Dla selekcjonera jest kłamcą, dla ojczyzny - zdrajcą. Może zostać mistrzem świata
Francuz z krwi i kości Aymeric Laporte w barwach Hiszpanii ma już tytuł mistrza Europy, a w niedzielę może zostać mistrzem świata. Ostry zgrzyt z selekcjonerem Francji Didierem Deschampsem, który zarzucił mu kłamstwo, nie spędził mu snu z powiek. Co nie znaczy, że obok tej sprawy należy przejść obojętnie.

Znamy ten niesmak: Polacy zdobywają mistrzostwo świata. Dla Niemców
Moje pokolenie i te starsze nie do końca mogły się pogodzić z tym, że dwóch Polaków zdobywa mistrzostwo świata, ale w barwach Niemiec. 25 lat temu, ówczesny selekcjoner Jerzy Engel podróżował do Kaiserslautern, by zachęcić Miroslava Klose do przywdziania koszulki z Białym Orłem na piersi. Miro jednak zdecydował, że choć czuje się Polakiem i do ósmego roku życia mieszkał w Opolu, to jednak piłkarsko wychował się w Niemczech. Jego akcje w Bundeslidze rosły z miesiąca na miesiąc. W końcu doczekał się powołania od Rudiego Voellera, do reprezentacji Niemiec.
Dalsza historia jest głośna: 24 marca, w debiucie, przeciw Albanii, Klose strzelił zwycięską bramkę dla "Die Mannschaft". W 2014 r. wydatnie przyczynił się do zdobycia mistrzostwa świata, został królem strzelców turnieju. Z dorobkiem 71 bramek po dzień dzisiejszy jest najskuteczniejszym piłkarzem w historii reprezentacji naszych zachodnich sąsiadów.
Podobne były losy Lukasa Podolskiego. Z tą różnicą, że na początku dorosłej kariery, w 2003 r., chciał grać dla "Biało-Czerwonych", ale ówczesny PZPN, z selekcjonerem Pawłem Janasem nie byli zainteresowani, uznając, że dobrych napastników mamy w nadmiarze.
ZOBACZ TAKŻE: Gorzkie słowa po porażce Francji na MŚ. "Rozczarowanie jest ogromne"
Niemcy nie byli głusi na to, że polskie media domagają się powołania dla Podolskiego, który był podstawowym piłkarzem niemieckich młodzieżówek. Rudi Voeller postanowił powołać Lukasa na Euro 2004. Podolski była tam wprawdzie rezerwowym, mecze z Holandią i Łotwą przesiedział na ławce, rozegrał tylko jedną połowę w przegranej 1-2 z Czechami, ale drzwi do jego kariery w reprezentacji Polski zostały zamknięte na zawsze. - Poloki się spóźnili - powiedział po Śląsku "Poldi". I z Niemcami sięgnął po mistrzostwo świata w 2014 r.
Aymeric Laporte był kapitanem wszystkich młodzieżówek Francji
Bezsprzecznie jednak przypadek Aymerica Laporte'a Francuzów musi boleć jeszcze bardziej niż nas te Klosego i Podolskiego. Aymeric nie tylko piłkarsko wychował się we Francji (SU Aggen, a później FC Bayonne), ale także kapitanował wszystkim młodzieżowym reprezentacjom "Trójkolorowych": do lat 17, 18, 19 i 21. Jeszcze 24 marca 2016 r. z opaską kapitańską poprowadził Francję do wygranej 2-0 nad Szkocją, w eliminacjach młodzieżowych ME.
Gdy 16 lat temu Hiszpania sięgała po swe pierwsze i jak dotąd jedyne mistrzostwo globu, szesnastoletni Aymeric przechodził właśnie z francuskiego FC Bayonne do odległej o 157 km akademii Athleticu Bilbao. Wielki talent dostrzegł w nim Marcelo Bielsa, który pozwolił mu zadebiutować w La Liga w wieku 16 lat (9 grudnia 2012 r.). Bielsa miał nosa. W 2018 r. Baskowie dostali 65 mln euro za Aymerica od Manchesteru City. Nasz bohater mógł rozwijać swój talent pod okiem samego Pepa Guardioli.
