Warzycha wskazał mistrza świata! "Dysponuje dwoma równorzędnymi składami"

Piłka nożna

W półfinałach piłkarskich mistrzostw świata Francja zagra z Hiszpanią, a Anglia z Argentyną. – Takiego składu nie można uznać za niespodziankę, był przewidywalny – ocenił mieszkający od lat w USA były reprezentant Polski Robert Warzycha, który wysoko ocenił cały turniej.

Mężczyzna w garniturze, gestykulujący na boisku piłkarskim.
fot. PAP/EPA
Krzysztof Warzycha ocenia szanse na mistrzostwo świata.

- Myślę, że wszyscy spodziewali się, że Francja będzie tym najsilniejszym z europejskich zespołów. Anglia ma bardzo duże zapędy na to, żeby wreszcie ponownie mistrzostwo zdobyć. Argentyna zawsze jakoś awansuje, teraz trochę jakby „kuchennymi drzwiami”, ale jest w półfinale. A Hiszpania? Wiadomo. To jest taka marka, która w ostatnich turniejach zawsze stoi bardzo wysoko – ocenił były gracz m.in. angielskiego Evertonu.

 

ZOBACZ TAKŻE: Oni wiedzą, jak wygrywać mundial. Półfinaliści MŚ mają łącznie siedem tytułów

 

W jego opinii – „na papierze” – największe szanse na wygranie turnieju mają Francuzi.

 

- Strzelają dużo goli, a ich trener, w zasadzie, dysponuje dwoma równorzędnymi składami. Tyle, że to MŚ, turniej rządzący się własnymi prawami. Nieraz widzieliśmy, że faworyt nie sprostał zadaniu. Tym niemniej, na dziś Francja wydaje mi się najsilniejsza – ocenił.

 

Zaznaczył, że gra Argentyny w ogromnej mierze zależy od dyspozycji Lionela Messiego. Dowodzony przez 39-letniego kapitana zespół obrońców tytułu w 1/16 finału pokonał Republikę Zielonego Przylądka po dogrywce 3:2, w 1/8 wygrał z Egiptem 3:2, mimo że w 67. minucie było 0:2, a w ćwierćfinale wyeliminował po dogrywce Szwajcarię (3:1).

 

- Messi porusza się na boisku – mimo swojego wieku – bardzo dobrze. I ma te swoje momenty, kiedy potrafi iść do przodu z piłką, operuje w okolicach pola karnego rywali, potrafi wypracować rzut wolny. Widać, że nie stracił wigoru, a Argentyna gra przede wszystkim "pod niego". Oglądam go co tydzień w meczach Interu Miami. Gra „od dechy do dechy”, w takiej temperaturze, jaka panuje teraz, kiedy jest bardzo gorąco. Miał troszeczkę problemów, chyba z mięśniem, ale wyleczył się na mistrzostwa – analizował.

 

Podkreślił, że był zwiedziony postawą Norwegów w ćwierćfinałowym meczu z Anglikami (1:2 po dogrywce).

 

- Patrząc na to, jak grali wcześniej, wydawało mi się, że dużo więcej mogą osiągnąć. Erling Haaland co prawda cały czas powtarzał, że nie ma u nich presji, bo zrobili bardzo dużo, to myślę, że nie mówił prawdy. Bo przecież każdy sportowiec chce więcej. Szczególnie on, postrzegany jako jeden z najlepszych napastników na świecie. Myślę, że ich apetyt był większy. Porównując ten ćwierćfinał z meczem Belgów z Amerykanami rundę wcześniej, to gra Norwegów była jak cytryna bez soku – ocenił 47-krotny reprezentant Polski.

 

Warzycha przyznał, że nie spodziewał się, by daleko w turnieju - rozgrywanym w USA, Kanadzie i Meksyku – zaszła reprezentacja Brazylii.

