Wimbledon: Rozkosz także w telewizji 

Tomasz TomaszewskiTenis

W zeszłym roku po raz pierwszy od prawie 150 lat zrezygnowano w Wimbledonie z sędziów liniowych. Zastąpił ich elektroniczny system wywoływania autów. Szkoda, bo sędziowie liniowi tworzyli atmosferę, byli częścią spektaklu.

Dłoń z pędzlem zbliża się do okrągłego logo Wimbledonu.
fot. AFP
"Wimbledon w telewizji to rozkosz, także dla tych, którzy nie interesują się tenisem" - pisze Tomasz Tomaszewski.

Ubrani w eleganckie stroje zaprojektowane przez Ralpha Laurena odzwierciedlali przekrój angielskiego społeczeństwa. Pamiętam Hindusa w turbanie, który stał się tak znany, bo udzielał wywiadów w prasie, pamiętam starszą tęgawą panią stojącą z tyłu na linii, która troszkę niezdarnie starała się uniknąć zderzenia z szybko pędzącą piłką po serwisie. Wraz z nimi odeszła pewna epoka.

 

ZOBACZ TAKŻE: Tomasz Tomaszewski: Halo, tu Wimbledon


Podobnie jest z tradycją, zgodnie z którą przegrywający czekał na zwycięzcę i razem schodzili z Centre Court. Zatrzymywali się na krótko przed lożą królewską i lekko skłaniali głowę, a panie dygały. Teraz jest inny zwyczaj, rytuał wywiadu po meczu, a ten, kto przegrał - szybko, po angielsku opuszcza kort centralny. Wywiady tuż po meczu zresztą świetnie zastąpiły tamtą, trącą nieco myszką tradycję i same w sobie stały się ciekawym spektaklem.  


Loża królewska, jej skład też jest inny niż przed laty. Kiedyś zasiadali w niej przedstawiciele prawdziwych brytyjskich elit: członkowie dworu, głowy państw, pisarze, artyści i wybitni sportowcy. Wraz z pojawieniem się Meghan, a w ślad za nią influencerów i paparazzi, Royal Box stał się bardziej plebejski, tracąc swój dawny splendor. Kiedy my, dziennikarze obsługujący Wimbledon, dostajemy codziennie listę osób, które w niej zasiądą, na próżno szukać znanych nazwisk, może poza paroma. 


Wreszcie sam kort - drewniany i obrośnięty dzikim winem, tworzył niezwykłą scenerię. Cisza kortu centralnego, słychać było tylko dźwięk piłki na strunach rakiety, niosący się echem, a potem szmer publiczności. Akustyka może już nie jest taka jak kiedyś, ale nowy, szary beton Centre Court jest znów pokryty dzikim winem.


Poranny zapach świeżo skoszonej trawy, sugestywna sceneria, truskawki, białe stroje, ceremonia wręczenia nagród. Kiedy w zeszłym roku księżna Walii wręczała srebrną paterę Venus Rosewater Dish Idze Świątek, realizator pokazał dyskretnie tylko uciekający profil pięknej kobiety, tak, jakby nie chciał eksponować jej poważnej choroby. Po ceremonii kamery pozwoliły nam być przez chwilę za kulisami Centre Court. Była także tradycyjna prezentacja trofeum z balkonu domku klubowego.

 

Realizacja telewizyjna Wimbledonu to artyzm i perfekcja - referencja dla programów sportowych. Muzyka i obraz, zieleń kortów, białe stroje tenisistów, wzgórze Aorangi i wielki ekran dla tych, którzy nie mogą sobie pozwolić na bilet na główne areny. Są oczywiście zbliżenia twarzy graczy, są przenikania, zwolnione tempo, nieostrości. Wimbledon w telewizji to rozkosz, także dla tych, którzy nie interesują się tenisem. 


Zobacz więcej od Tomasz Tomaszewski

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie