Wieczysta o krok od Ekstraklasy! Kwiecień chciał do Wisły. Nie rozmawia z Moskalem
Jeszcze "wczoraj" Wieczysta miała zniknąć z mapy profesjonalnej piłki w Polsce, bo jej właściciel Wojciech Kwiecień jedną nogą był już w ukochanej Wiśle Kraków. Piłkarze Kazimierza Moskala rozglądali się za nowymi klubami, ale dzisiaj stoją u bram Ekstraklasy. Do awansu potrzebują pokonania Chrobrego Głogów w niedzielę, na stadionie, a jakże, Wisły.


Kazimierz Moskal po barażu Wieczysta - Polonia Warszawa

Mariusz Pawlak po barażu Wieczysta - Polonia Warszawa
Najnowsze przygody Wieczystej i Moskala dowodzą, jak przewrotna potrafi być piłka.
Na początku kwietnia, po dwóch porażkach z rzędu ze Stalą Mielec i ŁKS-em, Wieczysta miała już zwalniać Kazimierza Moskala. Trener został, bo nie znaleziono nikogo lepszego na jego miejsce. Na dodatek rany po Gino Lettierim, który był kaprysem Wojciecha Kwietnia, za który zresztą prezes bił się w piersi, były zbyt odczuwalne.
Dziś Moskal doprowadził dzielnicowy klub do podwojów Ekstraklasy. Stawka niedzielnego barażu z Chrobrym to awans do elity, wyceniany na co najmniej 14 mln zł wpływów z praw telewizyjnych, a doliczając te marketingowe, to śmiało można mówić o 20 mln. Takiego skarbca nie ma nawet w finale Pucharu Polski.
Moskal realizuje swój plan w ekstremalnych okolicznościach. Niby ma wspaniałą kapelę, z wieloma wirtuozami, vide Semedo, Feiertag, ale jeszcze kilka tygodni temu orkiestra ta grała nutę rodem z Titanica. Wojciech Kwiecień prowadził zaawansowane negocjacje o zainwestowaniu w Wisłę Kraków, miał ze sobą zabrać dyrektora sportowego Sławomira Peszkę i czterech najlepszych piłkarzy. Szatnia Wieczystej dostała nieoficjalnie sygnał z góry, że może rozglądać się za nową robotą. Klub miał funkcjonować, ale już nie za bajońskie sumy, w niższych ligach. Kwiecień zniknął z meczów Wieczystej. Ostatecznie do mariażu nie doszło. Ale Kazimierz Moskal ani żaden z jego piłkarzy nie dostał od "bossa" jasnego przekazu: "Wracam na pokład, robimy awans i podbijamy Ekstraklasę". Zamiast tego, w mediach pojawiały się spekulacje, że skoro nie udało się z Wisłą, to Kwiecień ze swymi milionami dołączy do Górnika Zabrze lub GKS-u Katowice.
Klub z Chałupnika nigdy nie zdementował tych doniesień.
ZOBACZ TAKŻE: Klamka zapadła! PZPN wydał komunikat ws. Wieczystej
Kazimierz Moskal dziękuje zespołowi za determinację. Wojciech Kwieceń milczy
Wbrew temu chaosowi, Moskalowi udało się zmobilizować szatnię do tego stopnia, że Wieczysta pokonała w półfinałowym barażu Polonię Warszawa 3-2, choć przez całą drugą połowę musiała sobie radzić bez wykluczonego Aleksandara Djermanovicia.
- Każdy zawodnik jest inaczej skonstruowany i pewne rzeczy inaczej przyjmuje, odbiera. Na pewno od zamieszania wokół klubu nie mogliśmy się odciąć. W dzisiejszych czasach nie sposób się odciąć od medialnych doniesień, bez względu na to, na ile są one prawdziwe. Cieszę się, że zawodnicy zareagowali w ten sposób, a jak to się skończy, to zobaczymy. Z panem Kwietniem nie rozmawialiśmy na ten temat - powiedział trener Moskal.
- Chciałem podziękować moim zawodnikom za determinację, jaką się wykazali. Grać ponad 45 minut w osłabieniu i na dodatek strzelić wtedy bramkę, nie jest łatwo. Trzeba było mieć dużo samozaparcia i determinacji - dodał szkoleniowiec Wieczystej.