 

- Wiadomo, że oni ostatnio nie grali za dobrze i mieli troszkę problemów. Niemcy nie mieli takiego „wyrazu”, grali bez prezentowanego zwykle polotu. A przede wszystkim nie mieli napastnika strzelającego gole. Wystąpili w składzie, którego nie można się było bać – zauważył były piłkarz i trener Górnika Zabrze.

 

Nie ukrywał, że miejscowi kibice oczekiwali czegoś więcej od swojej drużyny, która odpadła w 1/8 finału z Belgią (1:4).

 

- Co prawda wyniki, jakie osiągali Amerykanie przed turniejem, nie były zadowalające i nikogo na kolana nie rzuciły, ale pierwsze spotkanie w mundialu wlało trochę optymizmu, bo naprawdę zaprezentowali się bardzo dobrze z Paragwajem (4:1). Wydawało się, że grają szybko i mogą niejednemu napsuć krwi. Później jednak, nieładnie mówiąc, wszystko wróciło do normy, przede wszystkim w ostatnim meczu z Belgią – ocenił.

 

Zwrócił uwagę, że sympatycy futbolu przychodzili do Stref Kibica, by wspólnie oglądać mecze reprezentacji USA.

 

- To było coś w rodzaju pikniku, przychodziły tysiące ludzi, widać było zainteresowanie kibiców. Natomiast amerykańskie miasta są tak wielkie, że na co dzień nie widać na ulicach jakichś grupek spacerujących z flagami i krzyczących – wspomniał.

 

Chwalił organizację i atmosferę podczas meczów, a jego zdaniem poszerzenie liczby uczestników mistrzostw z 32 do 48 było – z perspektywy czasu - świetnym pomysłem.

 

- Wszyscy narzekaliśmy, ja też, że poziom się „rozmyje”, że nie będzie dobrych meczów, bo drużyny afrykańskie czy inne pozaeuropejskie niczego nie wniosą. Okazało się, że to one wniosły najwięcej świeżości. Mecze z udziałem ekipy Republiki Zielonego Przylądka były najlepsze. Fajnie, że jest tyle spotkań - zaznaczył.

 

W trakcie trwającego turnieju po raz pierwszy wprowadzono przerwy, by piłkarze mogli skorzystać z napojów, ale też dające szansę na rozmowy z trenerami.

 

- Myślę, że to jest bardzo dobry pomysł, bo szkoleniowcy mogą się skonsultować z zawodnikami. Mogą coś zmienić, porozmawiać, skorygować trochę taktykę, „ostudzić” głowy. Uważam, że te przerwy są bardzo potrzebne – powiedział.

 

Na wtorek jest zaplanowana prezentacja kapitana reprezentacji Polski Roberta Lewandowskiego jako gracza Chicago Fire.

 

- Robert pokazał w każdej drużynie, w której grał, że potrafi strzelać bramki. Był królem strzelców w każdej lidze, w każdym klubie: w Lechu Poznań, Borussii Dortmund, Bayernie Monachium i Barcelonie. Myślę, że tutaj też nie będzie miał problemów. Wiele zależy od tego, jak ustawi zespół trener Gregg Berhalter, czy będzie grał „na Roberta” - zauważył były zawodnik i szkoleniowiec amerykańskiego Columbus Crew.

 

Jak przyznał, nie spodziewał się tak dobrego minionego sezonu w wykonaniu Górnika Zabrze, który został wicemistrzem i wywalczył Puchar Polski.

 

- Nie spodziewałem się, że będzie tak wysoko. Liga była słaba, tym niemniej oczywiście czapki z głów przed Górnikiem, który mógł się pokusić nawet o zdobycie tytułu – zauważył.

 

Warzycha od 30 lat mieszka w USA, ale w dalszym ciągu świetnie mówi po polsku. Jak wyjaśnił, to kwestia „treningu”, który czyni mistrza, bo na co dzień rozmawia z dwójką wnuków wyłącznie w swoim ojczystym języku.

MS, PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie