Iwanow: Wszyscy (już) znają Maję. I kochają

Bożydar IwanowTenis

Sport uwielbia takie historie. My, Polacy, też je ubóstwiamy. Bohaterowie nieoczekiwani, na których nikt wcześniej nie stawiał, do tego tak normalni, naturalni, budzący tylko dobre uczucia, z nieprawdopodobną i tak rzadko spotykaną dziś skromnością oraz aurą dobroci błyskawicznie zdobywają nasze serca.

Kobieta w jasnej bluzce z krótkim rękawem, trzymająca puchar i patrząca w stronę obiektywu, z uśmiechem na twarzy.
Maja Chwalińska została wicemistrzynią French Open

Nawet jeden z największych i najbardziej rozchwytywanych polskich artystów Dawid Podsiadło oddał jej hołd podczas swojego – oczywiście wyprzedanego na pniu - koncertu. To świadczy o tym fenomenie. Nie słyszałem, aby wcześniej poświęcił jakiemuś sportowcowi czas.

 

ZOBACZ TAKŻE: Pięciosetowa bitwa w finale Rolanda Garrosa. W końcu tego dokonał!


Jeśli wiąże się z tym jakaś smutna historia, z happy endem świadczącą o sile ducha, tym bardziej budzi to nasz podziw. I nic w tym dziwnego. Nie czekamy na takie wydarzenie. Ono się dzieje. Dlatego też trudno przewidzieć, kiedy znowu powstanie kolejna taka bajka, która chęć nie zakończyła się idealnie, i tak jest baśnią, w której nie ma ani jednego gorszego odcinka.


Trudno mi powiedzieć, jak jest w innych krajach, pewnie podobnie, ale nasze społeczeństwo tęskni za herosami. Czy dziś mamy ich na pęczki? Nad kondycją naszego sportu można się pochylać i pewnie zdania w tej kwestii będą podzielone. Ale umówmy się: dwudziestu sportowców, którzy pożerają naszą wyobraźnie i nie mogliby spokojnie poruszać się po ulicach, nie mamy. Ostatnie plebiscyty "Przeglądu Sportowego" mogłyby podlegać ciekawym badaniom. Wyboru dokonują kibice, a nie eksperci, więc trudno z nimi polemizować.


Za 2025 rok statuetkę otrzymała kajakarka górska Klaudia Zwolińska, za 2024 nasze jedyna złota medalistka letnich igrzysk Aleksandra Mirosław. To przedstawicielki dość oryginalnych dyscyplin. Seryjnie zdobywane mistrzostwa świata żużlowca Bartosza Zmarzlika (wygrał tylko raz w 2019 roku) jakby nam spowszedniały. A Wimbledon zdobyty przez Igę Świątek (Sportowiec Roku 2022 i 2023) w ostatniej edycji londyńskiego turnieju? Wystarczył "tylko" do drugiego miejsca. Czy gdyby polska rakieta numer 1 i niedawna liderka rankingu nie miała wcześniej na koncie czterech triumfów podczas French Open i wygranej w US Open, sięgając po zwycięstwo w Londynie, nie zwyciężyłaby w kolejnym Plebiscycie w cuglach?


Gdybyśmy dziś przeprowadzili głosowanie, wiadomo, kto by wygrał. Sam, bez względu na to, co wydarzy się do końca roku, już dziś zapewniam, że oddam swój głos na Maję. Zbliżający się wielkimi krokami Wimbledon jeszcze mocniej będzie wpływał na wyobraźnię Polaków. Ale pozostając w tym zachwycie, nie bądźmy za chwilę okrutni. Chwalińska nie będzie grała zawsze tak fantastycznego turnieju, a może nie zagra już takiego w ogóle. Nasze oczekiwania i nogi muszą pozostać na ziemi, a głowa nie bujać w obłokach.


Miłość jest najpiękniejsza, gdy znajdujemy się w mniej przyjemnych chwilach niż te w Paryżu. Także na kortach imienia Rolanda Garrosa.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie