Mistrz Polski bez drogich transferów? “W Lechu jest spory potencjał ludzki”
- W Lechu jest spory potencjał ludzki, trzeba młodzieży dać szansę! Można kupować piłkarzy jak Palma, który jest realnym wzmocnieniem, a nie uzupełnieniem. Uzupełniać skład można swoimi i przyjdą owoce takie jak Kozubal, Mońka, czy wcześniej Moder - powiedział nam wieloletni kapitan Lecha, mistrz Polski z 2010 r. Bartosz Bosacki.

Michał Białoński, Polsat Sport: Lech Poznań zdobył mistrzostwo Polski po raz trzeci w ciągu pięciu lat. Jako trzeciemu zawodnikowi w historii pod względem liczby występów w “Kolejorzu”, Panu również należą się gratulacje. Liczba punktów, jaką zdobyła drużyna Nielsa Frederiksena nie jest imponująca, ale sezon był szalony, wyrównany i na jego końcu Lech punktował najlepiej. Czy obecny zespół jest gotowy na awans do Ligi Mistrzów?
Bartosz Bosacki, były obrońca reprezentacji Polski i Lecha Poznań, w którym rozegrał 320 meczów: Na pewno awans nie jest łatwym zadaniem, o czym przekonali się poprzedni mistrzowie Polski. Wierzę, że Lech ma na tyle dużo doświadczenie i prezentuje na tyle wysoki poziom, że jego szansa na Ligę Mistrzów jest duża. Tym bardziej, dzięki rozstrzygnięciom w Austrii będzie rozstawiony w każdej fazie eliminacji.
To prawda, dzięki temu, że mistrzem został LASK Linz, który w rankingu UEFA ma mniej punktów od Lecha.
To jest spory plus, ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że nawet to nie gwarantuje awansu do Champions League. Przecież wielokrotnie było tak, że niżej rozstawiony zespół robił niespodziankę, sprawiając kłopoty faworytowi, ale trzymam kciuki za Lecha. Wierzę, że ta misja jest możliwa i upragniona Liga Mistrzów do Poznania, do Polski trafi po długiej przerwie. Ale mam też świadomość, że gdyby to się skończyło na dobrym graniu w Lidze Europy, to nie mielibyśmy prawa narzekać, bo poziom jest adekwatny.
Łatwiej byłoby o zdobywanie punktów?
Zdecydowanie tak, byłoby też dużo więcej radości, możliwości na nowe doświadczenia. Liga Mistrzów jest bardzo mocna. Ja zawsze wychodzę z założenia, że jeśli spadać, to z wysokiego konia. Trzeba sobie jednak zadać pytanie, czy Lech jest dzisiaj gotowy na Ligę Mistrzów. Oczywiście, trzeba o nią walczyć, ale jak się nie uda, to nikt nie powinien robić tragedii, tylko postarać się o dobry wynik w Lidze Europy, na co Lech ma dziś potencjał. Mam tylko nadzieję, że latem nie dojdzie do wyprzedaży. Trzeba utrzymać zespół, wzmocnić go i zadbać o zdrowie piłkarzy. Stworzyć drużynę, która poradzi sobie na wszystkich frontach, tak jak w minionym sezonie, choć Ekstraklasa nie była ostatnio bardzo wymagająca. Nie trzeba było zebrać dużo punktów, żeby zostać mistrzem Polski.
Wystarczyło 60 pkt. Rok temu taki dorobek nie dałby miejsca na podium, bo trzecia Jagiellonia miała 61 pkt.
Ale chwała piłkarzom za to, że i tak wyprzedzili wszystkich. Mam na myśli jednak stworzenie zespołu, który będzie skuteczny w lidze, europejskich pucharach i w Pucharze Polski.
Jakie pozycje wymagają wzmocnienia? Tomaszowi Hajcie brakuje szybkich zawodników w ofensywie Lecha, na skrzydłach, którzy by zrobili różnicę podczas kontrataków. W IV rundzie eliminacji warto chyba postawić na uważną defensywę i szybkie wypady?
Oczywiście, na każdej pozycji można poszukać wzmocnień, ale myślę, że skrzydła są dziś najmniejszą bolączką Lecha. Bardziej bym się zastanawiał nad tym, co się wydarzy, jeśli - nie daj Boże - Ishak odniesie kontuzję, albo dotknie go spadek formy i straci obecną skuteczność. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że swoją skutecznością dołożył dużo do mistrzostwa i jakości Lecha.
Dlatego niewątpliwie szukałbym napastnika, ale też w Akademii Lecha jest tylu zdolnych piłkarzy, którzy coraz głośniej pukają do pierwszej drużyny. Oni mogą iść śladami Wojciecha Mońki, który wszedł do zespołu i z miejsca stał się jego ważną postacią. Dlaczego kolejni młodzi nie mieliby dostawać szansy w pucharach? Wtedy ich postęp byłby jeszcze większy, niż jedynie poprzez występy w lidze. Tak samo motywacja byłaby dużo większa. Ale to już jest na głowie trenera i jego sztabu, jak wprowadzać tych młodych.
