Hegemon pokazał klasę. Druga porażka polskiej drużyny w europejskich pucharach
Panthers Wrocław doznali drugiej porażki w tegorocznych rozgrywkach AFLE - The League Europe. Podopieczni trenera Dave'a Likinsa, grający przez większą część meczu bez lidera ofensywy, Dawida Brzozowskiego, ulegli w Duesseldorfie 7:48 niemieckim hegemonom, Rhein Fire.

Spotkanie zapowiadano jako hit pierwszej fazy sezonu. Ekipa z Dolnego Śląska po sześciu rozegranych meczach miała znakomity bilans 5-1, natomiast prowadzące w tabeli konferencji północno-zachodniej Rhein Fire legitymowało się bilansem 4-1. Niemcy to zresztą prawdziwy hegemon europejskich boisk. Dość powiedzieć, że to właśnie drużyna Fire w sezonach 2023 i 2024 dwukrotnie sięgała po mistrzostwo European League of Football!
ZOBACZ TAKŻE: Pogrom we Florencji. Znakomity mecz Panthers Wrocław w AFLE - The League Europe
Historyczne starcie "Panter" z zespołem z Duesseldorfu lepiej zaczęli gospodarze, którzy po niespełna pięciu minutach od rozpoczęcia meczu wykorzystali trzecią próbę &6, zaliczając - po krótkim podaniu na środek - przyłożenie autorstwa Jonathana Scotta. Chwilę później celnym kopnięciem z podwyższenia popisał się Sebastian van Santen i Niemcy prowadzili 7:0. Wrocławianie zdołali odpowiedzieć jeszcze w pierwszej kwarcie. Cztery minuty przed końcem tej części spotkania, przy drugiej próbie &GOAL, Jameson Wang, który nie zdołał wypatrzeć znajdującego się na czystej pozycji partnera, zdecydował się na indywidualną akcję, którą - mimo rozpaczliwych prób ze strony Rhein Fire - zakończył touchdownem! Po chwili z podwyższenia trafił Jakub Ciurkot i na tablicy widniał remis 7:7. Niestety dla podopiecznych trenera Dave'a Likinsa, ostatnie słowo w tej kwarcie należało do zespołu z Niemiec. Niespełna dwie minuty przed przerwą kapitalnym dalekim rzutem przy pierwszej próbie &10 popisał się Kenji Bahar, a Adam Lary nie zdołał upilnować Kaylona Geigera, który zaliczył przyłożenie. Punkt z podwyższenia dołożył jeszcze - po raz drugi w tym meczu - van Santen i Panthers znów musieli gonić utytułowanych rywali.
W drugiej kwarcie gospodarze powiększyli przewagę. Przy trzeciej próbie &4 rozgrywający Fire, Kenji Bahar, trochę w stylu Jamesona Wanga uciekł obrońcom z "kieszeni", a następnie podał krótko do Marvellousa Imade, który nie miał żadnych problemów ze zdobyciem przyłożenia, podwyższonego po chwili celnym kopnięciem przez bezbłędnego dziś Sebastiana van Santena. Zespół zza Odry na tym nie poprzestał i na trzy minuty przed końcem tej części spotkania zaliczył kolejny touchdown. Tym razem, przy trzeciej próbie &7, podanie Bahara na lewą stronę boiska wykorzystał Christopher Mielke, który kapitalnym zwodem zgubił Toreya Richardsona i wpadł w pole punktowe, a kilkadziesiąt sekund później, po znakomitym kopnięciu van Santena, Niemcy prowadzili już różnicą 21 punktów. Na tym się jednak nie skończyło, ponieważ w ostatniej akcji drugiej kwarty kapitalnym 43-jardowym kopnięciem popisał się van Santen i na przerwę Rhein Fire schodzili przy wyniku 31:7.
Mimo tak ogromnej przewagi ekipa z Duesseldorfu nie zamierzała skupiać się jedynie na pilnowaniu wyniku. Trzy minuty po rozpoczęciu trzeciej kwarty, przy pierwszej próbie &10, Bahar podał krótko do Imade, a ten praktycznie nietknięty przedarł się na pole punktowe, zaliczając touchdown, podwyższony jeszcze o kolejne "oczko" po kopnięciu van Santena. "Pantery", grające bez Dawida Brzozowskiego, lidera ofensywy, który w trakcie meczu doznał kontuzji, nie były w stanie odpowiedzieć rozpędzonym Niemcom, którzy raz po raz znajdowali sposób na sforsowanie wrocławskiej obrony. Sześć minut przed końcem trzeciej partii, przy drugiej próbie &18, Kenji Bahar kolejnym krótkim podaniem zaskoczył drużynę Panthers, a Jonathan Scott, wykorzystując kapitalną zasłonę, miał praktycznie spacerek w pole punktowe. Po chwili kolejne "oczko" z podwyższenia dołożył jeszcze van Santen i gospodarze prowadzili już 45:7.
W czwartej kwarcie Wrocławianie bardzo długo umiejętnie bronili się przed atakami Fire, ale co nie udało się gospodarzom z biegów czy po podaniach, powiodło się dzięki kopnięciu. Na niespełna sześć minut przed końcem meczu, przy czwartej próbie &GOAL, rewelacyjnie dysponowany dziś van Santen uderzył celnie z pola za trzy, ustalając wynik na 48:7 dla gospodarzy.
Kolejne spotkanie w europejskich pucharach Panthers Wrocław rozegrają już za tydzień (19 lipca) na własnym stadionie z Firenze Red Lions. Transmisję będzie można obejrzeć na sportowych antenach Polsatu.
AFLE - The League Europe
Rhein Fire - Panthers Wrocław 48:7 (14:7, 17:0, 14:0, 3:0)



