Zbigniew Boniek grzmi po MŚ! "Polski płacz. Narobiliśmy sobie wrogów"
- My Polacy, z Marciniakiem i polskim wątkiem sędziowskim absolutnie przesadzamy. Nie dość, że nas nie było na mundialu, to jeszcze poprzez krytykę niemal wszystkich sędziów, poza Marciniakiem, narobiliśmy sobie wrogów. Vincić oszczędzał faulujących Argentyńczyków, ale Marciniak też nie dał czerwonej kartki Messiemu w pierwszym meczu na MŚ - powiedział nam Zbigniew Boniek.

Michał Białoński, Polsat Sport: Zwycięstwo Hiszpanii w finale mundialu było skromne, ale i bezdyskusyjne. Jak pan skomentuje najważniejszy mecz czterolecia w światowej piłce?
Zbigniew Boniek: Wygrała drużyna lepsza, która lepiej operowała piłką, która miała pomysł, która lepiej utrzymywała się przy piłce i kreowała zagrożenie. Hiszpania miała też trudności, żeby bardzo przeciętną Argentynę, z której zeszło już powietrze przełamać. Sam fakt, że Hiszpanie strzelili bramkę dopiero w okresie, w którym grali w 11 na 10, świadczy o tym, że był to jeden ze słabszych finałów, jakie pamiętam, jaki widziałem.
Jakie ma pan ogólne zdanie o minionym mundialu, który w odróżnieniu od tego z Kataru był rozłożony na trzy kraje: USA, Meksyk i Kanadę?
Są dwie rzeczy do powiedzenia: jedna to jest to, co się działo od pierwszej do dziewięćdziesiątej minuty na boisku, a druga, to jest wszystko, co się działo wokół. To co się działo wokół w ogóle do mnie nie trafia. Mieliśmy dramatyczne błędy sędziowskie, anulowanie czerwonej kartki przy zielonym stoliku. Ingerencja w zasady gry, przerwy po 22 minutach nie wiadomo, w jakim celu, nie było żadnej potrzeby, by przerywać grę aż na trzy minuty. Przerwa po pierwszej połowie w meczu finałowym trwała ponad 27 minut. To nie są rzeczy, obok których można przechodzić obojętnie. Przecież show, które trwało w przerwie, mogło się odbyć przed meczem. Okazało się, że spektakl, pieniądze, reklamy wzięły górę nad piłką. Ja tego absolutnie nie kupuję, chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że dziś w piłce liczą się głównie pieniądze.
ZOBACZ TAKŻE: Szymon Marciniak przerwał milczenie ws. mundialu 2026. "Oczywiście, że jest pewien niedosyt"
Zbigniew Boniek o sędziowaniu na MŚ i oszczędzaniu Szymona Marciniaka
W Polsce dominuje krytyka sędziującego finał Slavko Vincicia. Eksperci sędziowscy zapewniają, że Szymon Marciniak zrobiłby to lepiej, a nie dane mu było prowadzić żadnego meczu w fazie pucharowej MŚ.
Nie chcę mi się wchodzić w tę polemikę. Nie jest łatwo sędziować mecz, w którym jedna drużyna wie, że jest słabsza, zmęczona i ratuje się ciągle łapaniem za koszulkę, przepychaniem i innymi faulami. Vincić mógł dać o wiele więcej żółtych kartek, ale umówmy się, gdy sędzia prowadzi tak ważny mecz, też nie może "wykartkować" drużyn do tego stopnia, by zostały w siedmioosobowym składzie, a taki Paredes powinien wylecieć z boiska znacznie szybciej, on przegrał cały mecz. Od momentu, w którym wszedł na boisko, robił faul za faulem, kłócił się itd. Nie są to łatwe rzeczy, bo sędzia też nie może dopuścić do tego, żeby finał zakończył się w 11 na ośmiu.
Natomiast my z Marciniakiem i polskim wątkiem sędziowskim absolutnie przesadzamy. Nie dość, że nas nie było na mundialu, to jeszcze poprzez krytykę niemal wszystkich sędziów, poza Marciniakiem, narobiliśmy sobie wrogów. Vincic oszczędzał faulujących Argentyńczyków, ale Marciniak też nie dał czerwonej kartki Messiemu w pierwszym meczu na MŚ, a Leo na nią zasłużył.
Prawda jest taka, że dzisiaj sędziowanie nie jest łatwe. Oczywiście, Marciniak zasłużył na to, żeby pracować w jakimś meczu fazy pucharowej, natomiast bez przesady! Ten polski płacz w sprawie Marciniaka w ogóle nam nie jest niepotrzebny.
Natomiast jak grasz z tak przeciętną Argentyną, jak ta w tym roku, która przepchała mecze z Egiptem, wcześniej - z Republiką Zielonego Przylądka, a w półfinale - z Anglią, to nie licz na piękną piłkę, bo Argentyńczycy na to nie pozwolą. W wyeliminowaniu Anglii pomógł im tylko i wyłącznie Thomas Tuchel. Argentyna nie miała prawa tego meczu wygrać. W finale Argentyńczycy chcieli przetrwać do karnych, liczyli na cudowne zagranie Messiego.
Zbigniew Boniek: Leo Messi nie dojechał na finał
Leo Messi dwoił się i troił, ale na Hiszpanię nie dał rady.
