Marek Motyka, legenda Wisły Kraków, mistrz Polski z 1978 r.: Jestem usatysfakcjonowany, że nareszcie ta batalia się skończyła i to awansem. Walka o powrót trwała cztery lata. W połowie lat 80. XX wieku ja przeżyłem batalię trzyletnią, gdy musiałem budować zespół po spadku. Wówczas z dawnego składu zostaliśmy tylko w trójkę z Leszkiem Lipką i Jasiem Jałochą, reszta odeszła. Budowaliśmy zespół od podstaw, więc zdaję sobie sprawę z tego, jak to ciężko jest zbudować zespół na awans. Natomiast dzisiaj, jak się patrzy na stadion, na którym nie ma ani jednego miejsca wolnego, przychodzą całe rodziny. Pojawiają się nawet głosy, że stadion staje się za mały i trzeba myśleć o jego powiększeniu. Jest taki boom na Wisłę, iż jestem tym ogromnie usatysfakcjonowany.
Widzimy też dzieci z niepełnosprawnościami z Fundacji Otwarte Ramie Białej Gwiazdy, które również przychodzą i dopingują Wisłę. Szacunek dla nich ogromny!
ZOBACZ TAKŻE: Królewski i Jop dopięli swego! Wisła Kraków pobiła kolejny rekord!
Byłeś gościem honorowym Fundacji. To piękna sprawa, że Wisła rośnie nie tylko sportowo, ale inwestuje także w projekty społeczne, jak właśnie Otwarte Ramie Białej Gwiazdy?
To już jest zasługa prezesa Królewskiego. Trzeba powiedzieć, że ten człowiek zbudował klub wzorcowy. Od samego początku obserwuje jego poczynania w Wiśle. Były wzloty i upadki, drużyna grała lepiej i gorzej, ale nigdy się nie załamywał, cały czas parł do przodu, wierzył w zespół i w trenera. Wszystko się ziściło, udało się awansować. Były momenty, w których brakowało umiejętności na boisku, więc dokupiono zawodników i to bardzo sensownych. To wszystko zaprocentowało tym, że na stadionie nie ma ani jednego wolnego miejsca! Nie wiem, czy miasto nie będzie się zastanawiało nad powiększeniem trybun.
Czy cztery lata na zapleczu Ekstraklasy zadziałały wręcz oczyszczająco na klub? Pospolite ruszenie, moda na Wisłę - tego nie było od lat 70., gdy z Orestem Lenczykiem zdobywaliście mistrzostwo Polski, walczyliście w europejskich pucharach.
Jeżeli chodzi o czas, w którym zdobywaliśmy mistrzostwo Polski, to nie mogę narzekać na frekwencję, bo na naszych meczach były także komplety, ludzie siedzieli nawet na drzewach. Podobnie na mecz w europejskich pucharach nie szło kupić biletu, więc też mieliśmy ogromną satysfakcję. Przy czym stadion wówczas był mniejszy, dziś mieści ponad 33 tys. I z tego co widzę, to cały czas mamy największą frekwencję w Polsce.
Drugą po Lechu, ale i tak imponującą.
Ale pamiętajmy, że graliśmy w 1. lidze. To dowodzi, że jest ogromny boom na Wisłę, ale trzeba powiedzieć, że zespół gra dobrze, jest budowany konsekwentnie. Widać, że prezes Królewski wsłuchuje się w to, co mówią trenerzy. Zrobił mądre transfery, wzmocnił zespół i dlatego Wisła rządziła w 1. lidze.
Prezes Królewski zdementował, że Wisła nie stara się o pozyskanie z Motoru trenera Stolarskiego, który swą karierę zaczynał przecież przy Reymonta. Ale Mariusz Jop zasłużył chyba na to, by prowadzić zespół w Ekstraklasie, skoro do niej awansował?
Gdyby nawet miało się okazać, że Jop miałby nie prowadzić zespołu jako pierwszy trener (ostatecznie przedłużono z nim umowę - przyp. red.), to uważam, że powinien zostać w sztabie, bo jednak jest najlepiej zorientowanym fachowcem na temat tego zespołu. Powinno się docenić, że w tak trudnym okresie wziął to na swoje barki i nie zawiódł. Natomiast mieć też pretensji do prezesa Królewskiego, że sondował inne rozdania, inne pomysły. Oceniać Królewskiego będziemy po robocie.
Mariuszowi nikt i nic nie odbierze tego, co z Wisłą osiągnął. Przeszedł do historii. Jest to fantastyczny człowiek.
Królem 1. ligi był Angel Rodado, który opuścił niemal dwa miesiące z powodu kontuzji, ale i tak został najlepszym strzelcem zaplecza Ekstraklasy. Na których pozycjach Wisła potrzebuje wzmocnień, by być konkurencyjną na najwyższym poziomie w Polsce?
Po meczach, które obserwowałem, w moich rozmowach z prezesem Królewskim wielokrotnie mu, że niestety gra obronna jest słaba, bo tracimy średnio jedną, dwie bramki na mecz i to jest ważny sygnał. Później się okazało, że prezes wzmocnił zespół, doszli tacy obrońcy, którzy są wzorem i teraz mamy bardzo solidną obronę, z czego się ja osobiście bardzo cieszę, bo też byłem obrońcą. Ten mankament został fantastycznie uzupełniony.
Poza tym doszło kilku nowych, ciekawych ofensywnych zawodników. Trzeba się zabezpieczyć z przodu, bo jeśli okaże się, iż kontuzja barku Rodado będzie powracać, a to jedyny napastnik, którego trudno zastąpić, to dobrze mieć w odwodzie jednego, czy dwóch. W pomocy nie brakuje zawodników do rozgrywania, ale potrzeba takich, którzy uderzą, wejdą jako napastnicy.
Pozostaje do rozwiązania kwestia, jaką taktyką będzie grała Wisła w Ekstraklasie i wtedy będziemy się zastanawiać, kogo ewentualnie trzeba będzie dokooptować. Na dzisiaj, gdybyśmy wystartowali tą samą grupą zawodników, plus ci, którzy są w rezerwie, to na pewno moglibyśmy się zorientować do jesieni, gdzie są największe luki. Uważam, że dziś Wisła ma wyrównany skład. Wielu rywalom nie pozwalała na stworzenie zagrożenia pod własną bramką. Dlatego uważam, że ci zawodnicy zasłużyli na szansę gry w Ekstraklasie. Niech tam pokażą, na co ich stać!
Mariusz Jop wywiązał się na medal także z zadania wprowadzania polskiej młodzieży do składu. Kacper Duda, Maciej Kuziemka i Mariusz Kutwa przez Wisłę dostali się także do młodzieżowej reprezentacji Polski, a bramkarz Patryk Letkiewicz jest kadrowiczem Polski do lat 20. Z utalentowanej młodzieży Wisła zawsze słynęła.
Powiem szczerze, że się najbardziej cieszę z tego zjawiska. Mariusz świetnie wykonał pracę w tym aspekcie. Przed laty Wisła słynęła z samych wychowanków. Gdy przychodziłem do Wisły w wieku 20 lat, to grało w niej 24 reprezentantów Polski, wszyscy z Krakowa. Teraz jest to kontynuowane i ja się z tego bardzo cieszę, że ci zawodnicy wypłynęli. Nie zostali zablokowani. To pokazuje, że w klubie jest obrany dobry kierunek.




