Pokonali Polskę, teraz mierzą się z krytyką. "Nie zrobiliśmy niczego złego"
Piłkarska reprezentacja Szwecji rozpocznie 15 czerwca - meczem z Tunezją - udział w MŚ 2026. Tuż przed mundialem "Niebiesko-Żółci" mierzą się, dość nieoczekiwanie, z falą krytyki za sposób, w jaki dostali się na turniej.
Drużyna prowadzona przez Grahama Pottera miała za sobą bardzo nieudane eliminacje. Szwedzi zajęli ostatnią, czwartą lokatę w grupie B, w której rywalizowali ze Szwajcarią, Kosowem oraz Słowenią. Bilans czterech porażek i dwóch remisów nie dawał im nadziei na bezpośredni awans, jednak ekipa ze Skandynawii otrzymała dodatkową szansę w walce o mundial dzięki dobrym występom w Lidze Narodów.
ZOBACZ TAKŻE: Wzmocnienie reprezentacji tuż przed MŚ 2026? Nagle zmienił zdanie!
Następnie, w dwuetapowych barażach, "Niebiesko-Żółci" pokonali najpierw Ukrainę (3:1), a potem Polskę (3:2) i to oni wywalczyli awans na rozgrywany w Ameryce Północnej turniej.
"To była jedna z najmniej zasłużonych kwalifikacji na mistrzostwa świata w tym stuleciu" - napisał o Szwedach magazyn "The Athletic", dodając, że takie przypadki sprawiają, iż FIFA powinna zastanowić się nad tym, czy system eliminacji nie wymaga korekty.
Graham Potter, szkoleniowiec reprezentacji Szwecji, odniósł się do tej fali krytyki na konferencji prasowej przed towarzyskim meczem z Norwegią.
- Każdy ma prawo do swojej opinii i nie przeczę, że ktoś może to tak postrzegać, biorąc pod uwagę jedynie naszą grę w eliminacjach. Ale jako drużyna nie zrobiliśmy niczego złego, nie złamaliśmy żadnych zasad. System kwalifikacji sprawił, że mogliśmy rozegrać dwuetapowe baraże, w których wygraliśmy z dobrymi przeciwnikami, czyli Ukrainą i Polską, co ostatecznie dało nam prawo gry w MŚ 2026 - skomentował Potter, cytowany przez dziennik "Aftonbladet".
Szwedzi trafili na mundialu do grupy F, w której zmierzą się kolejno z Tunezją, Holandią i Japonią.
Przejdź na Polsatsport.pl
