"Nie jestem zadowolony z występu zespołu". Selekcjoner zszokował po awansie do półfinału
Trener piłkarskiej reprezentacji Anglii Thomas Tuchel nie ukrywał radości z awansu do półfinału mistrzostw świata, ale... nie był zadowolony z występu drużyny, która pokonała Norwegię 2:1 po dogrywce. Obie bramki w Miami dla zwycięzców zdobył Jude Bellingham.

- Wynik jest fantastyczny. Awansowaliśmy do ostatniej czwórki turnieju. To niesamowite, ale nie jestem zadowolony z występu zespołu – przyznał Tuchel.
- Bardzo utrudnialiśmy sobie życie naszą grą. Byliśmy niechlujni, zbyt ostrożni, popełnialiśmy dużo błędów technicznych. Nie byliśmy wystarczająco szybcy i powtarzalni. Mieliśmy dziś szczęście. Musimy się poprawić, ale teraz czas na świętowanie i delektowanie się tą chwilą. Przed nami trzy dni - dodał.
ZOBACZ TAKŻE: Kontrowersja na mistrzostwach świata. FIFA opublikowała nagranie
Krytykując styl gry drużyny, nie zapomniał jednak o dużej pracy wykonanej przez jego podopiecznych.
- Nikt tego nie kwestionuje. Jestem pod wrażeniem ich pracy i zaangażowania. Tego, że wierzą w siebie. Również tego, że pokonali przeciwności losu, wytrwali i znaleźli sposób na zwycięstwo. To naprawdę najwyższy poziom – zaznaczył niemiecki szkoleniowiec.
- Nigdy nie dostaną za to wystarczająco dużo pochwał, ale jestem też trenerem i myślę, że możemy grać lepiej. Ogólnie rzecz biorąc, nie uważam, żeby to był mecz na wysokim poziomie. Już wcześniej prezentowaliśmy lepsze wyniki - dodał.
Tymczasem selekcjoner Norwegów Stale Solbakken, mimo porażki, nie krył dumy z postawy swojej drużyny, który podbiła serca kibiców na całym świecie. W drodze do ćwierćfinału wyeliminowała m.in. Brazylię.
- Graliśmy na najwyższym poziomie, ale drobiazgi nie były dzisiaj po naszej stronie. Takie jest życie, teraz musimy trochę odetchnąć – powiedział Solbakken.
To największy sukces w historii reprezentacji Norwegii, która poprzednio grała na mundialu w 1998 roku, kiedy Solbakken był zawodnikiem w kadrze.
- To jest najwyższy poziom, wyżej już się nie da. Mieliśmy kilka problemów na początku meczu, w pierwszych 20 minutach, ale naprawdę chylę czoła przed chłopakami – podkreślił 58-letni selekcjoner.
- Mam nadzieję, że lato 2026 roku było dla wszystkich (w kraju - przyp. red.) dobre i że razem zrobiliśmy coś dobrego. Mieliśmy fantastyczne wsparcie ze strony całej Norwegii i sprostaliśmy oczekiwaniom, z czego jestem naprawdę dumny. Powiedzieliśmy, że damy z siebie wszystko, kiedy awansujemy na mundial po wspaniałych kwalifikacjach. I udało nam się to zrobić – dodał.
W trakcie meczu nie brakowało kontrowersyjnych momentów. Między innymi bramka dla Norwegii została anulowana po analizie VAR z powodu odepchnięcia przeciwnika przez Erlinga Haalanda.
- Było dziś wiele sytuacji. Cóż, może wiele z nich już widzieliśmy na mundialu, więc takie rzeczy się zdarzają. Chcemy po prostu życzyć Anglii powodzenia w dalszej części turnieju – powiedział Solbakken.
Później jednak - podczas konferencji prasowej - przyznał, że jest przekonany, iż piłka uderzyła w kabel kamery nad boiskiem tuż przed tym, jak Bellingham strzelił wyrównującego gola dla Anglii w doliczonym czasie pierwszej połowy,
- Piłka spadła prosto z góry, więc zmieniła kierunek. To spowodowało nieporozumienie wśród naszych zawodników. Ale nic nie możemy z tym zrobić. Nie sądzę, żebyśmy zagrali ten mecz jeszcze raz. Tak to wygląda - dodał.
FIFA opublikowała oświadczenie w serwisach społecznościowych, w którym stwierdziła, że nie ma dowodów na to, iż piłka dotknęła przewodu (chodzi o kabel podtrzymujący mobilny system kamer nad stadionem) i zmieniła ruch. Jak dodano, czujnik umieszczony w piłce niczego nie wykrył.
Przejdź na Polsatsport.pl
