Maradona, Messi. "Dobry Boże, niech żyje futbol"

Nie rozumieją Argentyny ci, którzy nie rozumieją ducha tej nacji. Nie rozumieją mitów - tych płynących z boiska, jak mit Diego Maradony i jego występu przeciwko Anglii w 1986 roku. Tak, to była zemsta za wojnę o Malwiny, jak Argentyńczycy nazywają Falklandy. A sam Maradona nawiązywał jeszcze do zemsty za mundial 1966!

Dwóch mężczyzn noszących białe koszulki z wizerunkami Diego Maradony i Lionela Messiego.
fot. AFP
Diego Maradona i Lionel Messi – symbole argentyńskiego futbolu

22 czerwca 1986 roku doszło do ćwierćfinału Argentyna - Anglia na 13. mundialu. W 51. minucie Diego Maradona podbiegł z piłką pod pole karne, minął dwóch rywali, chciał wymienić piłkę z Jorge Valdano, ale ta uciekła partnerowi. Angielski obrońca interweniował tak nieszczęśliwie, że podbił piłkę, która zmierzała na środek pola karnego. Maradona szedł na gazie, skoczył i zagrał ją ręką, uprzedzając Petera Shiltona. 166-centymetrowy Diego i 183-centymetrowy golkiper z Anglii starli się o piłkę w okolicach jedenastego metra! Prawie 20 centymetrów różnicy, jeśli chodzi o wzrost. Shilton wyskoczył z pięścią, ale był spóźniony. Maradona skacząc do góry, trafił piłkę ręką, która była ciut nad głową.

 

Sędzia główny Ali Bennaceur z Tunezji uznał bramkę. Mało kto ze 114 tysięcy widzów na Azteca widział zagranie ręką. "Kolektywna hipnoza" - tak opisała tę sytuację "La Gazzetta dello Sport". Gdy Maradona po meczu był odpytywany przez dziennikarzy o tę sytuację, Nestor Ferrero, włoski reporter miał stwierdzić: "Nazwijmy to ręką Boga". Diego dodał: "Niech tak będzie". Media z całego świata za chwilę cytowały Argentyńczyka, który miał powiedzieć, że gol padł "głową Maradony, a ręką Boga". Valdano - wspominający w felietonie dla "El Pais" wypadki sprzed 40 lat - napisał właśnie: "Tylko nie pytajcie mnie o etykę. Społeczeństwa nie tworzą swoich mitów w oparciu o kryteria prawne. W takim przypadku Achilles byłby mordercą, Odyseusz kłamcą, a El Cid najemnikiem".

 

ZOBACZ TAKŻE: MŚ 2026: Czy Mbappe zagra z Hiszpanią? Deschamps rozwiał wątpliwości

 

To była 55. minuta meczu. Hector Enrique zagrał do Diego Maradony na własnej połowie. Argentyńczyk obrócił się z piłką przy nodze wokół własnej osi, zostawiając za sobą dwóch Anglików. To była uwertura do tego, co stało się wieczne.

 

Nikt inny nie ujął tego 52-metrowego rajdu lepiej niż Hugo Morales, komentator radiowy. "Ciągle Maradona" - relacjonował do mikrofonu. Reporter po chwili przewiduje podanie Maradony do Jorge Burruchagi, ale Diego ma inny plan. "Nie dotyka piłki, a mobilizuje ją" - krzyczy komentator. A później popada już w ekstazę: "To geniusz, geniusz, geniusz! Ta-ta-ta-ta-ta-ta-ta-ta... Gol... Gooool! Chce mi się płakać! Dobry Boże, niech żyje futbol! Cóż za gol! Diegol! Maradona! Można się popłakać - niech państwo mi wybaczą. Maradona w niezapomnianym rajdzie, akcji wszech czasów. Kosmiczny latawcu, z jakiej planety przybyłeś?! Aby zostawić za sobą tylu Anglików, żeby zamienić cały naród w zaciśniętą pięść, którą Argentyna świętuje! Argentyna dwa, Anglia zero. Diegoool! Diegoool! Diego Armando Maradona. Dziękuję Ci Panie Boże - za futbol, za Maradonę, za te łzy, za ten wynik: Argentyna dwa, Anglia zero". Maradona był w akcji z piłką przy nodze dokładnie 10,6 sekundy. Zrobił 44 kroki, w czasie których 12 razy dotknął piłkę. Piłkę, która po latach na aukcji wyceniona została na 2,3 miliona euro. W koszulce, która na akcji sprzedana została za 8,37 miliona euro.

