Po tych słowach argentyńscy kibice są wściekli. Chodzi o wywiad gwiazdora
Bramkarz reprezentacji Argentyny Emiliano Martinez został zapytany, czy historia Falklandów była dla niego dodatkową motywacją przed półfinałem mistrzostw świata. - To jest przeszłość, nie było mnie wtedy jeszcze na świecie - powiedział. Jego odpowiedź spotkała się z gigantyczną krytyką.

Przy okazji półfinałowego spotkania pomiędzy Argentyną i Anglią (2:1) odżyła sprawa argentyńskich roszczeń do archipelagu, nazywanego w Argentynie Malwinami, a w Wielkiej Brytanii - Falklandami.
ZOBACZ TAKŻE: Tak rozdrażnili Messiego. Henry trafił w punkt. "Jakby Francuzów w ogóle nie było"
"I choć historia jest nauczycielką życia warto pamiętać o fundamentalnych wartościach sportu, bo przecież jeżeli chodzi o rywalizację obu państw na mundialach ikonicznych momentów nie brakowało" - pisał Adam Łuczka z Polsatu Sport.
Tuż po zakończeniu spotkania bramkarz Aston Villi Emiliano Martinez został zapytany, czy historia Falklandów była dla niego dodatkową motywacją?
- Nie, to nie miało znaczenia. To jest przeszłość, nie było mnie wtedy jeszcze nawet na świecie - powiedział.
Nie trzeba było długo czekać na reakcję kibiców, którzy dotkliwie skrytykowali 33-latka. Nie mieli wątpliwości, że było to skandaliczne zachowanie. Uważali, że bramkarz nie przemyślał tego, co powiedział.
Niedługo wcześniej Lisandro Martinez i Giovani Lo Celso trzymali transparent z kontrowersyjnym napisem, uśmiechając się i machając do kibiców na trybunach. "Malwiny są argentyńskie" - można było przeczytać.
Argentyński dziennikarz Nicolas Rotnitzsky wytłumaczył zachowanie piłkarzy.
"To część argentyńskiej kultury. Tu nie chodzi o nienawiść. To ważne dla budowania naszej tożsamości wokół tego, co stało się z Malwinami. Chodzi o to, kim jesteśmy" - przyznał.
Przejdź na Polsatsport.pl