Ostry spór z Didierem Deschampsem
Dopiero w maju 2021 r., za namową ówczesnego selekcjonera "La Roja" - Luisa Enrique - Laporte zdecydował się przywdziać koszulkę Hiszpanii – kraju jego pradziadków, którzy byli Baskami. Najbardziej w brodę mógł sobie pluć Didier Deschamps: latach 2016-2017 trzykrotnie powoływał na zgrupowania Laporte'a, ale nie pozwolił mu zadebiutować. Nawet minuta rozegrana w barwach "Trójkolorowych" przekreśliłaby możliwość reprezentowania Hiszpanii.
Co w pełni zrozumiałe, we Francji Aymerica spotkała ostra krytyka. France Football naśmiewał się, że "uległ syrenom iberyjskim". Potępili go także byli reprezentanci "Les Blues". Jerome Rothen, nazwał Aymerica oportunistą. Emmanuel Petit pytał retorycznie: "A więc to tak, że nie tylko klub, ale i reprezentację można sobie wybrać? Przecież jeszcze przed chwilą deklarował miłość do Francji, a teraz poszedł reprezentować Hiszpanię".
Laporte nie przejął się tym zbytnio. Jego riposta nie pozostawiła złudzeń: "Idę tam, gdzie mnie chcą, a nie tam, gdzie mnie nie chcą". Decyzję o reprezentowaniu Hiszpanii omówiłem z rodziną. Dzięki temu nie miałem żadnych wątpliwości. Wszystko ułożyło się dobrze, z czego jestem bardzo zadowolony – tłumaczył w wywiadzie dla Hiszpańskiego Związku Piłki Nożnej.
Didier Deschamps zarzucił mu, że podaje kłamliwą wersję w sprawie SMS-a, jakiego rzekomo miał mu wysłać Laporte, z informacją o planach zmiany barw narodowych. - Nie dostałem żadnego powiadomienia od Aymerica w tej sprawie. Jego kłamstwo na ten temat stawia mnie w niezręcznej sytuacji - podkreślał Deschamps.
- Próbowałem się skontaktować z trenerem Deschampsem, by wszystko wyjaśnić, ale okazało się to niemożliwe. Być może dlatego, że zmienił numer telefonu, ale nie jest to coś, co spędza mi sen z powiek - tłumaczył dziennikarzom Laporte podczas Euro 2020.
W 2021 r. (z powodu pandemii ME zostały przesunięte o rok) podbój Europy z Luisem Enrique mu się nie udał, przez przegrane rzuty karne w półfinale z Włochami. Powetował to sobie trzy lata później na Stadionie Olimpijskim w Berlinie. Prowadzona już przez Luisa de la Fuente "La Roja" pokonała w finale Anglię 2-1, zdobywając tytuł mistrza Europy. Laporte pilnował środka obrony razem z Robinem le Normandem.
W niedzielę stworzy najlepszą na turnieju parę stoperów z Pauem Cubarsim, który ma imponującą skuteczność celnych podań - 95 procent, a wykonał ich na MŚ już 521. W dotychczasowych siedmiu meczach mundialu, w sporej mierze dzięki temu duetowi, Hiszpania straciła tylko jedną bramkę, w meczu z Belgią.
Pewne jest jedno: żaden z dotychczasowych rywali Hiszpanii nie miał w składzie Leo Messiego. Natomiast rozsądźcie sami, czy wypada postępować tak jak Aymeric Laporte: najpierw kapitanować młodzieżówkom ojczystego kraju, a później przywdziać trykot innego. Nawet jeśli ten inny rozwinął twój talent i zagwarantował ci w grę w składzie, czego nie chciał zrobić Didier Deschamps.