 

Maradona przed meczem był przerażony, gdy kilku piłkarzy nie mogąc spać, zaczęło się pakować. Krzyczał na nich, że nic nie rozumieją. Przed tamtym ćwierćfinałem ciągle niezwykle żywe były wspomnienia wojny o Malwiny (Falklandy) z 1982 roku. I Diego nie wahał się apelować o zemstę za zabitych kilkuset żołnierzy. Maradony sięgnął także po mit piłkarskiej krzywdy, mobilizując kolegów. Wspominał spotkanie ćwierćfinałowe mundialu z 1966 roku pomiędzy Anglią a Argentyną. "Mecz skandal" - tak przedstawiano to spotkanie przez dziesiątki lat i tylko dlatego zeszło na dalszy plan, bo upłynęło dużo czasu i ćwierćfinał w 1986 w jeszcze większym stopniu wpłynął na wyobraźnię.

 

W sobotę zmarł Antonio Rattin. Mówi się, że ten gracz w wielkim stopniu przyczynił się do wprowadzenia czerwonych kartek. W ćwierćfinałach Urugwaj trafił na Niemcy, a Argentyna na Anglię. Pierwszy mecz poprowadził Anglik Jim Finney, a drugi Niemiec Rudolf Kreitlein. Rattin przez lata nie wahał się mówić o spisku, gdyż sprzedaż biletów to było bardzo ważne źródło dochodów. I organizatorzy byli zainteresowani, aby Anglia dalej grała. Rzeczywistość potwierdza spiskową teorię Rattina. Urugwajczycy i Argentyńczycy zgodnie psioczyli na FIFA. Rattin zresztą zaczął w trakcie spotkania. I Kreitlein nakazał mu opuścić murawę. Słownie, bo nie było jeszcze wówczas czerwonych kartek, które symbolizują decyzję sędziowską.

 

Po słowach Niemca argentyński pomocnik wskazał na opaskę kapitana i domagał się, aby przybył tłumacz. Kreitlein był jednak stanowczy. Rattin opuścił co prawda samą murawę, ale przysiadł na czerwonym dywanie, który służył Królowej Elżbiecie II. W końcu policja nakazała mu udać się do szatni, ale przy chorągiewce w rogu boiska źle potraktował Union Jacka - zmiętolił flagę, co spowodowało wściekłość Anglików.

 

W kierunku Argentyńczyka poleciało piwo. Selekcjoner Anglii, Alf Ramsey nazwał Argentyńczyków "zwierzętami", co natychmiast podchwyciły bulwarówki - słowo "Animals" stało się wszechobecne. Rzecz jasna prasa argentyńska zachwyciła się protestem Rattina... Na bazie tych zdarzeń Ken Aston - ówczesny szef komisji sędziowskiej FIFA - wymyślił żółte i czerwone kartki. Miał jechać przez Londyn i natchnieniem była sygnalizacja świetlna. Zaproponował, że ostrzeżenie to będzie żółta kartka, a wykluczenie czerwona. Aston był szefem komisji sędziowskiej na trzech mundialach - w 1966, 1970 i 1974. Mało kto pamięta, że zarazem był bohaterem - czy raczej antybohaterem - spotkania z mundialu 1962. Anglik prowadził mecz Chile - Włochy, który decydował o awansie do ćwierćfinału. Wykluczył dwóch Włochów - pierwszego już w 8. minucie, a drugiego jeszcze przed przerwą. Kolejny gracz Italii miał złamany nos. Italia grała w dziewiątkę, a tak naprawdę w ósemkę sprawnych zawodników i dopiero wówczas traciła dwa gole.

 

Wróćmy jednak do rywalizacji Argentyny z Anglią. Niezwykłe rozdziały zostały zapisane w historii, jak choćby prowokacja Diego Simeone na Davidzie Beckhamie w 1/8 finału mundialu 1998. "Beck" odreagował i wyleciał po czerwonej kartce, a Anglia wyleciała z turnieju po serii rzutów karnych. Kto w środę zapewni sobie bilet na finał? Coś czuję, że Argentyna, w której panuje niezwykły duch, kreowany też przez Lionela Messiego. Valdano powiedział właśnie w rozmowie z "Sueddeutsche Zeiting": "Niesamowite, jak dalej talent czyni różnicę w futbolu, choć gra zmieniła się pod względem taktyki i fizyczności. Wielki talent jest ważniejszy, niż atrybuty fizyczne. Nawet talent w zwolnionym tempie, jak u Messiego. Wystarczy mu pół metra, czy pół sekundy, aby przesądzić o wyniku. Mamy coraz większą wiedzę o piłce nożnej, płynącą też z AI, ale nie możemy rozszyfrować sekretu jego sztuczek. To niezwykły geniusz, niemożliwy do zatrzymania". Messi ma już na Mundialach 31 punktów kanadyjskich - 21 goli i 10 asyst! Z czego na tym mundialu 8 bramek i 3 asysty!

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie