Przeżył tragedię i skończył z futbolem. Jego nowym życiem są pomidory, arbuzy i melony
Kevin Kampl przeżył rodzinną tragedię w październiku 2025 roku, a w lutym podjął decyzję o zakończeniu piłkarskiej kariery. Kilka miesięcy później dziennikarze "Bilda" postanowili dowiedzieć się, jak żyje legendarny pomocnik RB Lipsk. Mało kto spodziewał się takiego obrotu spraw.

"To był beznadziejny rok – inaczej tego nie da się ująć. Ale życie musi toczyć się dalej, choć oczywiście wciąż bardzo trudno jest się z tym wszystkim pogodzić. Mimo to, panujący na Majorce spokój dobrze nam wszystkim robi" - zapewnił w rozmowie z "Bildem" Kampl.
ZOBACZ TAKŻE: Z Barcelony do Bundesligi! Poznaliśmy przyszłość reprezentantki Polski
Słoweniec, urodzony w niemieckim Solingen, zrezygnował z gry w piłkę nożną w obliczu rodzinnej tragedii na początku roku. W październiku 2025 roku, w wieku 51 lat zmarł jego brat. Dodatkowym obciążeniem była poważna choroba ojca. Kampl poinformował wówczas, że chce się skupić na rodzinie.
"Mamy melony miodowe, arbuzy, pomidory, cebulę, paprykę i wiele innych warzyw. Wszystko rośnie jak szalone. A nasza oliwa z oliwek smakuje wyśmienicie" - powiedział 35-latek.
Kampl jest wychowankiem Bayeru Leverkusen. Grał także w Greuther Fuerth, VfL Osnabrueck, VfR Aalen, RB Salzburg, Borussii Dortmund, spędził dziewięć i pół roku w RB Lipsk, gdzie w lutym skończył karierę. Rozegrał łącznie 270 meczów w niemieckiej Bundeslidze, 51 w Lidze Mistrzów UEFA i 28 razy reprezentował Słowenię.
Przejdź na Polsatsport.pl
