Przegrała z Chwalińską, a potem przemówiła. Takie słowa o Polce
Wierzcie mi, nie jest łatwo z nią grać - powiedziała francuska tenisistka Diane Parry po porażce z Mają Chwalińską w 1/8 finału French Open. Polka w Paryżu sprawia niespodziankę za niespodzianką.

Pochodząca z Dąbrowy Górniczej Chwalińska dopiero po raz trzeci występuje w zasadniczej części wielkoszlemowego turnieju. W 2022 roku była w 2. rundzie Wimbledonu, a w 2025 przegrała pierwszy mecz w Australian Open.
ZOBACZ TAKŻE: Życiowy sukces Chwalińskiej, a to nie koniec świetnych wieści. Gigantyczny awans
Chwalińska, która w rankingu zajmuje 114. miejsce, jest już pewna, że po French Open pierwszy raz znajdzie się w najlepszej setce listy WTA. Wirtualnie plasuje się teraz na 49. pozycji.
W 1. rundzie tegorocznych zmagań w Paryżu Polka wygrała z mistrzynią olimpijską Chinką Qinwen Zheng 6:4, 6:0, następnie w takim samym stosunku z rozstawioną z numerem 23. Belgijką Elise Mertens, a w 3. rundzie pokonała Greczynkę Marię Sakkari 1:6, 6:3, 6:2.
Teraz z jej kombinacyjną grą, bogatą w zagrania w głąb kortu, skróty i loby nie poradziła sobie Parry, która uległa 3:6, 2:6.
- To była dla mnie świetna okazja, więc jestem rozczarowana, ale gratuluję rywalce. Zagrała dobry mecz, na swoich warunkach, a ja nie byłam wystarczająco dobra - powiedziała Parry.
Francuzka od początku popełniała bardzo dużo niewymuszonych błędów. W samym pierwszym secie miała ich aż 21, a łącznie uzbierała 38. Chwalińska natomiast miała w meczu takich pomyłek zaledwie 14.
- Starałam się zaadaptować, ale grało się ekstremalnie trudno. Piłki odbijały się bardzo wysoko. To było coś zupełnie innego, niż to do czego przywykłam w ostatnich meczach. Mniej więcej wiedziałam, co może się dziać, ale wierzcie mi, nie jest łatwo z nią grać. Nie potrafiłam znaleźć rozwiązania na jej grę - przyznała Francuzka.
- Była bardzo solidna. Myślę, że jest bardzo bystrą tenisistką. Zawsze stara się uderzać piłki inaczej, więc było mi bardzo trudno cokolwiek przewidzieć. Jestem bardzo zmęczona i to efekt jej gry - dodała.
Wydawało się, że Parry będzie miała wsparcie publiczności. Kibice jednak poza krótkim momentem na początku drugiego seta nie byli zbyt aktywni. Tenisistka jednak nie ma o to żalu.
- Teoretycznie atmosfera mogła wytrącić ją (Chwalińską) z równowagi, ale ona się nią w ogóle nie przejmowała. Była bardzo pewna siebie, wiedziała dokładnie jak grać. To ja nie mogłam rozpalić publiczności - powiedziała.
Przejdź na Polsatsport.pl