Pewne jest jedno: jeśli do tego zespołu miałby dojść ktoś z zewnątrz, to musi stanowić realne wzmocnienie. Nie tylko piłkarskie, ale też pod względem charakteru, by pociągnąć młodych chłopaków od strony nie tylko czysto sportowej, ale też mentalnej.
Czy Luis Palma jest wart 2,5 mln euro, które trzeba wydać na wykupienie go z Celticu?
Gdy na początku pojawiała się cena 4 mln euro, to powiedziałem, że nie. Ale gdy zeszło do 2,5 mln euro, to zacząłbym się nad tym zastanawiać. Nie znam stanu finansów Lecha, ale jeżeli go stać, to Luis na pewno jest wartościowym piłkarzem. Patrząc na sprawę czysto biznesowo, to przy zakupieniu go za 2,5 mln euro, jest szansa na sprzedanie go z zyskiem po wypromowaniu go w europejskich pucharach. Gdyby się go kupiło za 4 mln euro, plus opłacenie kontraktu piłkarza, to sprzedanie go za 5-6 mln euro byłoby zadaniem ciężkim. Natomiast 2,5 mln euro na Palmę, to mogą być dobrze wydane pieniądze.
Czy Antoni Kozubal jest gotów na ewentualny transfer do Borussii Dortmund, a Wojciech Mońka - do Atalanty Bergamo?
Myślę, że tak. Kozubal gra trochę więcej niż Mońka.
Rozegrał 3957 minut, najwięcej oprócz bramkarza Bartosza Mrozka. Wyrósł na największy filar Lecha, to dosyć zaskakujące?
Tak i to kolejny przykład na to, że prawie nikt nie traktował Kozubala jako piłkarza wiodącego, dopóki Radosław Murawski był zdrowy. Gdy Murawski złapał kontuzję i wypadł na rok, wskoczył Kozubal i został pełnoprawnym zawodnikiem, który się jak najbardziej sprawdza.
Dlatego byłbym ostrożny ze wzmocnieniami z zewnątrz, tylko w pierwszej kolejności spojrzałbym na tych zawodników, którzy są w Akademii Lecha. Również przy szukaniu alternatywy dla Ishaka. To bezpieczniejsze rozwiązanie niż ściąganie kogoś za wielkie pieniądze, bo to buduje frustracje: “Ten ma grać, a ten nie”.
Kozubal, Mońka sprawdzili się. Nie mniej niż wcześniej Moder, który po dziewięciu miesiącach występów w Ekstraklasie został wytransferowany za 11 mln euro. To dowodzi, że w Lechu jest spory potencjał ludzki, trzeba tylko tej młodzieży dać szansę! Owszem, można kupować takich piłkarzy jak Palma, który jest realnym wzmocnieniem, a nie uzupełnieniem. Uzupełniać skład można swoimi, a przecież utrzymanie Akademii kosztuje sporo, więc trzeba jej pracę wykorzystać.
Istnieje ryzyko odejścia Bartosza Mrozka, który był jednym z lepszych bramkarzy w lidze. Jednym z kandydatów na jego zastąpienie jest Mateusz Lis z Goeztepe Izmir.
Patrząc wstecz, to dziurę po ewentualnym odejściu Mrozka można załatać. O perspektywie odejścia Mrozka mówi się już od dłuższego czasu, więc Lech ma zapewne pomysł na wyjście z tej sytuacji, ale z drugiej strony, nikomu nie odbieram możliwości pójścia do Borussii Dortmund czy do Atalanty, czy gdziekolwiek indziej, bo tym piłkarzom daje to rozwój sportowy i finansowy, choć dzisiaj w Lechu na pewno pod względem finansów nie jest źle. Wydaje mi się, że cała trójka: Mrozek, Mońka, Kozubal, mając w perspektywie możliwość grania o Ligę Mistrzów w Lechu Poznań, nie będzie miała takiego ciśnienia w kierunku odejścia, jakie miał w zeszłym roku Alfonso Sousa, który dostał lepszą propozycję z Turcji.
Trio wychowanków, Polaków, związanych z Lechem łatwiej jest zatrzymać właśnie dzięki perspektywie gry w Lidze Mistrzów. Ja bym inwestował w młodych, choć to oni będą podejmowali decyzję. Muszą sobie wypisać na kartce plusy i minusy, policzyć, jak to wygląda. Sądzę, że aspekt bycia Polakiem, związanym z Poznaniem, z Lechem, bycia Poznaniakiem jest bardzo ważny w budowaniu stabilnej drużyny.
Przejdź na Polsatsport.pl



