Selekcjoner oburzony decyzją sędziego. "Niedopuszczalny"

Piłka nożna

Trener piłkarskiej reprezentacji Szwajcarii Murat Yakin określił przepis, na podstawie którego Breel Embolo został przez sędziego usunięty z boiska w ćwierćfinale mundialu, jako "niedopuszczalny". Jego drużyna przegrała w Kansas City z Argentyną po dogrywce 1:3.

Piłkarze w czerwonych strojach i sędzia w zielonej koszulce rozmawiają na boisku piłkarskim.
fot. AFP
Szwajcarzy nie zgadzają się z decyzją sędziego po kartce dla Embolo

Embolo zobaczył drugą żółtą kartkę za symulowanie w 72. minucie, pięć minut po tym, jak Dan Ndoye wyrównał na 1:1, a Szwajcarzy coraz groźniej atakowali bramkę rywali.

 

Sędzia początkowo upomniał Argentyńczyka Leandro Paredesa, ale długa analiza VAR wykazała, że Embolo - który już miał żółtą kartkę na koncie (w pierwszej połowie) - nie został sfaulowany.

 

- Zdecydowanie nie było powodu, żeby pokazać żółtą kartkę. To była niegroźna sytuacja. Sędzia powinien był pozwolić na kontynuację gry - powiedział Yakin.

 

- Zostaliśmy ukarani z powodu niedopuszczalnego przepisu. Nie rozumiem go. Fakt, że sędziowie interweniowali niepotrzebnie, jest niezwykle bolesny. To zasada, która nie ma nic wspólnego z piłką nożną. Zniszczyła naszą grę. Musimy się z tym pogodzić, ale przegrana w ten sposób jest bolesna - dodał.

 

ZOBACZ TAKŻE: "Nie jestem zadowolony z występu zespołu". Selekcjoner zszokował po awansie do półfinału

 

Szwajcaria wytrzymała do 112. minuty, kiedy Julian Alvarez oddał imponujący strzał z dystansu w górny róg bramki, a dziewięć minut później Lautaro Martinez ustalił wynik.

 

Porażka zakończyła pierwszy od 1954 roku występ Szwajcarii w ćwierćfinale mistrzostw świata.

 

- Chciałbym pochwalić całą drużynę, ponieważ odrobiliśmy stratę po golu na początku meczu z mistrzami świata i nabieraliśmy rozpędu. Dominowaliśmy i kontrolowaliśmy mecz, a potem zostaliśmy ukarani z powodu niedopuszczalnego przepisu. Nie rozumiem tego. Moi chłopcy to prawdziwi bohaterowie - podkreślił selekcjoner Szwajcarów.

 

Zupełnie inne nastroje, co zrozumiałe, panowały w argentyńskiej ekipie. Trener Lionel Scaloni przyznał jednak, że Szwajcaria okazała się bardzo wymagającym rywalem.

 

- Prawda jest taka, że w tym meczu cierpieliśmy. Wiedzieliśmy, że to bardzo fizyczna drużyna. Sprawiła nam sporo kłopotów. Nie potrafiliśmy wyjść z pewnych sytuacji obronną ręką. Nie ma co ukrywać, że szczęście było dziś po naszej stronie, ponieważ ich zawodnik został wyrzucony z boiska, a potem ruszyliśmy do ataku - przyznał Scaloni.

 

- Musimy być realistami. Mamy nad czym pracować, ale zwycięstwo zawsze jest lepsze. Mimo że mogliśmy zagrać lepiej, ponowny awans do półfinału jest historyczny - dodał.

 

W środę rywalem Argentyny w meczu o finał będzie Anglia.

PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie