Słodko-gorzki początek Polek w MŚ w koszykówce 3x3. Teraz trzeba wygrywać
W samym sercu Warszawy rozpoczęły się mistrzostwa świata w koszykówce 3x3, które w tym roku w Polsce są jedną z największych imprez sportowych. O medalach zdobytych przed własną publicznością marzą także reprezentanci Polski, a jako pierwsze turniej rozpoczęły nasze panie. We wtorek zanotowały zwycięstwo z Madagaskarem i przegraną z Czechami, ale wciąż zachowują szanse na wyjście z grupy.

Anna Pawłowska: W koszykówce 3x3 nie możemy długo rozpamiętywać meczów

Weronika Telenga: Dostałyśmy kubeł zimnej wody, ale nie zwieszamy głów

Aleksandra Zięmborska: Nie wpadało, a ciężko się gra bez "dwójek"

Weronika Telenga: Zależało nam na tym, by dobrze zacząć MŚ i to się udało

Anna Pawłowska: Cieszę się, że utrzymałyśmy koncentrację i nie było tu niespodzianki
Polki do turnieju przystąpiły bardzo zmotywowane, tym bardziej, że w ostatnich latach nasza reprezentacja osiąga coraz lepsze wyniki. Pierwszym dużym sukcesem Biało-Czerwonych był brązowy medal mistrzostw Europy w 2022 roku, a w ubiegłym sezonie nasze zawodniczki były czwarte w mistrzostwach świata. Nic więc dziwnego, że przed własną publicznością chcą co najmniej powtórzyć sukces, a najlepiej… stanąć na podium!
– Oczywiście marzymy o medalu. W zeszłym roku byłyśmy bardzo blisko i zabrakło nam tego jednego dobrego meczu, czyli półfinału z Mongolią. Mam nadzieję, że teraz, grając przed własną publicznością, uda nam się zrobić kolejny krok – mówiła przed turniejem Anna Pawłowska, która ostatecznie znalazła się w turniejowej czwórce obok Aleksandry Zięmborskiej, Klaudii Gertchen i Weroniki Telengi.
W tegorocznym turnieju mistrzostw świata Biało-Czerwone trafiły do trudnej grupy razem z Holenderkami (bronią tytułu mistrzowskiego), mocno grającymi Czeszkami i Azerkami oraz Madagaskarem. W przypadku awansu do fazy pucharowej otwiera się poważna szansa walki o medale, ale… nie jest to takie proste.
– Myślę, że Czechy i Madagaskar są zespołami na naszym poziomie i wierzę, że jesteśmy w stanie wygrać oba te mecze. Z kolei Holandia i Azerbejdżan to już bardzo silne drużyny, pełne świetnych zawodniczek, więc tutaj czeka nas naprawdę trudne wyzwanie. Holandia to przecież wielokrotne mistrzynie świata i Europy, ale właśnie dlatego będziemy chciały je czymś zaskoczyć i powalczyć o jak najlepszy wynik – oceniała Gertchen.
Biało-Czerwone na początek turnieju musiały zmierzyć się z Madagaskarem, czyli teoretycznie najsłabszym grupowym rywalem. Choć zespół z Afryki robił, co mógł, to jednak widać było, że to Polki będą prowadzić grę w tym spotkaniu. Szybko wypracowały przewagę, którą cały czas powiększały. W pewnym momencie prowadziły już 16:6 i tylko katastrofa mogła sprawić, że przegrałyby to spotkanie. Biało-Czerwone kontrolowały sytuację na boisku i wolały zachować siły na drugi, bardziej wymagający mecz z Czeszkami (one przegrały na inaugurację z Holandią 8:12). Ostatecznie zwyciężyły 20:10 i wykonały swój plan. – Wykorzystałyśmy nasze atuty, teraz mamy chwilę przerwy i chcemy wygrać drugie spotkanie – rzuciła po pierwszym spotkaniu Zięmborska.
Zgodnie z przewidywaniami mecz z Czeszkami był dla Polek dużo trudniejszy. Na początku rywalki mocno broniły, dzięki czemu wyszły na kilkupunktowe prowadzenie. Z czasem biało-czerwone poprawiły się, a po kolejnym celnym rzucie Zięmborskiej było 5:5. Mimo agresywnej
obrony Czeszek, nasze zawodniczki zaczęły budować przewagę i prowadziły już 11:8! Niestety rywalki zaczęły trafiać za dwa punkty i, jak to w koszykówce 3x3 bywa, prowadzić zaczęły Czeszki (12:13). Potem przeciwniczki Polek dorzuciły kolejny punkt i gospodynie na trzy sekundy przed końcem meczu musiały próbować rzutu za dwa. Niestety, Pawłowska spudłowała i w drugim meczu nasze zawodniczki przegrały 12:14.
– Wiedziałyśmy, że Czeszki grają agresywnie. Cóż, wkurzyłam się, chciałabym jeszcze raz wyjść na ten mecz, bo mogłyśmy zrobić więcej. Szkoda, że nie wpadały nam proste dwójki. Taki jest jednak sport, a tym bardziej nieprzewidywalna koszykówka 3x3. Tutaj każdy może wygrać z każdym i zrobimy wszystko, żeby zwyciężyć w dwóch ostatnich spotkaniach – skomentowała po meczu Gertchen.
Polki, które zajmują po pierwszych dwóch meczach trzecie miejsce w grupie, oczywiście liczą na punkty w kolejnych spotkaniach oraz na gorący doping polskich kibiców. – Gramy na placu Defilad, a na taki turniej chyba nie można było wybrać lepszej lokalizacji niż centrum Warszawy. Każdy turysta, który przyjeżdża do stolicy, od razu kieruje się pod Pałac Kultury i robi tam zdjęcia. Wszystkie drużyny, które do nas przyjadą, na pewno będą zachwycone tym miejscem. Jesteśmy w samym sercu miasta, więc może zdarzyć się tak, że ktoś przypadkiem zobaczy fragment meczu na telebimie, zainteresuje się, wejdzie do hali i zakocha się w koszykówce 3x3. Bardzo bym chciała, żeby właśnie tak było – zaprasza Aleksandra Zięmborska.
W środę rywalizację w mistrzostwach świata 3x3 rozpoczną także panowie. W reprezentacji Polski znaleźli się Przemysław Zamojski, Marcel Ponitka, Michał Sokołowski i Adam Waczyński, który ostatecznie zdecydował się spróbować swoich sił w koszykówce 3x3. Ich pierwszymi rywalami będą Mongolia oraz Łotwa, a oprócz tego zmierzą się z Czechami i Stanami Zjednoczonymi. – Ale jeśli uda nam się ją przejść, to droga do strefy medalowej faktycznie będzie otwarta – mówi Zamojski, czyli absolutna legenda polskiej koszykówki 3x3. – Chcemy zdobyć złoty medal i jeśli tylko pojawi się szansa na zwycięstwo w turnieju, zrobimy wszystko, aby ją wykorzystać. Najważniejsze jest jednak to, by dobrze zaprezentować się przed własną publicznością. Zarówno my, jak i nasza kobieca reprezentacja, mamy nadzieję zameldować się w strefie medalowej.
Przejdź na Polsatsport.pl