Messi w finale był niewidoczny, można powiedzieć, że nie dojechał na mecz. Podczas całego spotkania dotknął piłki kilka razy i nic to nie dało. Jak Messi jest w takiej formie, to grasz o jednego zawodnika mniej. I trudno ci prezentować się zespołowo jako drużynie, bo w fazie pressingu brakuje zawsze jednego elementu.
Hiszpania wygrała zasłużenie. Straciła tylko jedną bramkę, była poukładana, rozkręcała się z meczu na mecz. W każdym spotkaniu panowała nad przebiegiem gry. Wygrała całkowicie zasłużenie. Na dodatek w finale już wcześniej strzeliła prawidłową bramkę, ale nie uznał jej Vincić. Dlaczego? W ogóle nie wiem, o co tam chodziło.
O przypadkowy stempel napastnika na obrońcy argentyńskim.
Tak, ale według mnie, to był zbieg okoliczności. Według mnie, Vincić odgwizdał faul na bramkarzu, a potem wybronił się przypadkowym nadepnięciem na obrońcę.
Zbigniew Boniek: Czy jest sens rozgrywać mecze o trzecie miejsce na MŚ?
W Polsce trwa wybrzydzanie na mecze o trzecie miejsce. Tymczasem dzięki bramkom zdobytym w małym finale Kylian Mbappe został najlepszym strzelcem w historii MŚ - ma 22 trafienia w 22 meczach. Poza tym, kto jak kto, ale my nie powinniśmy się krzywić na te mecze, wszak dwa z nich w 1974 i w 1982 r. wygraliśmy, a medale za trzecie miejsce są powodem największej chluby polskiej piłki.
Oczywiście, my jako Polska nie mamy co płakać na mecze o trzecie miejsce. Aczkolwiek gdybyśmy ich nie rozgrywali, to zajęlibyśmy trzecie miejsce na równi z przegranym z drugiego półfinału, bez gry. Natomiast narzekania w Polsce na te mecze wynikają również z tego, że my zawsze stawiamy się sytuacji protestu, nam się wszystko nie podoba. Mecze o trzecie miejsce nam się nie podobają, jak Marciniak nie gwiżdże finału mundialu, też nam się nie podoba. Jesteśmy do tego wszystkiego troszkę dziwnie nastawieni.
Mecz o trzecie miejsce a finał to dwie różne rzeczywistości. Spotkanie o trzecie miejsce grasz po dwóch dniach od półfinału, gdy masz wiele rozterek, trudno się zmobilizować. Gra się po to, żeby było pięknie, ładnie i przyjemnie. Zresztą Francuzi, który już kilka razy grali o trzecie miejsce, zawsze dostarczają dobrego spektaklu. W 1982 r. w meczu z nami padło pięć bramek, w minioną sobotę, w starciu z Anglią - aż dziesięć. Zatem Francuzi mają w tych spotkaniach rozmach iście szampański.
Mbappe przejdzie do historii, a jeszcze kilka bramek w swoim życiu pewnie dołoży. Nie wydaje mi się, żeby myślał o zakończeniu kariery reprezentacyjnej. Wręcz przeciwnie, jest piłkarzem rozwojowym i zobaczymy, jak jego życie się potoczy.
FIFA bije rekordy wpływów z MŚ. Zbigniew Boniek komentuje
Prezydent Infantino dostaje po głowie na każdym kroku, ale w zarabianiu pieniędzy jest skuteczniejszy niż wiele banków. Wpływy FIFA z ostatnich MŚ są o 15 miliardów dolarów wyższe niż z mundialu w Katarze, na którym również sporo zarobiła. Pytanie tylko, czy w budowie światowej piłki chodzi głównie o pieniądze?
Oczywiście, żeby zarobić te pieniądze trzeba było zmienić piłkę i zrobić rzeczy, które według mnie nie powinny mieć miejsca. Piłka jest dziś coraz bardziej popularna, sama się nakręca na całym świecie. Organizując MŚ w Meksyku, Kanadzie i USA, gdzie Stany Zjednoczone odegrały wiodącą rolę, mając olbrzymią bazę stadionową, było wiadomo, że wpływy będą rekordowe. Natomiast bilety były tak drogie, że przeciętnego śmiertelnika nie było na nie stać. Ja uważam, że piłka jest ważna, pieniądze także, natomiast dochodzimy do jednej rzeczy: liczy się tylko kasa. Ja się z tym nie zgadzam. Dla mnie przerwa 27 minut między połowami to jest kuriozum, to są niebezpieczne rzeczy, które mi osobiście się nie podobają. Ja tego nie kupuję!
W przerwie finału wystąpiły gwiazdy światowego formatu, ale one mogły zaśpiewać przed finałem, podczas przedmeczowej uroczystości. Jeśli się zaczyna mecz, to należy go prowadzić według normalnych reguł. Ale amerykanizacja futbolu nastąpiła pełną parą, widzieliśmy nawet, że prezydent Trump nie za bardzo wiedział, kiedy ma zejść ze sceny. Chciał się załapać do zdjęcia razem z piłkarzami Hiszpanii.
Można na to różnie spojrzeć, ja natomiast jestem konserwatystą w tej kwestii. To, co się działo poza boiskiem, nie do końca mi się podobało.
Przejdź na Polsatsport.pl