Wieczysta wróciła do Krakowa
"Żółto-Czarni" odetchnęli dzięki temu, że po miesiącach tułaczki i podejmowaniu rywali w Sosnowcu, mogli wrócić do Krakowa, by gościć na stadionie Wisły. W czwartkowy wieczór na trybuny przyszło siedem tysięcy kibiców, byłoby ich znacznie więcej, ale tylko tyle przygotowano biletów. W cenie jednej złotówki, bo fiskus nie pozwala na rozdawanie ich za darmo.
- Cieszymy się z powrotu. Atmosfera w Krakowie jest zupełnie inna, było sporo kibiców. Chwała im za to, że nas dopingowali. Głośne doping kibiców Polonii nie deprymował, poprawiał atmosferę meczu - chwalił otoczkę meczu Kazimierz Moskal.
Stefan Feiertag i bramka "stadiony świata"
17 września 2024 r. Stefan Feiertag strzelił zwycięską bramkę dla ŁKS-u w meczu z Wisłą Kraków. Między innymi przez to kilka dni później, zupełnie przedwcześnie i nie za własne winy, Kazimierz Moskal został zwolniony z "Białej Gwiazdy". W czwartkowy wieczór przy Reymonta Feiertag zdobył dwa gole dla Wieczystej, zwłaszcza tę zwycięską na 3-2, z gatunku "stadiony świata". Tym razem 24-latek z Austrii pomaga Moskalowi wrócić do Ekstraklasy.
Trener Polonii Mariusz Pawlak był niepocieszony po drugim z rzędu przegranym półfinale barażu. Porażka 2-3 z Wieczystą przykryła radość po awansie do barażów kosztem utytułowanego Ruchu Chorzów.
- Chcielibyśmy lepiej funkcjonować we własnym polu karnym, bo za dużo bramek tracimy w ten sposób. Jak się pewne rzeczy zmienią, to będziemy grać o pierwsze czy drugie miejsce w 1 lidze. Od 1996 r., gdy zawitałem jako młody człowiek na Konwiktorską, to zmienił się prezes, dwa zadaszenia na trybunie i trzeciej rzeczy niestety nie ma - rozkładał ręce opiekun "Czarnych Koszul".
Wieczysta, bez oglądania się na to, co będzie dalej, prze do Ekstraklasy. Jeśli w niedzielę na stadionie Wisły pokona Chrobrego
- W niedzielę graliśmy z Chrobrym mecz ligowy (był remis 1:1 – przyp. red.), więc wiemy, że na pewno jest to zespół zdeterminowany. Pewne jest także to, że czeka nas spektakularny awans jednej z drużyn do Ekstraklasy, bo ani Chrobry, ani Wieczysta w niej nie grały. Ale trzeba być pod wrażeniem tego, co Chrobry zrobił w tym sezonie w 1. lidze. Moim zdaniem był największą pozytywną niespodzianką - nie kryje Kazimierz Moskal.
Bez względu na to, kto się dostanie do rodzimego piłkarskiego raju, czekają go turbulencje związane z brakiem macierzystego stadionu na miarę Ekstraklasy. Dopiero cztery dni temu Komisja Odwoławcza ds. Licencji Klubowych PZPN przyznała Wieczystej licencję na Ekstraklasę i to z nadzorem prawnym i infrastrukturalnym na Stadionie Miejskim w Krakowie.
Chrobrego Głogów czekają czterdziestokilometrowe wycieczki do Lubina na stadion Zagłębia. Wieczysta na Reymonta w Krakowie ma tylko sześć kilometrów. Pytanie tylko, czy na stadion Wisły nie będzie miał bliżej Szachtar Donieck, jeśli zapragnie tam grać w Lidze Mistrzów? W ubiegłym sezonie Ukraińcy korzystali z obiektu Wisły, zimą zadbali o murawę, za wszystko godnie płacili Wiśle i miastu. Wieczysta musiała wynieść się do Sosnowca.
Na własny, spełniający wymogli stadion Wieczysta nie ma co liczyć w perspektywie nawet kilkunastu lat. Tym bardziej, że referendum wyrzuciło z magistratu jej byłego piłkarza - prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego.
Przejdź na Polsatsport.pl