Tragedia podczas meczu w polskiej lidze. Zmarł 54-letni spiker
Ogromna tragedia wydarzyła się podczas meczu Krajowej Ligi Żużlowej. W wieku 54 lat zmarł spiker Martin Sanger.

Sanger źle się poczuł podczas niedzielnego meczu Trans MF Landshut Devils ze Speedway Kraków. Niemiecki klub jest dopuszczony do rywalizacji na trzecim szczeblu rozgrywkowym w Polsce - podobnie jak łotewski Lokomotiv Daugavpils.
ZOBACZ TAKŻE: Ogromny szok. W wieku 58 lat zmarł trener drużyny Ligue 1
- Jesteśmy wstrząśnięci i załamani. To był człowiek o złotym sercu. Jego uśmiech sprawiał, że wszyscy wokół promienieli. Cała drużyna jest przybita. To był człowiek orkiestra w tym klubie, angażował się w wiele akcji. Był nie tylko spikerem - powiedział w rozmowie z WP SportoweFakty Krzysztof Zieliński, menedżer niemieckiej drużyny Trans MF Landshut Devils.
Zdaniem świadków, Sanger zgłosił problemy po siódmym wyścigu niedzielnego meczu.
- Nagle usłyszałem inny głos spikera. Wyczułem, że coś musiało się stać, że Martin nie pełni swojej funkcji. Został zabrany do szpitala, a informacja o jego śmierci przyszła dopiero po meczu, około godziny 18. Siedzieliśmy wtedy jeszcze ze sponsorami, rozmawialiśmy jak po każdym meczu. Większość osób już się szykowała do wyjazdu. Miałem się już pakować do drogi powrotnej, gdy prezes dostał telefon o śmierci Martina. Ścięło nas wszystkich z nóg - wyjawił polski menedżer.
Spotkanie zakończyło się pewnym zwycięstwem gospodarzy 52:38. Ekipa z Niemiec plasuje się na trzecim miejscu w lidze i traci trzy punkty do Ultrapur Omega Gniezno. Prowadzi Wybrzeże Gdańsk.
- Martin to był niesamowity, oddany klubowi człowiek. Nie tylko pełnił funkcję spikera i prezentera, ale organizował też różne eventy bożonarodzeniowe czy spotkania z kibicami. Fantastyczny człowiek, zawsze uśmiechnięty. Niedawno był z nami w Opolu. Wszyscy jesteśmy przybici, bo choć wygrana cieszyła zaraz po meczu, to jego śmierć wstrząsnęła nami - dodał Zieliński.
Przejdź na Polsatsport.pl
